Immortals reklamowany jako nowy megahit twórców 300 właśnie pojawił się w kinach. Oglądałem go wczoraj w technologii 3D i na gorąco podzielę się wrażeniami. 
 

Tarsem Singh wyreżyserował film dość widowiskowy i przyjemny w odbiorze. Głównym bohaterem jest Tezeusz. W tej roli pojawił się przyszły Superman (Man of Steel, 2013), czyli Henry Cavill. Tezeusz w przeciwieństwie do reszty Helleńczyków w olimpijskich bogów. Przewrotnie to właśnie jego upatrzył sobie Zeus jako przyszłego obrońcę ludzkości. Po dramatycznych wydarzeniach w jego wiosce Tezeusz wyrusza na poszukiwania legendarnego Łuku Epiriusa zanim zrobi to bezwzględny i okrutny król Hyperion (gra go tak samo bezwzględny i okrutny Mickey Rourke). Łuk zabić bogów i uwolnić uwięzionych w Tartarze Tytanów (poległych w wielkiej wojnie z bogami jeszcze przed erą ludzkości). Hyperion oczywiście chce uwolnić Tytanów, aby ci rozprawili się z olimpijską gromadką.

Piszę trochę sarkastycznie bo fabuła jest głupawa, ale szczerze mówiąc idąc do kina nie spodziewałem się czegoś innego. Nastawiłem się raczej na solidną dawkę scen walki i trójwymiarowej krwi. Niestety się troszkę zawiodłem. Trailery zwiastowały wysokobudżetową produkcję, ale po tym co widać pieniędzy chyba nie było tak dużo. Walki kręcone są na małych terenach lub w zamkniętych pomieszczeniach. Przez to nie są spektakularne i sprawiają wrażenia, że bohaterowie biorą udział w wojnie. Nie ma tutaj młócki pokroju obrony Helmowego Jaru z Władcy Pierścieni. Na szczęście choreografia walk jest bardzo dobra. Starcia są brutalne, czuć siłę zadawanych ciosów. Nie jest to klepanie z filmów o Małolatach Ninja. Niektóre sceny zapamiętam na długi czas.

Gry aktorskiej nie będę się czepiał bo scenariusz za bardzo nie skupiał się na rysie psychologicznym postaci. Cavill stara się być twardzielem, Rourke jest bardzo zły bo miał być bardzo zły, a Freida Pinto jest jak zwykle piękna, ponieważ miała być piękna. I to tyle.
 
3D nie jest potrzebne tej produkcji. Głębia jako taka istnieje, ale pamiętam tylko jeden  moment, który przypomniał mi, że oglądam film w trzech wymiarach.
 
Mimo narzekania sądzę, że warto Immortals obejrzeć. Jest to przyjemny, dość brutalny, ale nie epatujący przemocą film. Mam tylko nadzieję, że ewentualna kontynuacja (zakończenie na to wskazuje) dostanie dużo większy budżet.
 
P.S. 1 
Muszę kilka słów poświęcić olimpijskim bogom. Wydaje mi się, że ten wątek został zbyt słabo rozwinięty. Zeus ma kilka momentów, ze dwa razy odzywają się Atena i Posejdon i jakiś bliżej nieokreślony bóg. Zabrakło króciutkiego przedstawienia postaci i na dobrą sprawę, co chwila zastanawiałem się czy to Helios, a może Hermes, a ten to Hades? Myślicie, że można ich rozróżnić po wyglądzie? To spójrzcie na obrazek…
 
Zeus? Ten w centrum, bo po minie widać, że ważniak. Atena – wiadomo jedyna laska. Posejdon – klient z trójzębem. A reszta??? Przy okazji wyglądu trzeba się przyczepić do ich stylizacji, wyglądają jak lalusie z kreskówki. Zbroje mają praktycznie identyczne, a bronie to jakiś badziew z plastiku. Lipa, ale tutaj przynajmniej mają na głowach hełmy, polecam zobaczyć ich w strojach codziennych…
 
P.S. 2
Zauważyłem jeden moment w filmie, który żywcem skopiowano z God of War III. Chodzi o Posejdona zeskakującego z Olimpu do morza. Identyczna scena była w grze. Tytani natomiast wyglądali jak szeregowi przeciwnicy Kratosa, na których ćwiczyliśmy combosy. Taki szare mięso armatnie w złotych hełmach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.