UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
  Wielkimi krokami zbliża się premiera filmu Gra Endera. Jest to wystarczający powód, aby poznać jeden z legendarnych tytułów wśród książek sci-fi. Chociaż powieść ma na kartu prawie 40 lat dopiero teraz zabrałem się za czytanie (a może właśnie dlatego, że ma już 40 lat?). Recenzja tytułu, który kojarzy wielu, a niewielu go zna. Postaram się pomóc wam podjąć decyzję czy warto sięgnąć po książkę lub wybrać się do kina po listopadowej premierze. Zapraszam.
Na początek trailer z filmu, którego amerykańska premiera będzie miała miejsce 01.11.2013.

Akcja ma miejsce w niesprecyzowanej przyszłości. Ludzie opanowali loty w kosmos już dawno temu. Na swej gwiezdnej drodze spotkali obcą cywilizację – robali (ze względu na przypominający mrówki wygląd). Doszło do dwóch inwazji, które ludzkości udało się odeprzeć. Za zwycięstwo odpowiedzialny był bohater ludzkości Mazer Rackhman. Minęło 80 lat, a widmo kolejnej inwazji jest coraz wyraźniejsze. Międzynarodowa Flota – MF (International Fleet) ma plan jak zabezpieczyć się przed kolejnym atakiem. Spośród najinteligentniejszych dzieci z całego świata wybiera rokrocznie grupę, która po latach szkolenia zostanie dowódcami ziemskiej floty.
Andrew ‚Ender’ Wiggin jako sześciolatek wytypowany został na przyszłego przywódcę całej floty. Zostaje przeniesiony do Szkoły Bojowej, gdzie ma zdobywać umiejętności i doświadczenie żeby w przyszłości poprowadzić Ziemię do zwycięstwa.

 

Tak wygląda zarys opowieści. Książka przedstawia historię Endera od rozpoczęcia szkoły, treningów, aż do jej ukończenia. Mimo, że bohaterem jest sześciolatek to nie mamy do czynienia z typową opowiastką o problemach w szkole. To nie jest zwykła szkoła, a co najważniejsze, to nie jest zwykły sześciolatek. Ender inteligencją przewyższa zarówno rówieśników, jak i nauczycieli. Nauczyciele wiedzą o tym i za wszelką cenę chcą wydobyć jego geniusz jak najwcześniej. To sprawia, że Ender non stop jest alienowany, każde zadanie zostaje dla niego przygotowane o wiele staranniej niż dla innych i co za tym idzie jest bardziej skomplikowane. Wraz z mijającym czasem i dorastaniem Endera rozumiemy co raz bardziej przez co chłopak przechodzi i chcemy wiedzieć co będzie dalej.

 

Sposób opowiadania wciąga jak bagno. Gdy już wszystko zaczyna się układać, Ender zostaje przeniesiony w zupełnie nowe miejsce, zupełnie inne od poprzedniego. Pułkownik Graff, który jest odpowiedzialny za jego kształcenie z jednej strony się o niego troszczy, a z drugiej sprawia wrażenie sadysty bez serca. Piszę o tym, ponieważ chcę zaznaczyć, że z Enderem bardzo łatwo można się utożsamić, a co za tym idzie bardziej mu kibicować.
Na koniec wspomnę o zadziwiającym pojęciu autora o przyszłości. W książce napisanej w roku 1977 (może raczej zapoczątkowanej, bo opowiadania zostały opublikowane ostatecznie w 1985) możemy znaleźć przenośne komputery z ekranami dotykowymi. Holograficzne filmy wyświetlane na środku sali i tym podobne sprawy. Robi to wrażenie i przywołuje uśmiech, gdy autor próbuje nazwać to co dziś my nazywamy tabletami. Warto sięgnąć po Grę Endera. Na woblink.com posiadając kod zniżkowy można kupić już za niecałe 16zł. Warto! A potem do kina 🙂
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDmC DEVIL MAY CRY – Recenzja
Następny artykułZŁE TOWARZYSTWO – Recenzja
Gram od zawsze, zaczynałem od Commodore 64, potem PC, PSX, znów PC, a od momentu zakupu PS2 zostałem już na zawsze z marką PlayStation. Do konsolowej rodzinki należy też Nindtendo 3DS, a wkrótce również Nintendo Switch. Dużo czytam, chętnie wpadam do kina i chłonę co raz lepsze seriale. Prywatnie zajarany sportem szczęśliwy maż oraz ojciec 3-letniego Szymona i 1,5-rocznej Patrycji

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here