UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
Nigdy nie myślałem, że będę narzekał na mój ukochany serial. Dexter był dla mnie wielkim odkryciem. Oglądałem go z dziewczyną, która potem stała się narzeczoną, a teraz jest żoną. Ogólnie rzecz biorąc każdy sezon po legendarnym czwartym był fajny. Zawodziły jedynie finały serii. W piątym Debra miała odkryć tożsamość brata, ale nie odsłoniła oddzielającej ich zasłonki. W szóstym wreszcie poznała prawdę, ale było to tak przewidywalne, że połapałem się dużo wcześniej. Siódmy natomiast dostarczył fajnego przeciwnika Isaaca Sirko, ale nie potrafił wyciągnąć potencjału tej postaci. Zakończyło się zabójstwem LaGuerty (nielogicznie zrealizowanym, ale to osobny temat) i zostawił furtkę na bombowy ostatni sezon. W ósmym miała być moc. Niestety dalej staram się ją znaleźć… Bardzo subiektywna recenzja w rozwinięciu (spoilerów nie da się uniknąć).
Nie wiem, może to wina zbyt wielkich oczekiwań. Niestety wyobrażałem sobie, że po zabójstwie LaGuerty dokonanym rzekomo przez jednego zabójców matki Dextera cały wydział skupi się na głównym bohaterze. Przecież LaGuerta oznajmiła wszystkim, że Rzeźnikiem z Zatoki jest właśnie Dexter, a nie wrobiony Doakes. Nawet jeśli nikt nie brał tego na poważnie to po jej śmierci chyba trzeba było zbadać sprawę dokładniej. Logika nakazuje tak właśnie postąpić. Przecież praktycznie przez cały piąty sezon Quinn podejrzewał go zabójstwo Rity i śledził każdy jego ruch. Matthews przecież był wtajemniczony w prywatne śledztwo LaGuerty i wiedział o wszystkim. Co ciekawe po trzech miesiącach dopadła go amnezja i temat Dextera przestał istnieć.


Wracając do pierwszej myśli sezon finałowy wyobrażałem sobie jako wielki pościg za Dexterem. Wyobrażałem sobie jego przyjaciół, którzy muszą go złapać i co z tego może wyniknąć. Niestety scenarzyści mieli zupełnie inny pomysł. Wprowadzono nową bohaterkę dr. Evelyn Vogel, którą genialnie zagrała Brytyjka Charlotte Rampling. Psycholog, zajmująca się leczeniem psychopatów i socjopatów mogła do serialu wnieść bardzo dużo. I na początku tak było. Dr. Vogel okazała się prawdziwym twórcą Dextera jakiego znamy. Harry nie był jednak tak pomysłowy jak do tej pory nam się wydawało. Facet był załamany i prosił ją o pomoc. Wspólnie udało im się stworzyć słynny Kodeks Harry’ego. Potencjał był wielki, ale zmarnowano go totalnie. Vogel stała się zastępczą matką Dextera i sposobem na upchnięcie kilku fillerów, aby te dwanaście odcinków szybciej dobiegło końca.
Dexter bowiem zamiast ratować siebie i uciekać przed wymiarem sprawiedliwości pomaga Vogel sprzątnąć jej inne ‚dzieci’ – rozsianych po Miami psychopatów, z których jeden czyha na jej życie i zostawia kawałki mózgu.
Brain surgeon – tak nazywa go Dex jest chyba największą porażką tego sezonu. Jego tożsamość poznajemy pod koniec serialu, ale lepiej jeśli byśmy w ogóle go nie poznali. Wiadomo, że Ice Truck Killer oraz Trinity są nie do powtórzenia dlatego dziwi wrzucanie kolejnego seryjnego do serialu. A przecież sezon piąty miał inny pomysł na przeciwnika, bo twórcy jasno twierdzili, że Trinity jest tylko jeden. Neurochirurg pozbawiony jest jakiejkolwiek charyzmy, jakiegokolwiek sensownego nakreślenia cech. Oprócz tego jego mina sprawia, że postrzegałem go bardziej jako osobę niedorozwiniętą niż wyrachowanego, brutalnego psychola.

Debra przeszła w finałowym sezonie zmiany od uzależnionej od narkotyków i alkoholu histeryczki, przez oziębłą sukę, aż po kochającą siostrę i ciocię. Niby zasługa w tym dr. Vogel, ale litości… Otrzymaliśmy coś na wzór telenoweli, gdzie wszystko prowadzi do happy endu.

Finał był dość zaskakujący, dla niektórych pewnie szokujący i za to mały plusik. Niestety po tak żenującym poziomie całego sezonu nie można powiedzieć, że to finał godny jednego z najlepszych seriali w historii. Zakończenie przygody z Dexterem zamiast tęsknoty, wspomnień przynosi ulgę, że to już koniec. WIELKA SZKODA, WIELKA…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here