UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
Raz na kilka lat zdarza się film, który zapisuje się w pamięci na bardzo długi czas. Film, który powoduje opad szczęki. Film, który wciska głęboko w fotel niesamowitą widowiskowością, a paradoksalnie jest przy tym bardzo kameralny. Zapraszam do zapoznania się z recenzją filmu Grawitacja, filmu, który koniecznie TRZEBA obejrzeć w kinie 3D.
Jest to w zasadzie film dwóch aktorów, no trzech. Sandra Bullock (dr Ryan Stone) oraz George Clooney (Matt Kowalski) oraz Ed Harris jako głos z Houston zupełnie wystarczają aby stworzyć dzieło niemalże wybitne.
Chyba każdy widział powyższy zwiastun. Latające odłamki niszczą wahadłowiec Explorer i odcinają pracującej w przestrzeni dwójce powrót do stacji kosmicznej. To wystarcza, aby przez dziewięćdziesiąt minut trzymać widzów w ciągłym napięciu. Nie chcę zdradzać nic więcej, bo pomimo widowiskowości to fabuła jest na pierwszym miejscu przez cały seans. Sandra Bullock oraz George Clooney zagrali moim zdaniem najlepsze role w swoim życiu. Przyznaje, że nie oglądałem kilku  dramatów GC, ale pewnie nawet je znając nie zmienił bym zdania. Dialogi są na najwyższym możliwym poziomie od początku do samego końca.

Dlaczego napisałem, że film trzeba koniecznie obejrzeć w kinie 3D? Odpowiedź jest prosta! Czegoś takiego jeszcze nie wiedzieliście. Efekt 3D autentycznie powala. Nie jest to może poziom Avatara, ale diabeł tkwi w szczegółach. Film nie skupia się na pokazaniu pięknej głębi, a na atakowaniu oczu wydarzeniami w przestrzeni kosmicznej. Wydarzaniami zarówno dramatycznymi jak i epickimi. Niesamowitości dodaje fakt, że pierwsze pół godziny wygląda jakby było kręcone w jednym ujęciu, bez cięć, bez zmian kamery. Kamera wygląda jakby płynęła w przestrzeni i przelatywała od postaci do postaci. Obraz płynnie przechodzi od prezentowania osoby z przodu na widok z jej oczu niczym w grach FPS. Cały czas dręczyła mnie myśl jak oni to zrobili? Muszę zdobyć making of! Podkreślam raz jeszcze: oglądanie Grawitacji w domu, nawet w najwyższej rozdzielczości z efektem 3D nie odda tego co wielki kinowy ekran. Nie ma szans!

Drugi aspekt robiący piorunujące wrażenie do dźwięk, a w zasadzie jego brak w wielu scenach. Przeraźliwa cisza w przestrzeni kosmicznej raz po raz przerywana jest bardzo intensywnymi grzmotami i wszelkiego rodzaji fajerwerkami. Do tego ta muzyka. MIÓD!!!

Recenzja jest krótka, ale film jest wielki! Aktorów jest w zasadzie dwójka, a z powodzeniem zastępują dwudziestu! Miejsce akcji jest jedno, a deklasuje setki lokacji z innych filmów. To po prostu TRZEBA ZOBACZYĆ! I koniecznie w 3D!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here