UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

Maxime Chattam znowu z thrillerem! Plugawy spisek pojawił się trochę bez echa, bez wielkich zapowiedzi. Nazywam siebie fanem Francuza, a nawet nie wiedziałem, że nowa książka właśnie zagościła w księgarniach. Tym razem bez zgrzytów jest także w ebooku! Recenzja w rozwinięciu.

Tym razem Chattam zaprasza nas do Europy. We Francji mają miejsce bardzo brutalne morderstwa. Łączy je zostawiany na miejscach zbrodni lub wręcz na ciałach ofiar, znak *e. Sprawą zajmuje się oddział paryskich żandarmów w składzie Alexis Timee, Ludivine i Sagnon. Alexis o pomoc prosi emerytowanego policjanta Mikelisa. Jest on żywą legendą, człowiekiem, który potrafi wczuć się w skórę przestępcy i stworzyć niemalże idealny profil psychologiczny poszukiwanego.
Po raz kolejny dostajemy kawał ciężkiej lektury. Klimat jest bardzo gęsty mogący przyprawić o stany depresyjne. Bohaterowie są ludźmi, na których wykonywana praca odcisnęła swoje piętno. Ciągły kontakt ze zwyrodnialcami i ludzkimi zwłokami może namieszać w głowach. Alexis ma około trzydziestu lat, ale do tej pory mieszka sam, napięcie rozładowuje za pomocą poderwanych na jedną noc kobiet. Nie ma czasu i ochoty na stałe związki, żyje tym co robi. Ludivine z kolei praktycznie nie mówi o sobie. Jest piękną kobietą, która nie chce opowiadać o życiu prywatnym, ale z zachowania wynika, że także nie jest różowo. Jedynie Segnon ma rodzinę i próbuje jako tako sprawdzać się w roli detektywa, męża i ojca. Nie ma tutaj sielanki, nie ma zabawy, wesołych spotkań po pracy. Tym bardziej, że prowadzona sprawa zatacza co raz większe kręgi, a wszystko co dotychczas spotkało bohaterów nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Powraca wątek profilowania. Nie w takim stopniu jak w Trylogii Zła i w nieco innej postaci. Mikelis nie jest głównym bohaterem, jest wsparciem żandarmów. Świetnie tworzy charakterystyki i wynajduje punkty zaczepne posuwające śledztwo do przodu, ale nie dominuje opowieści.
Szczerze powiedziawszy Europa nie bardzo podchodzi mi siedlisko psychopatów i socjopatów. Podświadomie takie wydarzenia mózg od razu przypisuje Stanom Zjednoczonym. Jeszcze dziwniej robi się, gdy akcja przenosi się na jakiś czas do Polski. Tak! Maxime kiedyś obiecał, że umieści akcję w Polsce i to zrobił. Nie są to wydarzenia kluczowe, a na dobrą sprawę raczej zbędne dla całości, ale cieszy! Mimo, że nie są to miłe chwile to fajnie poczytać o policjantach Tomaszu i Jurku, o polskiej wódeczce i atrakcjach turystycznych.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko kolejna książka Francuza o kolejnych psycholach. I pewnie miałby rację. Ale co z tego, jeśli Plugawy Spisek wciąga tak mocno. Jedna z tych książek, które jednocześnie zachwycają jak i przerażają. Aż dreszcze przechodzą jeśli pomyślimy, że tacy ludzie mogą funkcjonować wśród nas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here