UDOSTĘPNIJ
Przysiadając do Assassin’s Creed III Liberation na PS Vita popełniłem gigantyczny błąd – zrobiłem to po ukończeniu w 98% (dalej nie naprawiony glitch) ACIV Black Flag. Trzeba było odczekać kilka tygodni, aż zapomnę jak świetnie się bawiłem. Recenzję rok po premierze postanowiłem napisać napisać dla osób, które zacierają rączki na AC Liberation HD zapowiedziane na początek przeszłego roku na dużych konsolach. Jeśli nie chcecie zbytnio narzekać nie grajcie najpierw w przygody Kenwaya! Recenzja w rozwinięciu.
Główna bohaterka do Aveline de Grandpre mieszkająca w Nowym Orleanie córka francuskiego biznesmena i afrykańskiej niewolnicy. Dziewczyna jest asasynem, a jej główny cel to walka z niewolnictwem. Fabuła niestety nie jest zbyt spójna. Zamiast ciągu przyczynowo – skutkowego otrzymujemy wiele przeskoków zarówno w czasie jak i miejscu. W prologu zapoznajemy się z małą Aveline, ale za moment przeskakujemy o kilkanaście lat i zupełnie nie wiadomo czemu dziewczyna wstąpiła do bractwa, jak to zrobiła, gdzie poznała mentora i tak dalej. Tak jest i już.
Jasnym punktem w fabule jest pomysł na wlepienie wątku teraźniejszego. Nie, nie ma Desmonda. Zamiast tego dowiadujemy się, że Liberation to propagandowa gra stworzona przez Abstergo. Te Abstergo, w którym buszujemy w Black Flag (na samym początku ‚czwórki’ oglądamy Aveline w portfolio firmy). Jako produkt propagandowy gra wybiela Templariuszy do granic możliwości. Z czasem jednak do kodu włamują się hakerzy i pozwalają spojrzeć na wszystko z nieco innej perspektywy. Naprawdę świetny pomysł!
 Rozgrywka jest bliźniacza do tej z ACIII. Smigamy po dużym Nowym Orleanie, po rozległych bagnach Luizjany – tutejszym odpowiedniku Pogranicza (Connor) i Meksyku. Strasznie wkurzało mnie bieganie. Szczerze nie pamiętam jak było z Connorem, ale Ezio podczas szybkiego biegu podczas zawadzenia o przechodniów wywracał się i tracił mnóstwo czasu (a gracz nerwów). Edwarda to już nie dotyczy. Widoczniej trzeba być piratem, żeby nauczyć się odepchnąć przechodnia. Aveline niestety przewraca się często. Oczywiście trzeba się przyzwyczaić i na to uważać. Chyba, że tekstury NPC wczytają się bezpośrednio metr przed bohaterką. Porażka.
Fajnym odświeżeniem formuły są Persony, czyli tutaj przebrania bohaterki. W stroju asasyńskim Aveline jest najbardziej zabójcza, ale wskaźnik rozpoznania rośnie bardzo szybko i nie bardzo jak jest go zniwelować. Strażnicy łatwo ją rozpoznają i rzucają się w pogoń. A jak wiadomo walka w tej serii nie należy do najprzyjemniejszych. Przebierając się za niewolnicę Aveline może niepostrzeżenie poruszać się po obozach dla niewolników i łatwo wtopić się w tłum. Jej skuteczność ogranicza słabe uzbrojenie, a co za tym idzie konieczność unikania otwartych konfliktów. Postać damy pozwala przekupić strażników, oczarować ich i poprosić o asystę, lub wyciągnąć ważne informacje. Dama ze względu na zbyt elegancką suknię i nienaganne maniery nie biega, ani nie wspina się po dachach. Wszystkie persony wykorzystujemy w rozgrywce, ale podczas misji głównych są one z góry narzucone. Mimo to persony zaliczam na wielki plus i prawdziwy powiew świeżości.
Misje niestety nie są zbyt różnorodne. Większość składa się z wyczyszczenia lokacji z przeciwników i dojścia z punktu A do B. Zdarzają się pozytywne przebłyski, szkoda tylko, że są to sporadyczne przypadki. Zadania poboczne są monotonne i do bólu wtórne. Wydają się być upchane na siłę, a ich wykonywanie nie daje nam nic. Cały czas zaznaczam, że patrzę przez pryzmat czwórki i jeszcze rok temu pewnie nawet bym o tym nie wspomniał. Tak to już jest gdy człowiek przyzwyczai się do dobrego…
Skakanie po dachach przywodzi na myśl Florencję i Ezio, co jest w tym przypadku komplementem. Nowy Orlean został zaprojektowany w przemyślany sposób. Budynki są różnej wysokości oraz umieszczone w odległościach pozwalających na swobodne przeskakiwanie. Łatwo, miło i przyjemnie. Bagna Luizjany są bardz klimatyczne i przypadły mi do gusty bardziej niż Pogranicze z ‚dużej trójki’.
Podsumowując Assassin’s Creed III Liberation jest grą niezłą. Na PS Vita rozgrywka jest przyjemna i dość płynna. Zdarzające się spadki klatek na sekundę nie uprzykrzają zbytnio zabawy, a trzeba przyznać, że grafika niekiedy potrafi zachwycić. Lekko irytujący francuski akcent Aveline też można przeboleć. Warto kupić jeśli cena spadnie do rozsądnego poziomu, bo 129zł (nowa) to zdecydowana przesada.
PS. Moim zdaniem wersja HD na dużych konsolach zawiedzie wielu graczy. Zdecydowana większość potencjalnych kupujących to gracze, którzy mają zaliczone wszystkie duże odsłony. Liberation odstaje jakościowo od Black Flag, ale również od ACIII, które przecież jakieś niesamowite nie było. Rozważając zakup zastanówcie się czego oczekujecie, aby rozczarowanie nie było zbyt duże.