UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
Po Rany kamieni sięgnąłem bez zastanowienia. Zrobiłem to ponieważ cztery odsłony cyklu Chemia Śmierci były niesamowite. Polecam każdemu, kogo nie zrażają opisy rozkładającego się ludzkiego ciała. Nowa książka sygnowana nazwiskiem Simon Beckett nie należy do cyklu o czym nawet nie wiedziałem, bo kupiłem ją w ciemno. Napisanie recenzji takiej książki to dla mnie mega trudna sprawa, ale zrobiłem to ze względu na jej specyficzną konstrukcję i niebanalną treść. Zapraszam.
Sean ucieka. Nie mamy za dużo informacji przed czym i dlaczego. Porzuca samochód gdzieś we Francji i dalszą drogę przebywa pieszo. Dociera na teren jakiejś farmy i… wpada w sidła łowieckie.  Pomocy udzielają mu dwie siostry, córki psychotycznego Arnaud. Jest to zgrabne zawiązanie akcji z dziesiątkami niewiadomych, które poznajemy wraz z kolejnymi stronami książki.
Strasznie fajnie wyszło prowadzenie akcji. Przez większość czasu razem z Seanem jesteśmy na farmie poznając dość specyficznych domowników. Arnaud, Mathilde i Gretchen żyją z dala od społeczeństwa, bez telefonu. Telewizja to ich jedyne okno na świat. Do miasteczka jeżdżą tylko, gdy wymaga tego sytuacja. Jedzą tylko to co wyhodowali. Dla Seana jest to z jednej strony szokujące doświadczenie, a z drugiej niemalże idealna kryjówka przed światem zewnętrznym.
Czemu się ukrywa? Tego dowiemy się z czasem. Rozdziały poświęcone życiu na farmie bardzo często kończą się przeniesieniem akcji wstecz do Londynu. Tam stopniowo dowiadujemy się kim jest Sean, jak wygląda jego życie codzienne. Wreszcie dowiemy się co sprowadziło go do Francji w bardzo złym stanie. Muszę przyznać, że chęć poznania historii mobilizuje do dalszego czytania. Pomaga pierwszoosobowa narracja, nastawiona w dużej mierze na emocje.
Część rozdziałów dotyczących farmy jest po prostu nudna. Sean rozrabia zaprawę murarską, przybija deskę, przestawia rusztowanie. Koniec końców zakończenie jest więcej niż satysfakcjonujące, a sprawy farmy przybierają taki obrót, że przeszłość Seana już tak bardzo nie ekscytuje. Jest dobrze!
Wyszło trochę chaotycznie, bo nie bardzo poradziłem sobie z tematyką. Nie jest to klasyczny thriller, nie jest to sensacja, ani kryminał. W zasadzie jest tam wszystkiego po trochu, ale głównie są to wydarzenia dramatyczne. Warto przeczytać Rany kamieni. gdyż jest to całkiem inny Beckett niż do tej pory. Przedstawiona historia jest wciągająca i zbudowana w przemyślany sposób. Ja jestem usatysfakcjonowany!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here