UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
 David Cage powraca! Po wyjątkowo intrygującym Fahrenheit oraz genialnym Heavy Rain przyszedł czas na nową historię. Beyond: Two Souls opowiada historię życia Jodie Holmes. W tekście postaram się odpowiedzieć na pytanie: czy warto zainteresować się nowym dziełem Quantic Dream. Zapraszam.

Tym razem mamy tylko jedną grywalną postać. Jest nią przeciętna dziewczyna Jodie Holmes. Jodie odkąd tylko pamięta ma niewidzialnego przyjaciela. Nazywa go Aiden. Problem polega na tym, że Aiden naprawdę istnieje i jest z nią nierozerwalnie połączony. Bezsilni rodzice postanawiają przekazać ją pod opiekę DPA (Department of  Paranormal Activities), a dokładniej w ręce doktora Nathana Dawkinsa.

Scenariusz prowadzi nas przez 15 lat z życia dziewczyny, które przedstawiono w sposób niechronologiczny. Zabieg ten ma zarówno zalety jak i wady. Poznając wydarzenia z poszczególnych etapów życia dziewczyny odkrywamy kolejne fragmenty układanki pozwalające zrozumieć czym jest Aiden, dlaczego towarzyszy Jodie, wreszcie czym/kim jest dziewczyna. Rozumiem, że brak chronologii zastosowany został aby historia była bardziej wciągająca. Wyobrażam sobie, że wielu graczy odpuściłoby po kilku etapach związanych z dziesięcioletnią dziewczynką. Sam pewnie zaliczałbym się do tej grupy, bo gdy tylko cofałem się do przeszłości z każdej strony atakowała nuda.

Z drugiej jednak strony pomysł na niechronologiczną opowieść strasznie rozprasza. Przez kilka pierwszych etapów skaczemy od zabawy klockami, przez CIA do polowania w lesie. Wydaje się, że nic tutaj nie trzyma się kupy, rozdziały nie mają ze sobą nic wspólnego. Grając w nocy skończyłem walkę z uzbrojonych oddziałem policjantów ze SWAT by w następnym etapie przez pół godziny przygotowywać kolację i sprzątać pokój przed randką z facetem. Po raz pierwszy w życiu zasnąłem grając w grę…

Dopiero w dalszej części zabawy, gdy nowe rozdziały rozszerzają wątki już poznanych wszystko nabiera sensu i zdałem sobie sprawę, że warto było wytrwać. Ostatecznie fabuła mnie do siebie przekonała i dalszą część śledziłem z coraz większym zaangażowaniem i zaciekawieniem. Poznanie wszystkich tajemnic nie pozostawiło niedosytu i przywróciło mi wiarę w Cage’a.

Swoją drogą uważam, że David Cage powinien dostać od Sony i Netflixa propozycję zrobienia kilkuodcinkowego serialu według swojego pomysłu. Przy odpowiedniej realizacji mógłby być z tego hit. Pewnie to tylko marzenia, ale fajnie byłoby kupić sobie jedno-sezonowy, oryginalny serial za pośrednictwem PSN.

Beyond to najprawdziwszy samograj. W Heavy Rain mogliśmy doprowadzić do śmierci prawie każdej ze sterowanych postaci i w pewien sposób zmienić bieg wydarzeń. Tutaj co najwyżej możemy doprowadzić do śmierci lub ocalenia postaci drugoplanowych poznanych przez główną bohaterkę.
Pojawiające się okazyjnie wybory praktycznie nie zmieniają biegu rozgrywki. Za to w głównej mierze decydują jakie zakończenie zobaczymy. Tych według autora jest aż 23, ale założę się, że w wielu przypadkach są to różnice kosmetyczne. Official PS Magazine UK doliczył się 11 różnych konkluzji, dla ciekawskich tutaj link (oczywiście nie sprawdzajcie jeśli sami nie skończyliście gry). Osobiście uważam, że fajnie jest przejść tego typu grę raz lub zrobić sobie dłuższą przerwę przed następnym podejściem.

Gameplay wzorem tytułu i fabuły również ma dwa oblicza. W wielu przypadkach możliwości interakcji z otoczeniem ograniczają się do oglądania przedmiotów, wyglądania przez okno czy – mój faworyt – przekręcania się z boku na bok leżąc na łóżku. Powraca komiczny motyw, by przejść przez okno/wejść na półkę trzymaj wciśnięte kilka przycisków.
Jednak w paru etapach ekipa Cage’a zaskakuje i pozwala na większą integrację ze światem gry. Zdarzają się (bardzo rzadko) momenty, gdzie można się nawet skradać i kolejno zdejmować nieświadomych niebezpieczeństwa żołnierzy. Nie ma tutaj dowolności rodem ze skradanek, bo żeby przebiec za inną osłonę trzeba na nią wycelować wskaźnikiem i trzymać wciśnięty przycisk. Taki jeszcze bardziej uproszczony Splinter Cell Conviction. Mimo wszystko wyszło dość zgrabnie i troszkę urozmaica bierne obserwowanie wydarzeń. W dramatycznych chwilach szaleńcze maltretowanie przycisków (via HR) zastąpiono prawą gałką. W momencie gdy obraz zmienia barwę i akcja zwalnia należy wychylić prawy grzybek zgodnie z ruchem jaki wykonuje Jodie. Niekiedy bardzo ciężko wyczuć kierunek w jakim poruszy się bohaterka, ale i tak wolę to niż maltretowanie przycisków geometrycznych. Dzięki temu akcja również wydaje się bardziej widowiskowa.

Do tego mamy jeszcze Aidena. Sterując towarzyszem można przesuwać przedmioty, zrzucać coś na przeciwników. Jest to zazwyczaj kilka interaktywnych elementów w każdej lokacji. W momentach, gdy zaplanowali to twórcy można przejąć kontrolę nad jedną z postaci i w ten sposób pomóc Jodie na kilka sposobów. Chciałbym aby ten element był bardziej rozbudowany i zróżnicowany.

Warstwa techniczna mnie oczarowała. Wykonanie twarzy i sylwetek wszystkich pojawiających się postaci to prawdziwy majstersztyk. Nie widziałem do tej pory tak niesamowicie oddanych modeli. Poezja. To samo tyczy się lokacji. Większość z nich jest bardzo bogata w szczegóły. Pokoje, laboratoria, magazyny, bazy, ranczo prezentują się zjawiskowo. Etap znany z dema z akcją na dachu pociągu wprost powala jakością grafiki.

Fantastyczna, skrupulatnie dobrana muzyka potęguje doznania z warstwy graficznej. Tytuł został zlokalizowany, a w roli głównej wystąpili Małgorzata Socha i Robert Więckiewicz. Wyszło nieźle. Bez wyrzutów można spróbować polskiej wersji, ale ja zachęcam do oryginału. Ellen Page oraz Willem Defoe zagrali wspaniale. Nie podkładali głosu, po prostu zagrali swoje role. Użyczyli również twarzy, co tym bardziej potęguje wrażenie uczestniczenia w filmie. W moim rankingu dorównuje im jedynie Nolan North jako Nathan Drake. Szwankuje trochę jakość niektórych dialogów. Następnym razem przydałby się jakiś ekspert od linii dialogowych w scenariuszach.

Koniec końców Beyond: Dwie Dusze bardzo mi się podobało. Bywały chwile zwątpienia i psioczenia na wylewająca się z ekranu nudę. Gdy historia rozkręciła się na dobre nie mogłem doczekać się kiedy będą mógł wrócić do konsoli. Nawet moją żona, która z reguły nie patrzy na telewizor gdy gram z zaciekawieniem zaczęła śledzić wydarzenia, co jest chyba dobrą rekomendacją gry dla każdego. Chciałbym aby tego typu gry miały swoją niszę, a wydawcy nie bali się w nie inwestować. Przecież ile można maglować kolejne shootery…

Dziękuję SCEP za dostarczenie egzemplarza do recenzji

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here