UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
Kupiłem na wyprzedaży PSN za około 20zł Aliens. Colonial Marines. Naczytałem się już co to za crap i tak dalej. Miałem na tyle oleju w głowie, że nie próbowałem zdobyć egzemplarza na premierę, wtedy to dopiero byłby płacz… W rozwinięciu recenzja.
Akcja umiejscowiona jest po zakończeniu drugiej części filmu pod tytułem Aliens (polski to standardowo nietrafiony Obcy: Decydujące Starcie). Grupa Marines pechowo zmuszona jest lądować na planecie LV-426. Tak, to z tej planety Ripley przyniosła pierwsze jajo i to na tej planecie rozegrał się genialny sequel. Na tym w zasadzie kończą się fajne motywy. Fabuła jest prosta jak bohater, którym sterujemy. Nie zaskakuje, nie straszy, nie wprowadza pomysłowych rozwiązań. Gra za wszelką cenę chce dorównać klimatem filmowemu pierwowzorowi, ale robi to bardzo nieudolnie
Fabule nie pomaga prezentacja. Filmiki przerywnikowe są skandalicznie niskiej jakości. W 2013 roku gry z Kickstartera tworzą lepsze animacje. Tutaj nawet nie ma synchronizacji ruchu warg z wypowiadanymi kwestiami. Tektury są tragiczne, twarze obleśne, modele postaci pokraczne. Raz możesz przejść przez kompana, a innym razem zablokuje cię w wąskim przejściu. Nie jestem napalony na grafikę w grach, ale tytuł wygląda jakby stworzony był co najmniej 10 lat temu. I nie są to żarty, naprawdę jest aż tak źle. Jedyny plusik to moim zdaniem fajne spolszczenie. Polskie napisy nie są zrobione ‚na odwal‚, widać, że ktoś solidnie popracował.
Najbardziej boli jednak spartolenie dosłownie wszystkiego co powinno definiować ten tytuł. Ksenomorfy według Gearbox to najbardziej skretyniałe obce stworzenia we wszechświecie. Biegają bez określonego celu. Skrypt każe im atakować bohatera i starają się to robić jeśli nic nie stoi im na przeszkodzie. A zaciąć potrafią się na dosłownie wszystkim co nie jest płaską teksturą (te też są sprzed 10 lat). W wielu przypadkach praktycznie nie reagują na strzały, co któraś kula dopiero sprawia, że ich ciała drgają. Nie czuć w ogóle ich morderczych umiejętności. Nici ze skradania do potencjalnej ofiary, ksenomorfy po prostu biegną przed siebie. W zamian jest ich parę rodzajów (chyba cztery). Ślepe reagujące na dźwięki były dużym wyzwaniem dopóki nie załapałem, że jeśli będę się kucnę to mogę zasuwać między nimi do woli. Bardzo wolne przechodzenie nie działa… Pojawiają się również facehuggery (twarzołapy?), w sumie tylko po to, żeby nikt nie powiedział, że ich nie było.

Tak wygląda cała gra. Upchano wszystko co kojarzy się z filmem Obcy. Są, więc zupełnie niewykorzystane w grze kokony, jest oczywiście królowa, są pojmani ludzi służący do rozrodu, jest nawet Bishop. Co z tego jeśli nic po za tym. Poziomy są banalne, bardzo korytarzowe. Chociaż utrzymano je w klimacie to zupełnie nie wykorzystano. Poruszanie się w ciemności z latarką miało potencjał horrorowy, ale zrezygnowano z niego po 5 minutach.

Oddzielny akapit należy się towarzyszom. Jeśli ksenomorfy można nazwać głupimi to poruszający się z nami Marines to już debile do kwadratu. Nie liczcie na to, że pomogą wam zabić kogokolwiek. Ja dopiero około połowy gry zobaczyłem jak mój kompan zabija Obcego. Standardowo sytuacja wygląda tak, że strzelają w każdą stronę, tylko nie w cel. Walą po ścianach, suficie lub stoją bez ruchu. Po otwarciu drzwi, za którymi czai się robal towarzysze ładnie go omijają i rozglądają się po lokacji. Wtedy przeciwnik atakuje… oczywiście nie ich, tylko sterowaną przez nas postać. W ogóle Winters, którym gramy musi wydzielać jakieś obce feromony, bo bez względu na to ile potworów wyskoczy wszystkie i tak podbiegną do niego. Towarzysze również zacinają się na czym popadnie. Całe szczęście zaimplementowano kolejny relikt przeszłości, czyli respawn NPC, gdy za bardzo ich wyprzedzamy. Przynajmniej dzięki temu nie musimy non stop się irytować, że gdzieś tam po drodze zawiesili się na rurce. Dopadamy do checkpointa, myk i pojawiają się towarzysze.

Krótko mówiąc Aliens. Colonial Marines to murowany kandydat do miana najgorszej gry roku. Na pewno pojawiło się wiele dużo słabszych gier, ale żadna inna nie była tak rozdmuchana. Wrzucanie poprawionych screenów to w branży norma, ale w ty przypadku różnice są tak dużo, że można to uznać wręcz za przestępstwo. Jeśli grafikę można wybaczyć to samej rozgrywki już nie. Jest po prostu bardzo źle! Trzymać się z daleka!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here