UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
 Całkiem niedawno w moje ręce wpadł serial Luther. Zgrabne pudełeczko z całym serialem. Nieduże, ponieważ na całość składają się 3 sezony o łącznej liczbie 14 odcinków (S1 – 6, S2 – 4 i S3 – 4). Trzeba przyznać, że na dzisiejsze standardy bardzo niespotykana ilość, ale przy tak krótkiej produkcji jest nadzieja na odcinki najwyższych lotów. Jak jest w rzeczywistości? Zapraszam do rozwinięcia.
John Luther (Idris Elba) jest bardzo cenionym i skutecznym policjantem. Jednocześnie jego niestandardowe i często nie idące w parze z regulaminem metody przyciągają zbyt dużą uwagę mediów i przełożonych. Serial zaczyna się od pogoni za gwałcicielem. Luther gdy ma szansę złapać spadającego w głąb silosa przestępcę decyduje się tego nie zrobić. Zły człowiek zapada w śpiączkę, a Luther zostaje zawieszony na 9 miesięcy. Po powrocie do służby dostaje nowego partnera i od razu bardzo dziwną sprawę.
Luther jak na brytyjski serial przystało akcję ma osadzoną w Londynie. Muszę przyznać, że przygody Johna pochłonęły mnie całkowicie na kilka wieczorów. Gra aktorska to prawdziwy szczyt szczytów. Idris Elba pasuje idealnie do roli charyzmatycznego detektywa z mega znudzonym głosem. Tak samo fajnie wypad jego partner Justin Ripley oraz psychotyczna Alice Morgan. Jak to zwykle bywa  w tego typu serialach najbardziej irytująca jest żona głównego bohatera Zoe. Nigdy nie wie czego chce i tylko zawraca gitarę.
Ale to nie bohaterowie są najjaśniejszym punktem serialu. Luther swoją siłę zawdzięcza fantastycznym zbrodniarzom. No, przynajmniej w większości przypadków. Każda prowadzona przez niego sprawa ma drugie dno i bardzo często kończy się bardzo przewrotnie i zaskakująco/szokująco.    Ponadto zwrot Happy End nie ma tutaj zastosowania, nawet po zakończeniu trudnego śledztwa. Po wszystkim pozostaje raczej gorzki posmak, niż ulga. Twórcy starają się nadać sens działaniom poszczególnych przestępców. Zarówno wyrachowanym gangsterom jak i sfiksowanym psycholom. Sprawia to, że niektórzy mogą identyfikować swoje odczucia z poszukiwanymi. Wielkie brawa dla scenarzystów.

W następnym akapicie przytoczę dwa śledztwa. Jedno mnie niesamowicie zaciekawiło, bo dotyczy gier, a drugie dawało sporo do myślenia. Jeśli ktoś nie chce to niech pominie kolejną sekcję napisaną kursywą i skoczy do podsumowania.
W jednym z odcinków pojawił się gość, który grał w grę RPG w realu. Klient posiadał dwunastościenną kostkę do gry i wychodził na miasto ekspić. Punkty doświadczenia zbierał za niszczenie samochodów, budynków i za ataki na ludzi. Posiadał przy sobie ekwipunek z bronią jakiem mógł już używać tzn. na jaką pozwalał mu osiągnięty poziom. Odcinek wyszedł kapitalnie i polecam każdemu graczowi się z nim zapoznać. 
 
W innym odcinku pojawił się bardzo ciekawy morderca. Jego żona została zgwałcona i zamordowana, a jej oprawca po bardzo krótkim wyroku miał wyjść na wolność. Zdesperowany mąż bierze sprawy we własne ręce i zaczyna oczyszczać miasto z przestępców seksualnych, którym udało się uniknąć kary lub odsiedzieli zbyt mało. Jak wiadomo w takim przypadku opinia publiczna jest za nim, a policja ma wielki problem. Zabójca ujawnia się bez skrępowania i marzy o tym, aby zostać zastrzelonym przez policję i zostać tym samym męczennikiem w słusznej sprawie. Naprawdę niesamowita historia z wieloma zwrotami akcji.

Kończąc polecam każdemu zapoznać się z Lutherem. Niebanalny serial, nie rozciągany do granic możliwości. Bardzo solidna rozrywka, okraszona wieloma zwrotami akcji i nieprzewidywalnymi konkluzjami poszczególnych epizodów/śledztw. Powstać ma jeszcze pełnometrażowy film oparty na podobno bardzo dobrej książce zatytułowanej Odcinek Zero autorstwa Neila Crossa. Mam zamiar ją przeczytać, a wtedy nie zawaham się napisać paru słów. Tymczasem POLECAM!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here