UDOSTĘPNIJ
Jeśli ktoś zerka na mojego bloga, to wie, że często krytykuję serię Call of Duty za wiele aspektów. Ostatnio z kolei chwaliłem Black Ops 2 za zadziwiająco odprężający tryb multi. Call of Duty Ghosts mogłem ukończyć na PS4. W rozwinięciu recenzja.
Ghost był moim ulubionym bohaterem w bodajże Modern Warfare 2. Raczej oryginalny nie jestem, bo tak samo ma kilka milionów graczy na świecie. Activision zrobiło research i mamy pełną grę poświęconą elitarnej grupie Duchów. Tak więc mamy dość niedaleką przyszłość. Ameryka ponownie została zaatakowana, tym razem przed Federację będącą koalicją państw Ameryki Południowej. My natomiast śledzimy losy braci Hesha i Logana, którzy chcą dołączyć do legendarnych komandosów.
Fabuła jak to we wszystkich odsłonach tworzonych przez Infinity Ward jest bardzo hollywoodzka. Jest wybuchowo, są rodzinne dramaty i dużo patosu. Czyli prosto i bardo naiwnie, ale szczerze powiedziawszy zupełnie mi to nie przeszkadza. Lubię czasem obejrzeć odmóżdżający akcyjniak i tym samym jest historia w nowym CoD. Szkoda tylko wprowadzeń do kolejnych misji. Gra rzuca nas po całym świecie, a jedyne wytłumaczenie dostajemy podczas wczytywania poziomów. Przy dochodach jakie generuje seria chciałbym zobaczyć troszkę spójności. Czy tak trudno nagrać 5 minutowe wstawki na silniku gry pokazujące działania bohaterów pomiędzy misjami? Przeskakiwanie z miejsca na miejsce z briefingiem na początku to już zamierzchła przeszłość i trzeba iść do przodu. Takie działania burzą iluzję uczestniczenia w filmie, a do tego przecież Infinity Ward aspirują.

Wszystkie wielkie obietnice twórców to standardowo tylko gadanie. Nowa jakość rozgrywki? Gdzie tam. Milion skryptów i respawn wrogów, gdy nie poruszamy się do przodu to już standard i widać, że  jeszcze długo się to nie zmieni. Wkurza cię jakiś fragment, gdzie giniesz co chwila? Przebiegnij na pałę  za dwie osłony do przodu, a pomocnicy za moment przełamią obronę przeciwnika. A gdy masz farta to załączy się skrypt z jakąś akcją. Przynajmniej zwiedzimy kilka fajnych miejsc takich jak arktyczna baza, Ameryka Południowa, a nawet przestrzeń kosmiczna (niewykorzystany potencjał).
Kampania jest dość mocno urozmaicona. Oprócz strzelania z jadącego pojazdu, które musi być chyba w każdej grze FPS możemy sami pojeździć czołgiem, postrzelać Ospreyem, naparzać zdalnie sterowanymi pociskami. I jeszcze kilka pomniejszych pierdółek nie wartych wspominania.
Trochę większą ‚pierdółką’ jes Riley. Pies! To była największa nowość w przedpremierowych zapowiedziach. Uwielbiam psy, uwielbiam owczarki, ale sorry, reklamowanie czworonoga jaką nową jakość zabawy to ‚lekkie’ przegięcie. Psiak ma kamizelkę kuloodporną, potrafi zaatakować wskazanego przeciwnika i… tyle. Sterujemy nim przez jakieś 4 minuty w całej grze. Fajnie jest animowany, widać, że mo-cap robi robotę, ale nie widzę w zasadzie sensu umieszczania tego sympatycznego stworzonka w grze. Taka ciekawostka, wiecie, że RILEY to nazwisko Ghosta z MW2?
Multi tylko liznąłem. Wszak to nie moja konsola 🙂 Co dziwne mapy zostały znacznie powiększone, ale ilość graczy ciągle jest skromniutka. I niestety cały czas dostawałem bęcki od kampera zabunkrowanego pod jakąś skarpą. Na małych mapach z BO2 (pisałem o nich tutaj) akcja była bardzo dynamiczna, a kamperzy nie bardzo mieli gdzie się schować. Rozumiem, że Duchy powinny być niewidzialne, ale bez przesady.
Extinction i Squads nie ratują sytuacji. Pierwsze to tryb zombie zamieniony w inwazję kosmitów, a drugie to walka z falami przeciwników. Fajne, ale nie na długo.

GRAFIKA. Ach ten nowy silnik graficzny Call of Duty. Czego to o nim nie słyszeliśmy. Rzeczywistość jest moim zdaniem bardzo brutalna. Grafika odstaje od wielu gier dostępnych na nowe konsole. Ja nie widzę w niej ani trochę nowej generacji. Jedynie małe szczegóły takie jak dym, kurz i dalekie widoki pozwalają odróżnić tę część od poprzedniej. Zgadzam się, że misja podwodna wygląda świetnie, ale jest tak nudna i krótka, że tylko pogarsza wrażenie. Twarze postaci do dalej 3. liga w branży. Battlefield 4 rozkłada Ghosts na łopatki na każdym sprzęcie.
Dźwiękowo jest tradycyjnie świetnie. Ekstra dubbing, pełna patosu muzyka. Tutaj w ogóle się nie czepiam.

Call of Duty Ghosts jest ze wszech miar przeciętne. Krótka, ale dość intensywna i zróżnicowana kampania pozwala wczuć się w bohatera filmu akcji klasy B i dobrze się przy tym bawić. Multi zostało trochę przeprojektowane i niestety przekombinowane. Zbyt duże mapy generują skandaliczne ilości kamperów w każdym meczu. Nowe tryby to zabawa na parę wieczorów z kumplami, ale nic więcej. Średniości dopełnia grafika. Słaba, mało szczegółowa, nie wykorzystująca możliwości nowych konsol i wypasionych PC-tów. Fani kupią i tak, a reszcie polecam pograć w multi Black Ops 2. Nic nie stracicie.