UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
South Park doczekał się wreszcie gry z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś popierdółki nastawionej na minigierki, nie gokartowej ściganki, a solidnego erpega! I to od studia Obsidian! South Park: Kijek Prawdy, czy jak kto woli bardziej wyniośle The Stick of Truth wylądował na PS3, Xbox360 i PC. A czy warto się nim zainteresować? O tym w recenzji.
 
South Park: Kijek Prawdy wygląda identycznie jak serial. Niesamowicie udało się przełożyć tą kaleczniacką animację na grywalny kod. Nie ma praktycznie żadnej różnicy pomiędzy scenkami przerywnikowymi, a rozgrywką. Do tego przejścia z filmiku do gry są błyskawiczne, co jeszcze bardziej zwiększa imersję uczestniczenia w serialu.
Do tego mamy fenomenalną oprawę dźwiękową. Dzięki współpracy nie tylko z autorami serialu, ale również z aktorami Kijek Prawdy nie tylko wygląda, ale i brzmi identycznie jak pierwowzór. Nie wyobrażam sobie Cartmana z innym głosem niż oryginalny. Przy okazji wspomnę jeszcze, że polskie napisy są bardzo porządnie przygotowane, a kategoria wiekowa pozwoliła na wymyśle wulgaryzmy. Czasem wręcz z nimi przesadzono i są dużo bardziej dosadne niż w wersji angielskiej.Do miasteczka South Park w stanie Kolorado przybywa Nowy Dzieciak. Mamy zaszczyt wcielić się w tę skrytą i tajemniczą postać z równie tajemniczą przeszłością i otrzymać od Cartmana szlachecki tytuł – Dekiel (zgrabnie przetłumaczony Douchebag). Okazuje się bowiem, że Nowy wychodząc na polecenie rodziców po raz pierwszy z domu trafia w sam środek zabawy LARP (Live Action Role-Playing), w której biorą udział chyba wszystkie dzieciaki miasteczka. Walka frakcji ludzi oraz elfów toczy się o tytułowy Kijek Prawdy, bo kto ma kijek ten ma władzę i ogólnie jest gość. Co dziwne fabuła wypada świetnie. Napakowana absurdami i pełnym kontrowersji humorem przykuwa do ekranu. Po parunastu godzinach, gdy zabawa dobiegła końca zdałem sobie sprawę, że będę tęsknił za bohaterami i ich przygodami. Kijek Prawdy to pełnoprawny odcinek, a biorąc pod uwagę długość nawet cały sezon.

Okazuje się, ze pod względem mechaniki mamy do czynienia z turowym system RPG. Wybieramy akcję, wykonujemy, czekamy na ruch przeciwnika i tak dalej. Praktycznie każdy cios wymaga wciśnięcia w odpowiednim momencie danego przycisku. Zwykły atak może być wykonany kilkukrotnie zależnie od charakterystyki danej broni i aktywujemy go X, kwadrat to atak wzmocniony, a trójkąt dodaje efekt magiczny*. W większości przypadków pomaga nam jeden ze znanych dzieciaków. Na początku jest to lamusowaty Butters, ale w dalszej części dostaniemy dostęp do Kenny’ego, Kyle’a, Stana i Cartmana.
System mimo, że sprawia wrażenie rozbudowanego jest dość ubogi. *Magia opierająca się na potężnych pierdach to zaledwie parę kombinacji. Zdecydowanie przesadzono z mocą efektów dodatkowych. Poparzenie, krwawienie czy obrzydzenie (np. gdy dziki pies bzyka twarz jakiejś postaci) to prawdziwy game changer. Wystarczy posiadać broń z jednym z efektów i sukcesywnie leczyć postać, a wrogowie sami się wykończą. Do tego przydałaby się łatka.
Dekiel może prezentować jedną z czterech klas. Wybierać możemy spośród wojownika, maga, złodzieja i mojego faworyta Żyda, który prezentuje coś na wzór paladyna. Niestety zróżnicowanie klas nie jest zbyt duże i poza umiejętnościami specjalnymi nie posiadają nic unikalnego. Mimo, że każda klasa ma dedykowany zestaw broni, to w zasadzie każdym narzędziem można wyekwipować każdego dzieciaka.

Jedna z ocenzurowanych scen

Karta postaci, ekwipunek, lista zadań dostępna jest w southparkowej wersji facebooka. Wykonując poboczne questy nie tylko zbieramy doświadczenie, ale również znajomych. Ilość przyjaciół odblokowuje różne bonusy dla postaci, więc warto pomagać. Nowi znajomi wymieniają się różnymi głupkowatymi wpisami na tablicy, na co nie mamy żadnego wpływu. Rozwaliło mnie zadanie polegające na konieczności usunięcia jednej znanej osobistości ze znajomych, ponieważ zaśmiecał tablicę wpisami co kilkanaście sekund. Okazało się to irytujące, bo każda wiadomość to przychodzące przypomnienie. Dodatkowo sam przeciwnik jest bardzo mocny i trzeba konkretnie podpakować zanim będzie można się nim zająć.

Czynnik wyróżniającym South Park w zalewie średniaków to niesamowity humor. W kilku momentach autentycznie płakałem ze śmiechu, chociaż na co dzień nie jestem fanów żartów o kupie. Genialna satyra i mnóstwo smaczków dla fanów serialu. Mam zaległości z serialem ale po grze chętnie zacząłem oglądać odcinki dostępne za darmo online. Chciałbym zdradzić kilka z rozbrajających sytuacji, ale nie mogę psuć nikomu zabawy. Zobaczcie Kanadę… 🙂
Będąc przy humorze warto wspomnieć o cenzurze. Z Europejskiej wersji usunięto kilka scen uznanych za zbyt kontrowersyjne. Obejrzeć możecie je tutaj. Dziwi mnie cenzura, tym bardziej, że usunięte sceny nie są jakieś specjalnie obrazoburcze. Sonda analna, czy taki hardkor? Aborcja to drażliwy temat, więc jestem w stanie zrozumieć, ale też nie ma to nic wspólnego z prawdziwą aborcją. Dziwna decyzja, ale trudno, można z tym żyć.

South Park: Kijek Prawdy okazuje się bardzo pozytywnych zaskoczeniem. Nie wierzyłem, że może się to udać, ale Obsidian podołali zadaniu. Otrzymaliśmy grę, która spokojnie może być uznana za jeden sezon serialu i nie przynosi mu wstydu. Zaangażowanie twórców oryginału i tych samych aktorów był to strzał w dziesiątkę. Nawet jeśli gra nie wciąga na polu stricte erpegowym to tony prześmiewczego humoru, dbałość o szczegóły i hołd dla znanych dzieciaków tworzą z Kijka… grę, o której będzie się długo mówiło. Chciałbym, żeby studio Obsidian stworzyło Neverwinter Nights 3 lub KOTORIII, ale jeśli ma być sequel South Park to biorę w ciemno.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here