UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
Są pewne gry, nawet jeśli nie najwyższych lotów, które pamiętamy latami. Mają w sobie coś unikalnego, wyróżniają się jakimś szczegółem wpisującym się w pamięć. Wśród kilkunastu tytułów znajdujących się mojej głowie i sercu są Lemmingi. Grałem w to pewnie ze dwadzieścia parę lat temu i nadal pamiętam jakby to było w zeszłym roku. Dla porównania za nic nie potrafię sobie przypomnieć o czym był Dragon Age 2 chociaż skończyłem go całkiem niedawno.  W moje ręce wpadła odświeżona wersja hitu sprzed lat. Zapraszam do zapoznania się z recenzją Lemmings Touch na PS Vita.

 

Trudno sobie wyobrazić, aby ktoś interesujący się branżą gier nie wiedział czym lub kim są Lemmingi. Małe człekopodobne stworki z zieloną fryzurką. Niezależnie czy jest ich dwóch czy dwustu wszyscy wyglądają jednakowo. Istna armia klonów. Niestety Lemmingi cierpią na poważne skłonności samobójcze, podążają przed siebie dopóki nie napotkają przeszkody, od której się odbiją i zasuwają w drugą stronę. Gorzej jeśli trafi się przepaść, czy inne śmiertelna pułapka, bo wtedy bez wahania ‚strzelą sobie samobója’. Właśnie w tym momencie wkracza gracz. Lemmingi muszą żyć i bezpiecznie opuścić level!
Lemmings Touch można zaszeregować jako grę logiczną. Stworki pojawiające się na ekranie musimy bezpiecznie doprowadzić do wyjścia. Nie ma tutaj fabuły i nic nie wnoszących plansz rodem z Angry Birds czy Where’s my Water? Natomiast zasada pokonywania kolejnych poziomów jest podobna jak we wspomnianych tytułach. Za każdy poziom możemy dostać od jednej do trzech gwiazdek. Gwiazdki potrzebne są nam do odblokowania kolejnych plansz. Zdobycie trzech gwiazdek wymaga zmieszczenia się w zadanym czasie oraz uratowania wyznaczonej liczby lemmingów. Jest to niezwykle motywujące, wielokrotnie łapałem się na tym, że otrzymując dwie gwiazdki od razu restartowałem level i próbowałem usprawnić przeprawę ludzików.
Żeby nie było zbyt prosto nie mamy kontroli nad napierającą falą lemmingów. Możemy za to obdarować stworzonka specjalnymi umiejętnościami, aby radziły sobie z przeszkodami i pułapkami. Brzmi banalnie i na początku tak jest, ale jak to z grami logicznymi bywa poziom trudności rośnie wraz z każdą planszą.
Sterowanie jeśli chodzi o rozgrywkę jest dotykowe. Warto jednak często używać przycisku L będącego aktywną pauzą oraz R przyspieszającego czas. Ucieszyło mnie, że zestaw dostępnych umiejętności praktycznie nie zmienił się  od czasów Amigi. Klikamy na lemminga  i naszym oczom ukazuje się chmurka z dostępnymi skillami. Jak widać jest ich kilka i zostały dobrze zobrazowane ikonkami. Schodki oznaczają, że lemming wybuduje dwanaście stopni w górę. Jest umiejętność wspinania się po pionowych ścianach. Kolejna to przekopywanie się przez ściany w linii prostej zgodnie z kierunkiem marszu, kilof kopie na ukos w dół, a łopata pionowo w dół. Ludek z rozłożonymi rękoma blokuje przejście innym lemmingom. Na koniec parasol pozwalający skoczyć z wysoka.
Umiejętności mają też liczbę użyć, ponieważ jedna umiejętność dotyczy tylko jednego lemminga. Czasem użyć mamy dużo, a czasem dostaniemy jedynie po jednej z każdej dziedziny lub wręcz tylko jedną umiejętność do trzech użyć. Trzeba kombinować, planować, a później restartować i wprowadzać w życie. Jeden z leveli był tak sprytny, że jedyna dostępna w nim umiejętność to samozniszczenie lemminga (bomba w chmurce skilli). Trzeba było tak zaplanować przejście, aby lemmingi wybuchały w idealnych momentach i otwierały dalszą drogę. Autodestrukcja następuje dopiero po pięciu sekundach, więc było to bardzo trudne i wymagające ciągłego przewidywania kilka ruchów naprzód.
Nowością w porównaniu z klasykiem sprzed  wielu lat są tutaj czerwone lemmingi. Jeśli taki jeden cwaniaczek dotrze do wyjścia automatycznie przegrywamy. Ich pojawienie się powoduje, że jeszcze bardziej trzeba skupić się na taktyce i planowaniu. Trzeba gościa jakoś odciąć, albo wprowadzić w pułapkę. Czasem wygląd planszy sugeruje, gdzie najłatwiej pozbyć się psotnika, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby wymyślić coś samemu.
Poziom grafiki jest dość smartfonowy/tabletowy. Z racji gatunku jaki prezentuje było to nie do uniknięcia, ale chciałbym jednak poczuć, że gram na konsoli, a nie na telefonie. Do designu poziomów nie mam większych zastrzeżeń. Każdy świat ma temat przewodni. Może to być kosmos, jaskinia, lochy lub znienawidzony przeze mnie świat cukierkowy. Plansze z cukierkowego świata są mega nieczytelne i brzydkie. Upchano jakieś kawałki ciasta, lizaki, pianki, bite śmietany i kto wie co jescze. Wszystko bardzo kolorowe i rażące w oczy.


Lemmings Touch to świetna zabawa, w sam raz na szybkie partyjki na przerwach, w autobusach, tramwajach, poczekalniach, kolejkach. Niewątpliwym plusem jest polska wersja językowa przygotowana na luzie z dobrze przełożonym humorem. Z drugiej strony zadaję sobie pytanie czy PS Vita takich gier potrzebuje?Puzzle nie zastąpią tytułów AAA, ale one też muszą mieć swoją niszę i każdy gatunek jest mile widziany. Bardzo lubię wytężać mózgownicę przy logicznych, wymagających gierkach o banalnych zasadach i tym samym uważam Lemmings Touch za tytuł godny polecenia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here