UDOSTĘPNIJ
Pół roku po premierze pierwszego epizodu na PS Vita pojawił się Broken Sword 5: The Serpent’s Curse Episode 2. Szkoda, że trzeba było czekać aż tak długo, ale w końcu jest i trzeba się cieszyć. Od razu zasiadłem do konsolki wciągnąłem się w przygodę. W rozwinięciu recenzja.

Twórcy niestety nie pomyśleli, że gracze mogą nie pamiętać szczegółowo całego pierwszego odcinka i nie pokusili się na umieszczenie krótkiego wstępu w rodzaju ‚poprzednio w…‚ W zamian zostajemy rzuceni od raz do akcji. Nico i George przybywają do Hiszpanii, a dokładniej do Castle of Saints w Katalonii. Jest to ten sam budynek, który widzieliśmy w intrze do epizodu pierwszego. Na miejsce doprowadził ich obraz La Melediccio, którego szukaliśmy w pierwszym odcinku. Standardowo, jak to w przygodówkach, od razu wpadają w kłopoty i możemy wkroczyć do akcji.

Fabuła prowadzi nas przez ciekawsze miejscówki niż poprzednio. W miejsce ulic Paryża i Londynu dostajemy przepiękną Hiszpanię i Irak. Lokacji nie jest zbyt dużo, ale są odpowiednio rozbudowane i jest co robić. Bardziej odpowiada mi zwiedzanie tajemniczych miejsc i rozwiązywanie zagadek zostawionych steki lat temu niż wywabianie oprycha z domu za pomocą starego samochodu (via epizod 1).
Same zagadki również uległy poprawie. Jest dużo więcej tych logicznych nastawionych na główkowanie, a mniej operowania przedmiotami. Strasznie podobało mi się deszyfrowanie telegramu, gdzie pod zaszyfrowane znaki musieliśmy podstawiać literki. Niestety żeby mieć szansę dobrze się przy tym bawić tego trzeba w miarę swobodnie posługiwać się językiem angielskim.
Rozgrywka to klasyczny point and click. Miziamy paluchem po ekraniku Vity i obserwujemy reakcję otoczenia. Migające punkty oznaczają miejsca interakcji. Klikamy na taki punkcik i do wyboru mamy  jedną lub dwie akcje. Jeśli można wybrać tylko jedno działanie będzie to obserwacja przedmiotu, miejsca, urządzenia, osoby. George lub Nico skomentują to na swój, nierzadko zabawny sposób, czy nawet opowiedzą jakąś anegdotkę z przeszłości. Bardzo często obserwacja pomaga rozwiązać zagadkę w lokacji, więc zalecam sprawdzać, oglądać, wąchać. Jeśli dostępne są dwie akcje to może to być interakcja, podniesienie przedmiotu lub dokładne zbadanie miejsca. Bardzo prosty system chociaż narzekałem na to przy okazji pierwszego odcinka. Teraz sterowanie było bardzo naturalne i nie sprawiło mi najmniejszych problemów.
Warto odnotować świetny system podpowiedzi. Gdy kompletnie nie wiemy co zrobić wchodzimy w podpowiedzi i najpierw widzimy najbliższy cel np. muszę wejść do tego zamkniętego pomieszczenia. Wiemy gdzie się kręcić i szukamy dalej. Przy problemach mamy do wyboru od jednej do chyba pięciu podpowiedzi (hints). Każda z nich odkrywa co raz więcej od lakonicznego wspomnienia, że jakieś tam miejsce wygląda podejrzanie, aż do kompletnego prowadzenia za rączkę przy ostatniej podpowiedzi. Oczywiście jako stary przygodówkowiec polecam jak najmniej zaglądać do sekcji podpowiedzi i samemu kombinować. Wtedy frajda jest największa.
Technicznie nie mam zarzutów. Nie napotkałem koszmarnych zwolnień animacji jak było poprzednio w dwóch miejscach. Raz tylko przechodząc z lokacji do lokacji gra zawisła na czarnym ekranie. Nie straciłem nic, bo autozapis aktywuje się bardzo często, więc można wybaczyć.
O grafice krótko – jest przepiękna! Ręcznie malowane tła na OLEDzie są nieprawdopodobne. Robiłem screenshoty dosłownie w każdej lokacji, a jeden nawet ustawiłem na wygaszacz Vity.
Broken Sword 5: The Serpent’s Curse Episode 2 okazał się dużo lepszy od Episode 1. Warto było czekać na dokończenie opowieści tajemniczego obrazu. Warto było czekać na powrót George’a i Nico. W końcu warto było spędzić te trzy wieczory (czemu tak krótko???). Czekam na kolejną odsłonę i na więcej przygodówek na PS Vita. Ta konsolka jest wręcz stworzona do point and click!