UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
Przeczytałem wreszcie jedną z mocniej reklamowanych w ostatnim czasie powieści. Wszechświat kontra Alex Woods zachęca samą okładką, jak i tytułem. Co myślę o książke Gavina Extence? O tym recenzji.
 Pewnej deszczowej nocy celnik zatrzymuje poszukiwanego Alexa Woodsa. W jego samochodzie znajduje kilogram marihuany, sporą ilość gotówki i… urnę z ludzkimi prochami. Nie pierwszy raz chłopak trafia na czołówki gazet – od czasu, gdy przed laty uderzył w niego meteoryt, zna go każdy.
Chwytliwe nie? Piszę o tym dlatego, że opis wprowadził mnie w błąd. Cały czas miałem nadzieję na jakąś kryminalną zagadkę, czy związaną z siłami nadprzyrodzonymi opowieść. Nic takiego nie ma tutaj miejsca. Po pierwszym rozdziale, będącym rozbudowaną wersją opisu (jest w nim z resztą błąd, bo Alex miał przy sobie około 113 gramów marihuany, a to dość daleko od kilograma) cofamy się 10 lat wstecz i zaczynamy poznawać siedmioletniego Alexa.
I niestety nie jest to wzmianka, nie jest to retrospekcja napędzająca akcję. Wszechświat kontra Alex Woods to opowiadanie o dorastaniu głównego bohatera. Co się działo od momentu, gdy w głowę trafił go meteoryt, a jego przeżycie zostało sensacją medialną na całym świecie. Do sprawy zatrzymania przez policję wracamy w ostatnim rozdziale tylko po to, aby zakończyć książkę bardzo szybkim rozwiązaniem problemu.
Czytałem wytrwale, aby poznać ciąg dalszy wydarzeń lecz około połowy książki straciłem wszelką nadzieję, że dowiem się czegoś ciekawszego od dręczenia Alexa w szkole. Który to już raz mamy do czynienia z nastolatkiem – outsiderem będącym obiektem kpin wśród rówieśników. Co prawda później jest trochę ciekawiej, gdy Alex kumpluje się ze starszym panem, który ostatecznie kończy w urnie w samochodzie Alexa. Nie, nie jest to duży spoiler, bo jest o tym mowa na samym początku książki.
Nie doszukałem się też poczucia humoru, jakim podobno tryska ta książka. Alex rzuca nieraz trafne spostrzeżenia na temat światopoglądu różnych osób, może ze dwa razy mnie to rozbawiło, ale nie więcej. Jest dużo ‚filozofowania‚, przedstawiania opinii i zadawania pytań na trudne, niejednoznaczne tematy. Miało to dawać do myślenia i może niektórym dało. Mnie natomiast w ogóle nie przekonało.
Wszechświat kontra Alex Woods jest powieścią niesamowicie nudną. Męczyłem się z nią strasznie, nie mogłem doczekać zakończenia tylko dlatego, żeby wziąć się za inną książkę. Jeśli ktoś ma problemy z zaśnięciem to polecam, a pozostali niech poszukają czegoś ciekawszego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here