UDOSTĘPNIJ
Strasznie dziwne jest pisanie recenzji gier od Telltale Games. Standardowo jedna odsłona, czy jak się przyjęło sezon to pięć epizodów. W założeniach mieliśmy dostawać je co miesiąc, w praktyce nie było tak różowo. Sezon 2 rozpocząć się w grudniu 2013, a na finał przyszło nam czekać aż do ostatnich dni sierpnia 2014. Bardzo długo. Pytanie brzmi czy nie zbyt długo? Czy wpływa to na jakość? Postaram się na to odpowiedzieć. W rozwinięciu recenzja całego drugiego sezonu The Walking Dead.
Po krótkim prologu akcja przenosi nas półtora roku do przodu. Clementine jest starsza i wygląda jak nastolatka, a nie nieporadne dziecko. Dziewczyna od razu rzucona jest na głęboką wodę. Wpada na szabrowników, musi sama przeżyć w lesie, aż przyłącza się do nowej grupy, by w tej grupie (a przynajmniej w jej części) pozostać do końca sezonu.Oczywiście nie zdradzę więcej. Cała przyjemność obcowania z tytułami od Telltale to poznawanie fabuły. Fabuły, która również tym razem nie zawodzi. Po pierwszych dwóch odcinkach nie bardzo wiedziałem dokąd to wszystko zmierza, czy twórcy mają pomysł na pełen sezon, czy po prostu będą przerzucać bohaterów z jednego miejsca na drugie. Udało im się spleść pięć epizodów w bardzo fajną całość. Wszystko trzyma się kupy, związek przyczynowo – skutkowy jest logiczny. Wiele razy łapałem się na przemyśleniach typu: co ja bym zrobił w tym momencie. I o dziwo możliwe wybory pokrywały się z moimi odczuciami. Nie zawsze, ale jednak. Scenarzystom udało się idealnie stopniować napięcie. Po jakiejś mocnej akcji zazwyczaj mamy chwile spokoju, by przed końcem każdego z odcinków znów zaatakować czymś szokującym.

W pierwszym sezonie, grając po raz drugi odkrywaliśmy, że wszystkie wybory były dość iluzoryczne. Cokolwiek byśmy nie zrobili czekał nas ten sam finał. Jasne, decydowaliśmy o życiu lub śmierci poszczególnych postaci, jednak były to postaci drugoplanowe, nic nie wnoszące do historii oprócz paru dialogów.
Tym razem jest inaczej, przynajmniej w odcinku finałowym. Co prawda przeszedłem całość tylko raz (drugi pewnie zrobię na PS Vita), ale wiem, że ostatnie decyzje kształtują zarówno początek trzeciego sezonu jak i charakter Clementine. Stoimy przed bardzo ważnymi decyzjami i bardzo jestem ciekaw jak wpłynie to na rozgrywkę w kolejnym sezonie. Ścieżki zależnie od naszej decyzji rozwidlają się znacznie i jeśli w trakcie poprzednich odcinków nie miało to dużego znaczenia to w finale będziecie bardzo usatysfakcjonowani.

Clem bardzo się rozwinęła. Bardzo podoba mi się pomysł na tę postać. Bałem się, gdy zapowiedziano, że to ona będzie grywalną bohaterką. Bo jak? Dziecko? Wśród żywych trupów? Niemożliwe. A jednak okazało się to wykonalne. Ba! Z perspektywy czasu wydaje mi się to najlepszą decyzją! Fajnie rozwiązano decyzje jakie musi podejmować główna bohaterka. Na logikę grupa dorosłych nie powinna zwracać uwagi na to co mówi małolata. I tak początkowo jest. Zdanie Clem nie liczy dla nikogo, ale z czasem zdobywa szacunek i posłuch. Po drodze spotykamy starego znajomego z pierwszego sezonu i wtedy siła tej dziewczynki w grupie staje się jeszcze większa. Są naturalnie również naciągane sceny, gdy ktoś pyta ja o zdanie w momencie, gdy naprawdę wolałby polegać na swoich umiejętnościach lub na kimś dużo lepszym w kategoriach przetrwania. Ostatecznie łatwo to przetrawić i Clementine wyrasta na świetną bohaterkę.

Zawodzą natomiast pozostałe postacie. Grupa naszpikowana jest nieciekawymi bohaterami. Może oprócz dwóch osób zupełnie nie zależało mi na ich losie. Jeśli ktoś zginął to nie przeżywałem tego wcale. Po prostu byli i już ich nie ma, jedziemy dalej. Nie czuć, że jest to zwarta grupa osób znających się od dawna. Pierwszy sezon pod tym względem był dużo lepszy. A może po prostu przyzwyczaiłem się, że nie warto się do nich przywiązywać, bo w każdym momencie mogą zginąć? Możliwe.

Zaczynamy się powoli przyzwyczajać, że gry od Telltale bardziej się ogląda niż w nie gra. Sam & Max to przygodówka pełną gębą, Back to the Future również, średniawy Jurassic Park też, nawet pierwszy sezon The Walking Dead miał troszkę (z naciskiem na troszkę) operowania przedmiotami i kombinowania. Wolf Among Us to już bardziej interaktywna powieść graficzna niż gra przygodowa. I to samo obserwujemy w przygodach Clementine. Rzadko robimy coś więcej niż decydujemy o tym co powie nasza podopieczna. Chodzenie po lokacji i rozmawianie z kim się da trudno nazwać czystym gameplayem. Najwięcej do powiedzenia mamy w sekwencjach zręcznościowych, czyli w każdej walce czy to z zombie, czy ze zwierzętami, czy z ludźmi. Wtedy musimy uporać się z QTE lub pobawić się celowniczkiem. Nic skomplikowanego, wymagającego od nas wytężenie szarych komórek. Szkoda.

Grafika? Jak poprzednio. Komiksowy styl, słaba synchronizacja ust z wypowiadanymi słowami i często spadki animacji. Cieszy za to, że wreszcie jakoś to działa. Żaden z epizodów nie zawiesił mi się co w przypadku pierwszego sezonu oraz The Wolf Among Us było nagminne. Jeśli coś chrupnęło to nie musiałem martwić się o to, że zaraz będę miał przymusowy restart konsoli i powtarzanie jakiegoś fragmentu.
Udźwiękowienie to tradycyjnie już kapitalna robota. Świetny, zawodowy angielski dubbing. Widać, że głos podkładali prawdziwi aktorzy. Jest BARDZO dobrze!

Na początku zadałem pytanie. Czy wydawanie kolejnych fragmentów gry w tak dużych odstępach czasu  wpływa na jakość gry. Niestety tak i to bardzo. Po pierwszym odcinku były chyba ze 3 miesiące przerwy. Kompletnie zapomniałem kto, z kim i dlaczego. Kilkusekundowe przypomnienia poprzedniego epizodu nie oddadzą doświadczeń jakie wyniosło się na gorąco. Polecam wszystkim zakup gier Telltale i przejście całej gry za jednym zamachem. Na przykład odcinek co dwa dni, lub co dzień po jednym. Ich długość to raptem dwie godzinki, więc spokojnie można przeskoczyć epizod przy jednym podejściu. Wtedy bardziej docenimy fabułę oraz poczujemy więcej emocji. Ja tak zrobiłem z epizodami 3,4,5 i nie żałuję. Tylko mam teraz hype na trzeci sezon i pewnie gdy się tylko pojawi pierwszy odcinek od razu się do niego dorwę 🙂

W skrócie: The Walking Dead Season 2 to fantastyczna gra, tylko Telltlale Games zawodzi polityką rozciągania wszystkiego w czasie!