UDOSTĘPNIJ
Przygodówki wracają! Za sprawą odświeżonej serii Adventure Collection, IQ Publishing serwuje nam gry dotąd nie wydane w Polsce. Nie jestem może ekspertem w tym gatunku, niemniej ukończyłem już wiele gier przygodowych. Wiele z nich ze względu na bliźniaczą rozgrywkę szybko wypada z pamięci. Pozostają jedynie te bardziej oryginalne, oferujące coś, czego próżno szukać u konkurencji. W ostatnich dniach przyszło zmierzyć mi się z Face Noir, a o tym jak wpisuje się w poprzednie zdanie przeczytacie w recenzji.
Akcja umiejscowiona została w latach trzydziestych ubiegłego stulecia, w czasach Wielkiego Kryzysu. Główny bohater to Jack Del Nero, były gliniarz. Odsiedział pewien czas w więzieniu za… odkryjcie to sami. Aktualnie pracuje jako prywatny detektyw i wykonuje różnego rodzaju zlecenia. Przejmując kontrolę pomagamy mu zdobyć zdjęcia córeczki bogatego tatusia podczas baraszkowania z kochankiem w tanim hotelu. Po powrocie do domu Jack otrzymuje tajemniczy telefon przywołujący przeszłość. Udaje się pod wskazany adres, a na miejscu spotyka… trupa. Zostaje złapany i oskarżony o morderstwo.
Tak zaczyna się ta prosta z pozoru historyjka. Naturalnie po wydostaniu się z aresztu wszystko nabiera rumieńców. Znajdujemy nowe tropy, poznajemy zagadki przeszłości, odkrywamy tajemnice skrywane przez bohaterów. To wszystko sprawia, że fabuła bardzo przypadła mi do gustu.
Tytuł oferuje zabawę na jakieś 10-12 godzin, co jak na przygodówkę jest czasem bardzo zadowalającym. Najważniejsze, że w ogóle nie czułem się znużony, a myszkę odkładałem jak już bardzo chciało mi się spać. Pstryczek należy się twórcom za zakończenie będące jednocześnie zapowiedzą kontynuacji. W pełnej grze oczekujemy pełnej historii! Takie numery są normalne w grach epizodycznych. Tutaj nie powinno mieć to miejsca.

Do czynienia mamy z bardzo klasycznym systemem point and click. Znam ludzi, którzy narzekają na tego typu rozgrywkę. Osobiście uważam, że w grach przygodowych póki co nie wymyślono nic lepszego i jest to najwygodniejsze rozwiązanie. Lokacje, również klasycznie, mają sztywno umieszczoną kamerę w miejscach przewidzianych przez twórców oraz kilka miejsc z możliwą interakcją. Szperamy w danej lokacji, zbieramy przedmioty, by później z nich skorzystać i rozwiązujemy dość proste zagadki.

Będąc przy interakcji muszę wspomnieć o sterowaniu. W menu do wyboru mamy widok inwentarza 2D oraz 3D. Domyślny 2D to podręczne menu wyjeżdżające, gdy przesuniemy kursor do górnej krawędzi ekranu. Widok 3D oznacza przejście do inwentarza, gdzie przedmioty możemy oglądać ze wszystkich stron. W pewnym momencie używając widoku 2D szukałem pewnej informacji i za nic nie mogłem jej odnaleźć. Po przełączeniu w opcjach na ekwipunek 3D okazało się, że szukana informacja znajduje się na jednym z przedmiotów. W takim przypadku widoki powinniśmy przełączać ‚w locie’, a nie operować jak przy zmianie grafiki. Escape, ustawienia, detektywk 2D/3D, zatwierdź i wróć do gry. Dziwne. Dodatkowo przycisk podświetlający interesujące miejsca w lokacji został przypisany pod F1. Dlaczego nie pod spację? Nie wiadomo.

Operowanie przedmiotami zostało zrealizowane bardzo dobrze. Rzadko zdarzało mi się próbować wszystko na wszystkim. Mają na to wpływ zadania jakie stawia przed nami gra. Jak mam łom, to domyślam się w jakich miejscach go użyć. Jak mam bezpiecznik to domyślam się, gdzie go wsadzić. Gra stara się być bardzo realistyczna i bardzo dobrze! NIE musimy przestraszyć ptaka żeby zostawił piórko, by potem wykorzystać je do połaskotania jakiegoś śpiocha (gdzieś na takie coś trafiłem). Wszystko jest w miarę logiczne, a zacięcia występują rzadko.

Oprócz zabawy z przedmiotami mamy całkiem sporo zagadek logicznych. Te są zróżnicowane i angażujące. Otwieranie zamków wytrychem, podłączanie prądu, składanie lalki z rozrzuconych części i tak dalej. Czasem, jak przy wspomnianej lalce otrzymujemy większą kontrolę nad operacjami. Przedmioty możemy przesuwać, przekręcać, otwierać szufladki. Co ciekawe w tym trybie miałem problem z prawym przyciskiem myszy służącym do manipulowania przedmiotem. Używałem myszki bezprzewodowej i nie mogłem tego zrobić, zmieniłem na gamingową i też był problem. Najzwyklejsza, najtańsza myszka za to poradziła sobie bez żadnych problemów. A żona mówiła: po co ci tego drogie, jak się prawie nie różnią? I chyba miała rację 🙂 Jest to tylko ciekawostka, bo nie znalazłem w internecie ludzi z podobnym problemem.

Czas na sprawy techniczne. Grafika stworzona na leciwym silniku graficznym nie powoduje zachwytów. Ale nie taki był zamysł i nie tego oczekują fani przygodówek. Ma być szczegółowo i klimatycznie. I jeśli ilość szczegółów w lokacjach nie powala to klimat nadrabia i to z bardzo dużą nawiązką! Twórcy przyłożyli się do roboty. Wszędzie górują ‚brudne’ barwy. Różnych kolorów będzie pewnie mniej niż odcieni szarości. Do tego lekki filtr tworzący efekt smużenia ekranu.
A do tego kapitalna jazzowa muzyka towarzysząca nam przez całą przygodę. Na płytce dołączono soundtrack, który puszczam podczas czytania książek. Jedynym zgrzytem jest głos Jacka. Brzmi zbyt młodo. Glina z przeszłością, z problemem alkoholowym powinien mieć gruby, gburowaty głos, ale zdecydowano się na jakiegoś młokosa. W dodatku jego włoski akcent jest tragiczny. W Assassin’s Creed Ezio i inni genialnie używali włoskich wtrąceń w swoich wypowiedziach. Jasne, nie ten budżet, nie ten świat, ale skoro grę stworzyli Włosi to mogli zatrudnić jakiegoś aktora ze swojej ojczyzny.
IQ Publishing wydało Face Noir w kinowej polskiej wersji. Nie zauważyłem żadnych błędów, literówek, złych przekładów. Dobra robota!

Pod koniec recenzji zacząłem narzekać, ale wszystko ma, cytując klasyka: plusy dodatnie i plusy ujemne. Tych dodatnich jest zdecydowanie więcej. Face Noir broni się długością rozgrywki, bardzo fajnie napisaną, angażującą fabułą i klimatem przez duże K. Nowy Jork w czasach Wielkiego Kryzysu to jest to! Świetny temat na grę, bardzo dobre wykonanie i atrakcyjna cena powinny skłonić was do sięgnięcia po ten tytuł. Polecam.

 
Egzemplarz do recenzji dostarczył wydawca