Strona główna KSIĄŻKI WZORZEC ZBRODNI – Recenzja książki

WZORZEC ZBRODNI – Recenzja książki

UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Już po świątecznej przerwie. Nadrobiłem zaległości growe, serialowe, książkowe i filmowe. Mam o czym pisać przez kawał czasu 🙂 Premierowy w tym roku wpis to od razu pierwsza z zaplanowanych kilku recenzji. W rozwinięciu wrażenia z mrocznego kryminału Wzorzec zbrodni. Zapraszam.

Historia Wzorca… zaczyna się z grubej rury. Detektyw Tallow wraz z partnerem odpowiadają na wezwanie do jednego z budynków na Pearl Street w Nowym Jorku, gdzie szaleje nagi facet z obrzynem. Chwilę później zapoznajemy się z wyglądem cząsteczek mózgu detektywa Rosato rozmazanych na ścianie. Dalej jest tylko lepiej! Po akcji Tallow wraz z technikami odkrywa w jednym z mieszkań budynku cały arsenał broni. Kilkaset sztuk!

Następnego dnia okazuje się, że każda ze zbadanych wyrywkowo broni posłużyła do zabicia innej osoby. I to w ciągu co najmniej 20 lat! Naturalnie każde z morderstw z braku dowodów zostało umorzone. Po takim znalezisku trzeba rozgrzebać na nowo każdą z niewyjaśnionych spraw i naturalnie znaleźć mordercę. Zadanie jak nietrudno się domyśleć otrzymuje detektyw Tallow.
Tallow jest bohaterem troszkę innym niż przyjęło się w thrillerach. Ma już dość spore doświadczenie w policji, ale nie jest oddanym stróżem prawa stawiającym pracę nad własne życie. Jest po prostu znudzony i rozczarowany pracą. Niesamowite odkrycie na Pearl Street jest dla niego raczej karą niż ambitnym wyzwaniem. Sprawa od początku wydaje się beznadziejna, a jego przełożeni nie ukrywają, że detektyw przysporzył im wielkiego bólu głowy.
Tallow na czas śledztwa przeprowadza się do budynku techników CSU (Crime Scene Unit). W CSU nikt nie garnie się do współpracy, bo zbadanie kilkuset spluw zajmie „troszkę” więcej czasu niż serialowym bohaterom CSI, którzy każdy paproch w woreczku witają z wielkim uśmiechem na ustach. W budynku CSU pomaga mu dość ekscentryczny duet Scarly i Bat. Ciągle narzekający i rzucający niezłe żarty duet, należy dodać.
Największą zaletą Wzorca zbrodni jest klimat. Ciężki, wręcz przytłaczający obraz złej strony Nowego Jorku przywodzi na myśl kryminału noir. Uczucie to potęguje włączone policyjne radio w samochodzie detektywa. W czasie jazdy samochodem bardzo często pojawiają się komunikaty policyjne dotyczące co raz to gorszych przestępstw i co raz bardziej ześwirowanych przestępców. Jest bardzo mrocznie, a dzięki temu dużo łatwiej wczuć się w śledztwo.
Śledztwo również wypada bardzo interesująco. Autor przedstawia nam pracę detektywa bliską rzeczywistości. Szukanie „po omacku” punktów zaczepienia, masa rozmów, snucie kilku teorii. Często zdarza się, że sprawa nie ruszy z miejsca bez odrobiny szczęścia, przypadku czy zbiegu okoliczności.
Niestety w takiej formule łatwo może powinąć się noga i przytrafia się to autorowi. Tallow jedną z ważnych dla sprawy osób poznaje bardzo przypadkowo w liczącym 8,5mln mieszkańców Nowym Jorku. Jest to zbyt naciągane i nieco psuje ogólne wrażenie.
Przez parę rozdziałów towarzyszymy poszukiwanemu, nazywającemu siebie Łowcą. Sprawca nie jest człowiekiem chwalącym się swoimi makabrycznymi zbrodniami, nie podsyła policji, ani prasie wskazówek. Chce być anonimowy i niewidzialny. Z każdym rozdziałem powoli poznajemy motywy jego działania, jego cel. W wielu książkach pojawiają się momenty, gdzie możemy towarzyszyć mordercy i poznać jego punkt widzenia. W żadnej natomiast nie są to momenty tak intrygujące i interesujące jak we Wzorcu zbrodni.

Warren Ellis stworzył książkę godną polecenia. Mimo, że prowadzone przez głównego bohatera śledztwo ma pewne zgrzyty (jak wspomniany wyżej zbieg okoliczności) to nadal jest to jeden z najlepszych kryminałów z jakimi przyszło mi się zmierzyć w ostatnich latach. Pomysł na intrygę jest moim zdaniem pierwszorzędny! Całość okraszona gęstym, mrocznym klimatem przyciąga do lektury na długi czas. Komiksy Ellisa to pierwsza liga (Iron Man Extremis. Batman Black & White II), ale mam nadzieję, że Wzorzec zbrodni nie był jego jednorazową odskocznią i niedługo usłyszymy o kolejnej książce. POLECAM!

Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo SQN

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here