UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



jordan-tw-front-DRUK

 
Mam straszną awersję do sportowych biografii. Wyrastające jak grzyby po deszczu kolejne pseudo biografie Ronaldo, Messi’ego czy ostatnio Lewandowskiego to bardzo marne lektury przeznaczone dla zajaranych swoimi idolami gimnazjalistów. Książki te z reguły są laurkami dla gwiazd, omijają szerokim łukiem wszelkie sprawy rzucające cień na idola. 
Aby spróbować zmienić zdanie Wydawnictwo SQN dostarczyło mi liczącego prawie 700 stron molocha autorstwa Rolanda Lazenby. Amerykański ekspert koszykarski postanowił zmierzyć się z legendą, ponieważ bohaterem omawianej pozycji jest sam Jego Powietrzność – Michael Jordan! Jak wypada wielkich rozmiarów książka Michael Jordan. Życie? O tym przeczytacie w recenzji.
 
Ja wychowałem się na Michaelu Jordanie. Codzienne retransmisje meczów NBA w TVP sprawiały, że osiedlowe ławeczki, boisko i trzepak pustoszały na pełną wrażeń godzinę. Jednak są też tacy, dla których MJ to tylko znaczek na butach, albo kolega Królika Bugsa z Kosmicznego Meczu. Szczególnie tej drugiej grupie polecam poświęcić 15 minut poniższego filmiku z 50 najwspanialszymi zagraniami MJ’a z całej jego kariery.
 
 
Będąc kilkuletnim chłopcem oglądanie, a później naśladowanie i odwzorowywanie zagrań MJ’a na osiedlowym boisku pochłaniało większą część dnia. Miałem to szczęście, że w latach dziewięćdziesiątych mimo braku „orlików” mieszkałem na fajnie odizolowanym od ulicy osiedlu, gdzie był zarówno kosz jak i siatka do siatkówki i tenisa. Oczywiście większość dnia spędzaliśmy grając w koszykówkę na jedne kosz. 4:4, 3:3, 2:2 no i najbardziej emocjonujące 1:1. Co ciekawe razem z kolegami wprowadziliśmy zakaz używania numer 23. i noszenia koszulki z nazwiskiem Jordana. Był to numer zastrzeżony. Pipper, Shaq, Bryant, Barkley, Magic Johnson jak najbardziej byli dostępni, ale 23. to świętość. Logo „Byków” i numer namalowaliśmy na asfaltowym boisku farbami, więc duch tego „Wielkiego” był zawsze z nami.

Napisałem to wtrącenie po to żeby uświadomić jak ważną dla mnie postacią jest Michael Jordan. To nie była sezonowa fascynacja dla lansu na facebooku, żeby znajomi wiedzieli, że się znam. To był prawdziwy wzór do naśladowania. Dopiero recenzowana książka uświadomiła mi, że kariera Jego Powietrzności wcale nie była tak kolorowa jak wyglądało to w poszczególnych meczach, czasem pociętych przez telewizję tak aby wszystko zmieściło się w jednej godzinie.

Po lewej Steve Kerr często cytowany przez autora. To on zapewnił Bulls mistrzostwo rzutem za 3pkt. w 1997 roku w szóstym meczy finałowym przeciwko Utah Jazz

Już sam początek pokazuje, że nie jest to tylko „kolejna” książka sportowa. Lazenby pokazał, że chce to zrobić na poważnie i wziął się za reaserch przez duże R dokopując się w drzewie genealogicznym Jordana nawet do jego pradziadka. Poznajemy szczegóły z życia przodka jeszcze z XIX wieku, co samo w sobie jest smakowitym kąskiem. Nie wyobrażam sobie, gdzie miałbym szukać informacji o swojej rodzinie sprzed II Wojny Światowej…
Następnie powoli zbliżamy się do roku 63 i narodzin Michaela po drodze poznając kolejnych członków rodziny. Wielki szacunek za znalezienie aż tylu interesujących informacji.

Autor w następnej kolejności zabiera nas na wędrówkę przez młodość Michaela. Bardzo szczegółowo omawia jego dzieciństwo. Dowiadujemy się jak jego przywiązanie i chęć zaimponowania ojcu, ciągła rywalizacja ze starszym bratem wpłynęły na jego przyszłość. Lazenby dotarł nawet do wyników drużyn osiedlowych i szkolnych, w których występował młody Michael. Ilość szczegółów robi naprawdę bardzo duże wrażenie. 

Część poświęcona jego młodości jest interesująca, ale najważniejsza jest naturalnie kariera w NBA, Autor wspiął się na wyżyny podając nam nieprawdopodobnie dokładny i szczegółowy obraz burzliwej drogi do sześciu tytułów mistrzowskich Chicago Bulls. Najważniejsze, że nie opiera się tutaj na informacjach z kolorowych pisemek. Wiadomości pochodzą z niezliczonej ilości wywiadów jakich udzielił MJ, ale co znacznie ciekawsze, inni zawodnicy „Byków”, jak również trenerzy znający Mike’a od najmłodszych lat. 

 
 

Najważniejszym trenerem w karierze MJ’a był oczywiście Phil Jackson, kolejna żywa legenda koszykówki. Jackson jako jedyny potrafił ujarzmić Jordana i nauczył go grać zespołowo. Z książki dowiadujemy się jak trudnym było zadanie zmusić Jordana do podawania piłki kolegom, do których nie miał zaufania. Nie chcę zdradzać zbyt wiele ciekawych informacji, ale interakcja Micheala z resztą drużyny rysuje obraz osoby, z którą trudno wytrzymać i nie warto wpadać w utarczki słowne.

Jackson obejmując stanowisko pierwszego trenera postawił na grę tzw. trójkątami. Na kolejnych stronach autor przybliża na czym polega ten osławiony system angażujący całą drużynę do współpracy i zmieniający największe gwiazdy w jeden z trybików koszykarskiej machiny. I robi to bardzo dobrze i zrozumiale!
Przy opisach taktyk, ustawień i boiskowych zadań poszczególnych zawodników widać, że Lazenby wie o koszykówce bardzo dużo. System rozgrywek składający się z 82 meczów fazy zasadniczej oraz fazy play-off dla 16 najlepszych drużyn obu konferencji (wschodniej i zachodniej) wyłuszczono zrozumiale dla każdego bez względu na poziom wiedzy na temat NBA. To samo tyczy się corocznego draftu , czyli wyboru nowych graczy przez wszystkie drużyny NBA. Każdy czytelnik bez problemu zrozumie o co w tym dokładnie chodzi i jakimi prawami rządzi się ten system.

Wielka Trójka Chicago Bulls – Michael Jordan, Scottie Pippen i Dennis Rodman

Michael Jordan. Życie nie zapomina o innych zawodnikach Chicago Bulls. Scottie Pippen to zwykły chłopak z małej miejscowości posiadający wielki talent. Jak MJ pomógł oszlifować ten diament? Dowiecie się czytając! A jak Jordan przekonał się do współpracy z najdziwniejszą i najbardziej barwną postać NBA, czyli Dennisem Rodmanem? Także odsyłam do książki. A są jeszcze takie sławy jak Ron Harper (3 tytuły z Chicago Bulls i 2 z LA Lakers) i Steve Kerr (niesamowita skuteczność rzutów z 3 punkty), który często cytowany jest przez autora. To akurat nie dziwi, bo swego czasu Kerr dość aktywnie komentował wydarzenia NBA w telewizji, a wygadany były zawodnik Byków to prawdziwa skarbnica informacji na temat wewnętrznych problemów drużyny. Korci mnie, żeby błysnąć wiedzą, którą zdobyłem po lekturze, ale z wiadomych przyczyn nie mogę. Zapewniam was, że były to burzliwe, pełne napięć i problemów lata.

Roland Lazenby nie stworzył, jak pisałem we wstępie laurki dla gwiazdora. Przedstawił nam Michaela Jordana na nowo. Ze wszystkimi zaletami i wszystkimi wadami. Autor nie boi się poruszyć problemów z hazardem, problemów domowych. Nawet w starciu ze znienawidzonym przez całe Chicago Jerry’m Krause Jordan nie jest pokazany jako „ten dobry”. Jest to raczej neutralna analiza zaostrzającego się przez lata konfliktu. Bez wyciągania własnych wniosków. Sami musimy sobie stworzyć na ten temat opinię. I za takie przedstawienie sprawy wielkie, wielkie brawa.

Na osobny akapit zasłużył tłumacz. Michał Rutkowski spisał się wprost perfekcyjnie. Nazwy kojarzone z Jordanem typu the move, the shoot, flu game i tak dalej pozostawił niezmienione z dodanymi przypisami na dole. Wydaje się logiczne dla osoby znającej się na latach 90 w NBA, ale wielu tłumaczy próbowałoby umieścić jakś „błyskotliwą” translację. Tłumacz swobodnie porusza się po tłumaczeniu tajników draftu, trójkątów, pick and rolli czy fazy play off. Ba, tłumacz nawet dwukrotnie w przypisach poprawił autora, który podał zły wynik. Jak przypomnę sobie koszmarne tłumaczenie przebiegu meczu koszykówki w książkach z Myron Bolitarem Cobena to aż zgrzytam zębami. Brrr. Michał Rutkowski przy przekładzie wykonał fantastyczną robotę!

Doszedłem do końca i cały czas myślę nad wadami. I wiecie co, nie mogę nic znaleźć! Michael Jordan. Życie Rolanda Lazenby’ego jest jak encyklopedia w całości przeznaczona na jedno zagadnienie. Do tej pory uważałem, że o złotej erze Chicago Bulls wiem wiele. Okazało się, że w rzeczywistości nie wiem nic. Dosłownie. Ilość informacji zza kulis tej wielkiej drużyny potrafi niekiedy przytłoczyć. Dzięki książce poznałem Jordana na nowo. Czy jestem zaskoczony jak mocno wyidealizowany obraz zawodnika wszech czasów miałem w głowie? Bardzo. A czy żałuję, że się tego dowiedziałem? NIE! Wręcz dziękuję Lazenby’emu za stworzenie tak porywającej, pełnej emocji, kompletnej biografii. Zdecydowanie najlepsza biografia jaką kiedykolwiek przeczytałem! Czy jesteście fanami Jordana, czy koszykówki w ogóle, czy po prostu chcecie poznać karierę człowieka, który potrafił latać koniecznie musicie przeczytać!

Na koniec utwór, który już zawsze kojarzył mi się będzie z Michaelem Jordanem

 
Egzemplarz do recenzji dostarczyło Wydawnictwo SQN

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here