UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Minęły 22 lata od premiery pierwszego filmu kultowej już serii. Jurassic Park zapisał się w historii kina niesamowitymi jak na 93 rok efektami specjalnymi oraz został jednym z najbardziej rozpoznawalnych filmów Stevena Spielberga. Dwie kolejne odsłony nie  zrobiły już takiego szału, więc marka musiała przeleżeć jakiś czas w szafie. Po 14 latach od części trzeciej dinozaury wracają do kin! W rozwinięciu recenzja Jurassic World.

Fabuła Jurassic World skupia się na parku rozrywki na Isla Nublar, który po masakrze 20 lat wcześniej zaczął funkcjonować i przynosi gigantyczne zyski. Osoby zajmujące się parkiem cały czas poszukują nowych atrakcji dla szybko nudzących się turystów. Raptory nie przerażają, T-Rex jest tylko jeden,  a triceratopsy i brontozaury to raczej maskotki. W ten sposób z DNA różnych zwierząt, nie tylko dinozaurów, stworzony zostaje gigantyczny Indominous Rex. Bestia jest nie tylko żądna krwi, ale też szalenie inteligentna. I jak przystało na tego rodzaju film, Rex szybko ucieka ze swojego wybiegu i zaczyna siać zniszczenie w na całej wyspie.

W roli tropiciela pojawia się Owen Grady (Chris Pratt), pracownik parku zajmujący się tresurą, a raczej nawiązywaniem więzi z czwórką raptorów. Kroku stara mu się dotrzymać Claire (Bryce Dallas Howard) pełniąca rolę, przesiąkniętego wykresami i tabelkami zysków i strat, menedżera parku. Nie mogło zabraknąć dwójki nastolatków cudem uciekających przed dinozaurami, którymi miała opiekować się ich, wspomniana wyżej ciotka, Claire.

Osoby szukające ambitnego kina lepiej niech film sobie odpuszczą. Jest to typowy, letni blockbuster ze wszystkimi jego zaletami i wadami. Fabuła jest prosta jak drut – uciekł dinozaur, trzeba go znaleźć, bo wszyscy zginą. Bohaterowie są równie nieskomplikowani. Dobry chłopak, nawracająca się kobieta, buntowniczy nastolatek, czekający na swoją okazję czarny charakter. I tyle. Znamy to z dziesiątek filmów. Ale czy ktoś spodziewał się czegoś więcej? No właśnie.

Najważniejsze jest to, że przez całe 2 godziny nie mamy chwili wytchnienia. Najpierw zwiedzamy wraz z bohaterami park, by później przejść do ciągłej widowiskowej akcji. Świetne wrażenie zrobiła na mnie prezentacja dinozaurów, atrakcji w tym widocznego na screenie „krokodylka”. Można było poczuć autentyczną chęć zorganizowania wycieczki na Isla Nublar.

Gdy dinozaury zaczynają siać popłoch obraz zmienia się nie do poznania. Przyjemna sielankowa muzyka staje się bardziej dramatyczna, a sceny słodkich malutkich triceratopsów zastępują polowania rodem z dreszczowców. Trzeba przyznać, że twórcom udało się stworzyć napięcie i sprawić, że będziemy martwić się o los bohaterów. Wielokrotnie na sali kinowej słychać było szepty „o nie, zje go” albo oddechy ulgi, gdy komuś się poszczęściło. Jest to aspekt filmy, który wypada bardzo dobrze i przez pryzmat którego seans jest satysfakcjonujący.

Cieszy też bardzo duża ilość odniesień do pierwszego filmu. Park Jurajski oglądałem dawno, a le całkiem niedawno zaopatrzyłem się w trylogię na Blu Ray z cdp.pl, więc mam wielką ochotę powrócić do początków serii. Są autoironiczne żarty porównujące Jurassic World do Jurassic Park, co jest oznaką sporego dystansu do siebie.

Czy warto? Warto! Jurassic World to typowo letni blockbuster. Jest bardzo widowiskowo, jest bardzo kolorowo, jest znany aktor. I SĄ dinozaury! Ogląda się bardzo przyjemnie, a to chyba jest najważniejsze! Polecam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here