UDOSTĘPNIJ

Przyszła kolej na drugi tom trylogii Wayward Pines. Recenzję pierwszej książki o podtytule Szum znajdziecie tutaj. Jeśli nie przeczytaliście jeszcze tomu pierwszego to nie czytajcie dalej, ponieważ jest to bezpośrednia kontynuacja i zepsujecie sobie naprawdę fajną lekturę. Ostrzeżenie za nami i z czystym sumieniem mogę zaprosić do rozwinięcia, gdzie znajduje się pełna recenzja Wayward Pines: Bunt.

Ethan Burke po odkryciu przerażającej prawdy o miasteczku i całym świecie zgadza się zostać szeryfem Wayward Pines by uchronić ludzi i swoją rodzinę przed niebezpieczeństwami zza ogrodzenia. Po kilku dniach Pilcher informuje go o grupie ludzi w miasteczku, która po kryjomu szykuje bunt. Podejrzenie pada na partnerkę i kochankę Ethana z dawnego życia – Kate. Burke zdaje sobie sprawę, że jeszcze parę dni temu to on był buntownikiem i to on chciał się za wszelką cenę wyrwać z miasteczka. Czy łatwo będzie stanąć po drugiej stronie barykady?

Zakończyłem ostatni akapit pytaniem, ponieważ sam Ethan nie wie co robić. Autor Blake Crouch zmienił trochę jego podejście do wydarzeń. Ethan z jednej strony chciałby udawać, że wszystko jest w porządku, a on i jego rodzina mogą wieść szczęśliwe życie w tej małej mieścinie. Z drugiej natomiast cały czas chce przekazać prawdę wszystkim mieszkańcom, a nie wiadomo jakie byłyby skutki tego działania.
Wayward Pines nie jest już zagadką, więc i ton książki uległ zmianie. Zamiast mnożenia tajemnic w stylu Archiwum X mamy tutaj powieść sensacyjną z nutką fantastyki. Większa część książki to dochodzenie w sprawie grupy buntowników oraz makabrycznej śmierci jednej z mieszkanek. Zamiast odkrywania tajemnic mamy tutaj czysto kryminalne zwroty akcji i pełne napięcia potyczki. Nie jest to w żadnym wypadku wada. Miasteczko Wayward Pines dzięki temu zdobyło swój własny charakter, nie jest już zlepkiem motywów zaciągniętych z telewizji, kina i książek. I za to brawa!

Wayward Pines: Bunt okazuje się bardzo sprawną kontynuacją i również spełnia się roli środkowej części trylogii, które z reguły są najsłabsze, ponieważ muszą mocno nawiązywać do wydarzeń przeszłych, ale też do przyszłych. Tutaj nie czuć, żeby autor stał w rozkroku. Niektóre wątki naturalnie są zamykane, a główne umiejętnie rozwijane i przygotowywane na ostatnią odsłonę. Już przeczytałem, wkrótce recenzja, ale już teraz mogę powiedzieć, że warto! POLECAM

PS. Przypominam, że FOX stworzył na podstawie trylogii serial, który możemy oglądać w kraju. Wkrótce recenzja i porównanie z książkami, a na zachętę zwiastun!