UDOSTĘPNIJ

Pierwszy tom był bardzo udanym wykorzystaniem pomysłów (recenzja tutaj), które widzieliśmy, o których czytaliśmy. Było trochę Archiwum X i Twin Peaks, było trochę Kinga i Koontza. Drugi tom to już rozwinięcie historii bez oglądania się na innych (recenzja tutaj). Było jeszcze lepiej. Przyszedł czas na zakończenie trylogii. Moja recenzja Wayward Pines: Krzyk.

Krzyk zaczyna się w miejscu, w którym pozostawił nas Bunt. Mieszkańcy znają już tajemnice miasteczka oraz wiedzą kto stoi po „tej drugiej stronie”. Pilcher nie mogąc pogodzić się z porażką wyłączył prąd z ogrodzenia i otworzył wielką bramę, a do miasta wdarło się kilkaset abików. Ethan zdaje sobie sprawę, że wyznanie prawdy mieszkańcom przyczyni się do śmierci wielu z nich. Decyzji nie da się już cofnąć i trzeba wszystko wziąć na klatę.
Tak pokrótce opisałem cały trzeci tom. Blake Crouch nie bawi się w wstępy i rozwijanie bohaterów. Wszystko wiemy, wszystkich znamy i zostaje jedynie zakończyć to z hukiem. Mimo, że książka ma 352 strony (papier, ja czytałem w ebooku) to kolejne rozdziały lecą błyskawicznie. Akcja nie zwalnia nawet na chwilę, a każdy dłuższy dialog wpływa na wydarzenia fabularne. Jest moc!
Nowością jest przedstawienie sytuacji zagrożenia z punktu widzenia innych mieszkańców miasteczka. Wpadamy z wizytą do kilku osób żeby zobaczyć jak radzą sobie z przerażającą prawdą. Świetne zagranie, które, co prawda nie posuwa wydarzeń na przód, ale bardzo podkręca klimat i zwiększa poczucie zagrożenia. Dowiemy się jak niektórzy przygotowują się do walki, zobaczymy jak zdesperowany ojciec stara się ochronić swoją rodzinę. Takich wzruszających i dramatycznych momentów jest więcej, brawo Crouch!
Jak wypada konkluzja i samo zakończenie trylogii? Rewelacyjnie! Nie mogę oczywiście zdradzić jak to wszystko się kończy, ale wierzcie mi, nie będziecie żałować. Uwielbiam takie niejednoznaczne i przewrotne zakończenia. Sprawiają, że nie zapomnę o serii jeszcze przez długi czas!
To już koniec tej krótkiej recenzji. Nie ma sensu rozpisywać się o sprawach, które umieściłem w poprzednich dwóch recenzjach (tutaj i tutaj). Wayward Pines: Krzyk jest fantastycznym zwieńczeniem tej bardzo angażującej opowieści. Blake Crouch wskoczył do grona autorów, których książki brał będę bez zadawania zbędnych pytań. Zaraz po książce zmierzyłem się z 10-odcinkowym serialem stacji FOX, a przeczytacie o tym niedługo na blogu 🙂