UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Zachęcony fantastycznym Dying Light na PS4 (recenzja tutaj) natychmiast sięgnąłem po książkę Raymond Bensona. Mało jest dobrych książek o tematyce zombie, ale po świetnym materiale źródłowym była szansa na ciekawą pozycję. A jak jest? O tym w recenzji.

okladka-lightKsiążka przedstawia nam wydarzenia jakie miały miejsce przed akcją gry. Obserwujemy Harran sprzed zarazy, na jej początkach i kilka tygodni po tragicznych wydarzeniach podczas „Światowych Mistrzostw Lekkoatletycznych” w tym państwie-mieście.

Początek jest dość mocny. Doktor Abbas, który współpracuje z ministerstwem zdrowia raz na tydzień odwiedza Slumsy – dzielnicę zamieszkaną przez najuboższych. W slumsach nieodpłatnie leczy mieszkańców i tam ma do czynienia z pierwszymi objawami zarazy. Abbas zaczyna rozpoznawać symptomy u co raz większej ilości mieszkańców, podnosi alarm i… koniec prologu.
Poznajemy wtedy Mel – nastolatkę i jedną z faworytek mistrzostw w parkourze. Podczas zawodów widziała śmierć rodziców, a niedługo później straciła młodszego brata. Sama też została ugryziona i samotnie przemierza Harran w celu odnalezienia zapowiedzianego przez GRE lekarstwa.
Historia Alei Koszmarów rozczarowuje. Wątek doktora Abbasa zostaje ucięty praktycznie z końcem prologu, co jest zupełnie nie zrozumiałym posunięciem. Liczyłem na jakieś informacje o GRE, które w grze odgrywa bardzo ważną rolę. A tu nic, null, zero. „GRE zrzucie lekarstwo” to jedyne co możemy dowiedzieć się o tej organizacji. W zasadzie cała fabuła koncentruje się na podróży Mel przez tytułową Aleję Koszmarów. Nie narzekałbym, gdyby ta przeprawa miała zwroty akcji i jakieś interesujące wydarzenia.
Niestety. Mel idzie, biegnie i co chwila spotyka grupki zarażonych. Do samego końca schemat jest identyczny. Książka mogłaby nosić tytuł Dead Island, bo tam robiło się to samo od początku do końca, a nie zapominajmy, że Techland przy promocji Dying Light zupełnie odcinał się od ich pierwszej gry z zombie w roli głównej. Po drodze Mel spotyka innych ocalałych, wchodzi w posiadanie wyników badań i tak dalej i tak dalej. Nie zmienia to faktu, że rewelacje i odkrycie nie mają żadnego wpływu na fabułę książki, jak również nie dają żadnych informacji graczom.
Nie ma sensu rozwodzić się dalej. Dying Light. Aleja Koszmarów Raymonda Bensona to słaba książka. Jeśli szukacie czegoś naprawdę dobrego w tematyce zombie to sprawdźcie Przegląd Końca Świata (recenzje 1, 2, 3), jak również World War Z (recenzja tutaj). Zupełnie inny poziom.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here