UDOSTĘPNIJ

Książka Maxime Chattama, której do tej pory nie przeczytałem, bo nie wyszła w ebooku. Zupełnie zapomniałem o niej do czasu aż znalazłem jeden, jedyny egzemplarz w Tesco. Czym prędzej usiadłem do lektury! 

 Requiem Otchłani jest kontynuacją Upiornego Zegara. Akcja ma miejsce kilka miesięcy po tragicznych wydarzeniach, w których udział brali pisarz Guy de Timee i piękna, była kurtyzana Faustine. Dwójka uciekła z Paryża, gdzie stanęli oko w oko z niesamowicie brutalnym i inteligentnym seryjnym mordercą. Osiedli na wsi w rejonie Vexin i tam próbują poskładać swoje życia do kupy. Mimo pozornego spokoju Guy szybko wplątuje się w sprawę brutalnego, niemalże rytualnego mordu na całej rodzinie. Czy możliwe, że Zło podążyło za nimi?

Guy de Timee jest takim protoplastą dzisiejszych profilerów. Jego obsesją stało się studiowanie pobudek, dla których zwykli ludzie stają się mordującymi wiele osób potworami. Obsesja ta sprawiła, że Guy stał się odludkiem zafiksowanym tylko na umysłach przestępców. Postać przypomina nieco Willa Grahama z serialowego Hannibala. On też nie może sobie ułożyć życia prywatnego, bo jedyne co zaprząta mu umysł to motywacje mordercy. W przypadku śledczego amatora z początku XX wieku jest to trochę naciągana profesja. Jego obserwacje pokrywają się z pomysłami ekspertów FBI z wielu innych pozycji. Po prostu trudno o wiarygodność osoby, która bez żadnego przeszkolenia, bez dostępu do książek i akt z przeszłości, łatwo odgaduje trudne dzieciństwo poszukiwanego, powiązuje jego zachowania z dawnymi wydarzeniami i tak dalej. I to chyba najsłabszy element książki, ponieważ dalej jest już bardzo dobrze.

Bardzo dobrze, ale w stylu Chattama. Trzeba lubić jego przywiązanie do makabrycznych szczegółów i bardzo odważne decyzje fabularne. Ja jestem fanem pisarza od pierwszej wydanej w Polsce książki, więc opisy scen zbrodni oraz sekcje zwłok zbytnio mnie nie ruszają. Chociaż i tak zdarzają się momenty, przy których przechodzą ciarki.
Warto zauważyć, że Requiem… jest bezpośrednią kontynuacją Upiornego Zegara. W pewnym momencie wątki czerpią garściami z pierwszej książki i po prostu trzeba ją znać, aby w pełni cieszyć się opowieścią. A znać warto, bo Chattam zawsze potrafił szokować niezależnie od miejsca i czasu akcji.Podsumowując Requiem Otchłani wciąga jak każda inna pozycja pisarza. Guy de Timee jest nieco wkurzający, ale intryga wynagradza słabego głównego bohatera. Nic tylko czekać na kolejne książki mojego ulubionego Francuza