UDOSTĘPNIJ
Zanim zapadła decyzja o anulowaniu nakręcono już cały trzeci sezon. Miałem obawy o sens oglądania serii wiedząc, że twórcy zaplanowali więcej i nie będzie tutaj zakończenia całości, a być może pojawi się wielki cliffhanger zapowiadający sezon czwarty. Ostatecznie się przemogłem i postanowiłem obejrzeć co przygotowali dla nas twórcy. W rozwinięciu recenzja.

Po niesamowitej jatce w finale drugiego sezonu (recenzja tutaj) Hannibal został zdemaskowany i musiał opuścić Stany Zjednoczone. Minęło kilka miesięcy podczas, których Lecter i Badelia stworzyli sobie wygodne gniazdko we Włoszech. W międzyczasie dowiadujemy się kto wyszedł cało z z masakry w domu mordercy. Zaspoileruję wam, że wśród żywych na pewno są Will Graham i Jack Crawford, ponieważ to kluczowe postaci dla fabuły. Los pozostałych poszkodowanych odkryjcie sami 🙂

Fabuła trzeciego sezonu prowadzona jest nieco inaczej niż w drugim i zupełnie inaczej niż w serii pierwszej. Twórcy zaserwowali nam sporo mylących tropów. Wielokrotnie łapiemy się za głowę widząc kolejne sprytnie podane zwody. Dużo jest również przeskoków czasowych. Oglądamy pól odcinka nie wiedząc o co chodzi, aby potem wrócić kilka miesięcy do tyłu, by dowiedzieć się co doprowadziło do takiej sytuacji. Lecę trochę naokoło, bo to jedyny sposób, aby recenzja nie miała zbyt wielu spoilerów. Taki to serial, że każdy najmniejszy szczegół jest puzzlem w wielkiej, niesamowicie skomplikowanej układance.

W połowie sezonu przeskakujemy aż 3 lata do przodu, by poznać Czerwonego Smoka! Tak! W jego postać wciela się Richard Armitage (Thorin Dębowa Tarcza z Hobbita). To on staje się celem numer jeden Willa i Jacka. Psychopata mordujący całe rodziny sieje popłoch w całym USA. Jest też świetną pożywką dla pragnącej rozgłosu prasy, a co za tym idzie presja wywierana na FBI jest dużo większa niż w przypadku działającego dyskretnie Hannibala.
Czerwony Smok w wykonaniu Armitage’a wypadł świetnie. Czytałem gdzieś wywiad z Richardem, w którym mówił, że starał się wzorować na książkowym oryginale niż na kreacji Ralpha Finnesa w filmie z 2002 roku. Książki nie czytałem, ale i tak doceniam kreację serialowego odpowiednika. Francis Dalarhyde jest z jednej strony samotnym wzbudzającym sympatię mężczyzną, a z drugiej odrażającym potworem. Trudno rozgryźć go do samego końca. I za to wielki plus.

Mads Mikkelsen jako Hannibal dalej jest rewelacyjny! Dla mnie jest to lepsza kreacja niż wizja Anthony’ego Hopkinsa. Może i herezja, ale oglądając niedawno po raz kolejy Milczenie Owiec Lecter przestał mnie przekonywać. Dużo większe ciarki wywołuje chłodna kalkulacja i nieprzenikniona twarz Madsa. Genialna rola.
Największy problem mam z Willem Grahamem. Kompletnie nie mogę rozgryźć jego motywacji i po trzech sezonach dalej nie wiem co siedzi mu w głowie. Ta jego małomówność bywa denerwująca, ale gdy zaczyna gadać w głowie tworzy się więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Albo moje IQ nie pozwala mi tego zrozumieć, albo taki był zamysł twórców. Nie wiem.

Legendarny już artyzm realizacyjny każdego odcinka został tutaj utrzymany na równie wysokim poziomie. Nie ma niestety scen gotowania, które uwielbiałem nawet mając pojęcie o tym, co (kto) siedzi w garach. W miejsce kuchennych rewolucji w każdym odcinku trzeciego sezonu uwypuklano w ten sposób wybrany element. A to scena zabójstwa, a to scena seksu, czy zwykłe przygotowanie do polowania. Nie zawsze robiło to tak wielkie wrażenie, ale sceny te nie schodziły poniżej pewnego poziomu.

A jak wygląda finał serialu, który został skasowany już po nagraniu wszystkich odcinków? Zaskakująco dobrze. Zakończenie sezonu zostało tak pomyślane, że równie dobrze mogłoby być zakończeniem serialu. Mamy domknięcie najważniejszych wątków tego sezonu, a te które pozostały otwarte równie dobrze można poddać wyobraźni. Oczywiście chciałbym, aby jakaś inna stacja uratowała serial, ale nawet przebąkiwany gdzieś film byłby super. Jest podobno szansa na crowdfunding na Kickstarterze, co uważam za świetny pomysł i już szykuję swoje parę groszy. Zobaczymy.

Zakończenie serialu podobnie jak w przypadku Breaking Bad zamyka pewien rozdział. W odróżnieniu od Heisenberga tematyka była zbyt ciężka jak na otwartą telewizję. W kablówkach serial na bank poradziłby sobie lepiej. Wierna grupa fanów tego psychologicznego dreszczowca nie jest niestety targetem pozwalającym na inwestowanie w projekt tego typu. Niemniej jest to serial, który należy znać i któremu należy dać szansę. Serial nie wykładający wszystkiego na tacy i nie uważający widza za idiotę. Serial wymagający od nas chwili zastanowienia i wysnuwania własnych teorii, Czegoś takiego jeszcze nie było i mam niestety wrażenie, że już nie będzie. Czyżby Hannibal był zbyt inteligentny jak na telewizję? Mam nadzieje, że nie…