UDOSTĘPNIJ

Dwa lata po premierze najbardziej oryginalnej gry na PS Vita – Tearaway (recenzja tutaj) pojawiła sie przebudowana edycja na konsolę PS4. Tearaway kapitalnie wykorzystywało żyroskopy i oba panele dotykowe Vity. Jak sprawy rozwiązano na PS4 w Tearaway Unfolded? Już spieszę z odpowiedziami!

Ekipa Media Molecule, twórcy Little Big Planet, przebudowali grę w iście mistrzowski sposób. Dalej jest to ta sama opowieść o Posłańcu niosącym wiadomość do wszechmocnej Istoty – gracza. Wędrówka przez papierowy świat najeżona jest pułapkami i zagadkami, a sprawy utrudnia para niezdecydowanych narratorów. Narratorzy zmieniają nieco opowieść by nadać jej suspensu, gdy sprawy idą zbyt dobrze fundują nam zwrot akcji i podkręcają atmosferę. Jest to swego rodzaju burzenie czwartej ściany, co w grach jest prawdziwą rzadkością.

W pierwowzorze prawdziwa siła produkcji tkwiła w bardzo pomysłowym wykorzystaniu bajerów Vity. Co można było zrobić mając do dyspozycji jedynie dualshocka 4? Okazuje się, że bardzo dużo. Wciskając jeden ze spustów sprawimy, że pad zamienia się w latarkę. Za pomocą ruchów rozświetlającym krainę kontrolerem przywrócimy kolory wyblakłym kartkom, a nawet rozprawimy się z niektórymi Pudłakami. Ze złymi Pudłakami za sprawą pada walczy się jeszcze łatwiej niż w oryginale. Czy jest to wada? Raczej nie. Tearaway jest tego typu grą, że same jej przechodzenie to niesłychana przyjemność dla oczu i ducha.

Twórcy dali nam możliwość kontrolowania wiatru, chociaż może to za dużo powiedziane. Przesuwając palcem po panelu dotykowym pada wywołujemy podmuch wiatru w dowolnym kierunku. Świetnie wykorzystano to w niektórych lokacjach, gdzie za pomocą wiatru możemy odpowiednio ustawiać papierowe dekoracje, aby Iota bez problemu pokonał przeszkody. Mało tego, pojawił się papierowy samolocik, którym naturalnie musimy sterować, dbając jednocześnie o ciągłe podmuchy wiatru. Świetna sprawa!

Kartonowa kraina pełna jest innych istot. Często proszą nas o pomoc w bardzo prozaicznych problemach. Papierowa myszka ma uczulenie na ser i musimy się pozbyć nadmiaru żółtego przysmaku gryzoni wykorzystując przy tym różnego rodzaju ficzery. Niektórzy chcą zmienić wygląd, w czym również możemy pomóc, ponieważ panel dotykowy pozwala rysować paluchem dowolne kształty (ta, wiem o czym pomyśleliście!) i umieszczać je na postaciach. Jest to chyba jedyny moment, który robiłem na odwal, bo moje palce okazują się zbyt wielkie do precyzyjnego smyrania touchpada. Robiłem co kazali, aby iść dalej.

Mimo swoje prostoty świat gry jest przepiękny! Wszędobylskie konfetii, ozdobne bibułki, składane domki, papierowa trawa – wszystko to podobało się na Vicie, a na PS4 wygląda jeszcze dużo lepiej. Kreatywność ludzi z MM budzi wielki szacunek. Naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że wszystkie elementy można wyciąć z papieru i ustawić na półce. Najbardziej zachwyciła mnie gra kolorami i reakcja elementów otoczenia na podmuchy wiatru. Coś wspaniałego!

Gra ukazała się w pełnej, polskiej wersji językowej. I co tu dużo mówić, spolszczenie wypada rewelacyjnie! W zasadzie jedyne ludzkie głosy należą do narratorów, ale wystarczy to by oddać ducha prawdziwej baśni. Zarówno barwa głosu, jak i styl wypowiadania słów przywodzą na myśl niezwykle polskie wersje animacji Disneya i Pixara.

Tearaway Unfolded kosztuje około 160zł, czyli w cenie podobnej do remasterów. Ale Tearaway na PS4 jest czymś więcej niż zwykły port. To mocno przebudowana i jednocześnie rozbudowana wersja oryginału. Lokacje są większe, a nowego materiału jest tyle, że przejście zajmuje około 40% więcej czasu (7-8h). Jak co roku znajomi będą pytać mnie jakie gry kupić dzieciom na święta. Mam już gotową odpowiedź!