UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Ray Donovan! Najlepszy aktualnie serial stacji Showtime powraca z trzecim sezonem (już wiemy, że będzie kolejny). Czy jeszcze lepszym od dwóch poprzednich? Dowiecie się z poniższego tekstu. Zapraszam.

Po wydarzeniach z drugiej serii Ray rozstał się ze swoim przyjacielem i mentorem – Ezrą Goodmanem oraz wieloletnim współpracownikiem – Avim. Ezra umiera, a Ray zaczyna tracić pewność siebie i zmniejsza się jego zaangażowanie w pracę. Zrządzeniem losu firmę Raya przejmuje Andrew Finney – poważany multimilioner. Ray chcąc uporządkować swoje życie postanawia dla niego pracować.

W międzyczasie Terry podpada bractwu aryjskiemu w więzieniu i nie będzie miał lekko. Ale to wątek poboczny, bo jak wiemy drugim głównym bohaterem jest Mickey Donovan (genialny Jon Voight). Mick po wygranej na loterii podzielił kasę między sobą i synami i postanowił zająć się kolejnym „biznesem”. Zostaje, więc alfonsem w bardzo specyficznej agencji towarzyskiej połączonej z handlem prochami. Oczywiście wciąga to Daryla i Bunchy’ego, a następnie cała trójka podpada armeńskiej mafii.

Wspomniane wątki to jedynie część tego, co zaoferowali nam twórcy. W sezonie pojawia się Katie Holmes w roli Paige Finney, córki nowego bossa Raya. Paige prowadzi własne interesy w firmie ojca i koniecznie chce przeciągnąć na swoją stronę Donovana. Jest jeszcze dość rozbudowany wątek Bridget, która zakochuje się w swoim nauczycielu (Aaron Staton – gość, który grał głównego bohatera L.A. Noire Cole’a Phelpsa). Na szczęście twórcy oszczędzili nam kolejnych romansów Abbie. Jej wątek chociaż także nudny dość szybko się kończy i nie zajmuje nam zbyt dużo czasu. No i jest jeszcze tajemniczy ksiądz – detektyw badający sprawę śmierci księdza, który wykorzystywał seksualnie Raya i Bunchy’ego. Chyba jeszcze nie wspomniałem o byłym już agencie FBI Cochranie pałającym żądzą zemsty na głównym bohaterze. Dużo tego, bardzo dużo.

Trzeba przyznać, że twórcy zgrabnie zmieścili wszystkie te problemy w dwunastu odcinkach. Praktycznie tylko jeden ze wspomnianych wątków nie znalazł rozwiązania i pewnie zaatakuje ze wzmożoną siłą w kolejnym sezonie. Poza tym całość wydaje się bardzo dokładnie przemyślana. Każdy odcinek popycha do przodu przynajmniej część wątków dlatego też nie odczuwamy żadnych fabularnych zapychaczy. Historia wydaje się spójna i bardzo rozbudowana. Przez prawie 12 godzin, bo tyle trwa cały sezon nie nudzimy się prawie wcale. Denerwować może jedynie wątek Bunchy’ego, który przejął najsłabsze momenty od Abbie i Terry’ego z poprzednich sezonów. Mam szczerą nadzieję, że jego rola zostanie bardziej ograniczona w przyszłym roku, bo chyba wszyscy mają dość jego emocjonalnych problemów.

Wśród bohaterów błyszczą natomiast Liev Schreiber (Ray) i Jon Voight (Mickey). Wydaję się być stworzeni do takich ról. Szczególnie Voight, dla którego Mick to chyba rola życia. Kto by przypuszczał, że ten dobiegający osiemdziesiątki (ur. 1938!) aktor sprawdzi się jako były kryminalista szukający nowych niezbyt legalnych wyzwań. W zeszłym roku dostał za tę rolę Złoty Glob, w tym roku również jest nominowany i nie widać kogoś, kto mógłby mu zaszkodzić. Fantastyczna robota!

Ray Donovan w trzecim sezonie potwierdza, że aktualnie jest jednym z najlepszych emitowanych obecnie seriali. Akcja, intryga, twisty, bohaterowie – to wszystko tworzy kapitalną mieszankę i tylko niesamowity trzeci sezon Banshee budzi większe emocje. Uwielbiam Raya i zaręczam, że każdy kto się z nim zetknie podzieli moje zdanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here