UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



w-sieci-umyslow-b-iext31006481
Od pewnego czasu czytam nowelki i oglądam anime Sword Art Online, a w zeszłym tygodni wpadła w moje ręce najnowsza książka Jamesa Dashnera (cykl Więzień Labiryntu) pod tytułem W sieci umysłów będąca pierwszą częścią cyklu Doktryna Nieśmiertelności. Skąd skojarzenie z anime? Przeczytajcie dalej.

Akcja ma miejsce w bliżej nieokreślonej przyszłości. Michael – to doświadczony gracz znający od podszewki wszystkie gry komputerowe. W wyniku rozwoju technologii gry jakie znamy z konsol i komputerów znacznie wyewoluowały. W przyszłości najpopularniejszą platformą elektronicznej rozrywki jest VirtNet będący wariacją na temat reklamowanych wszędzie gogli rozszerzonej rzeczywistości (PlayStation VR, Oculus Rift, Samsung Gear etc.). Gracz zajmuje miejsce w skomplikowanym sprzęcie zwanym potocznie „trumną”, gdzie całe jego ciało zostaje podłączone do systemu. W ten sposób świadomość gracza zostaje przeniesiona do świata wirtualnego, a wydarzenia z gry generują bodźce dla całego ciała. Można poczuć rzeczywisty ból, co wymaga innego podejścia do słowa „gra”. Skomplikowanie to brzmi. Osoby znające wspomniane w pierwszym zdaniu Sword Art Online od razu załapią o co chodzi. W SAO świat wirtualny był odpowiednikiem fantasy z gier MMORPG. VirtNet natomiast zawiera w sobie wiele różnego rodzaju gier. Największą popularnością cieszą się „symulatory życia”, w których najwięcej czasu spędzają bohaterowie, ale w każdym momencie można wskoczyć do gier innego gatunku.

No dobrze, ale o co tutaj chodzi? Michael będąc online spotyka w grze dziewczynę próbująca popełnić wirtualne samobójstwo. Jako, że gra nagradza punktami doświadczenia (exp) graczy za dobre uczynki Michael postanawia ją przekonać, aby tego nie robiła. Wtedy dzieje się coś niespodziewanego – dziewczyna wyrywa sobie rdzeń łączący jej wirtualny mózg z prawdziwym i nie tylko umiera w grze, ale również zapada w śpiączkę w świecie rzeczywistym. Przed śmiercią Tanya oskarżała o wszystko Kaine’a – legendarnego hakera, podejrzewanego o cyberterroryzm. Michael szybko przekonuje się, że Kaine zainteresował się także nim, a na domiar złego SVN (służby VirtNetu) niejako zmuszają go do odszukania Kaine’a.

Tak zaczyna się przygoda Michaela i dwójki jego przyjaciół – Brystona i Sary. Co ciekawe bohaterowie nigdy nie spotkali się w realu „bo zawsze coś wypada”, a cała ich znajomość opiera się na tysiącach godzin spędzonych razem w grze. Podróż przez wirtualne światy w celu odnalezienia i powstrzymania Kaine’a to praktycznie nieprzerwana akcja. Kolejne levele (światy wirtualne) różnią się między sobą klimatem, zamieszkującymi je postaciami NPC, a także rządzą się własnymi prawami. Wszystkie natomiast najeżone są niebezpieczeństwami i mogą pozbawić życia naszych bohaterów w mgnieniu oka. Dashnerowi udało się utrzymać tempo akcji do samego końca, serwując przy tym kilka bardzo ciekawych zwrotów akcji.

Podobają mi się bohaterowie, bo mimo, że są doświadczonymi graczami to jednak są chodzącymi do szkoły dzieciakami. Dużo problemów rozwiązują po swojemu, często popełniają błędy i boją się tego co może spotkać ich za chwilę. W książkach młodzieżowych przyjęło się, że mają dość lekki ton, a ewentualne tragiczne wydarzenia niwelowane są jakimś rozładowywaczem napięcia. Tutaj autor oszczędził nam wielu banałów, a opowieść tylko na tym zyskała.

Mam kilka uwag do „growego” nazewnictwa. Użyłem wyżej słów: exp, levele, NPC. Uważam, że powinny wystąpić w książce (te i wiele innych), choćby z odpowiednim przypisem. Nie wiem czy tak zaplanował autor, aby powieść była bardziej zrozumiała, czy to pomysł tłumacza, nie znającego danych zagadnień. Wiem natomiast, że książka dużo zyskałaby wśród graczy widzących swoją „gwarę”. Stąd między innymi wzięła się szalona popularność Sword Art Online na całym świecie.

Przez ostatni akapit wydaje się, że „W sieci umysłów” to książka słaba. Nic bardziej mylnego! Pierwszy tom cyklu Doktryna Nieśmiertelności okazuje się bardzo przyjemną lekturą. Fajnie przedstawieni bohaterowie i ciekawie nakreślona opowieść tworzą coś, co czyta się bardzo szybko i nie chce się odkładać na półkę. Bardzo mocno liczę na kolejne tomy, bo wydaje się, że może być tylko ciekawiej. Warto!

1 KOMENTARZ

  1. Książka intrygująca.. o naprawdę nietuzinkowej tematyce..a ja jeszcze nie miałam okazji przeczytać? Zdecydowanie za często tak jest. :/ "Więzień labiryntu" był świetny, a ta książka ma okazję stać się jeszcze większym bestsellerem. Nie pozostaje nic innego jak zaopatrzeć się w egzemplarz.

    Pozdrawiam Iza z bloga Świat książkomaniaczki
    Niech książki będą z Tobą! 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here