UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Wiele lat temu tata kupił mi Tron Bhaala – pudełkowy dodatek do Baldur’s Gate II. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek później ekscytował się premierą jakiegoś DLC w podobnym stopniu. Uczucie powróciło, gdy otworzyłem pudełko z pierwszym z dwóch rozbudowanych rozszerzeń do Wiedźmina III pod tytułem Serca z Kamienia. Czy słusznie?
 Po pobraniu 4GB danych (zakładam, że większość plików zaimplementował ważący 15GB patch 1.10) uruchamiamy grę i w menu głównym wita nas informacja o trzech sposobach na rozpoczęcie przygody Serc z Kamienia. Kontynuując rozgrzebaną rozgrywkę otwierający nową linię fabularną quest pojawia się w dzienniku i jest oznaczony błękitnym kolorem. Tylko tyle, nie trzeba kombinować. Trzeba jednak pamiętać, że level do rozpoczęcia dodatkowej przygody osiągniemy gdzieś pod koniec podstawki. Ja ukończyłem Dziki Gon na 35 poziomie i to zaliczając jakieś 90% questów i wcale nie miałem łatwo. Grając w New Game+ również możemy przeskoczyć do DLC, a poziom trudności zostanie odpowiednio przeskalowany. Jest też możliwość zagrania tylko w dodatek. Dostaniemy wtedy rozwinięta postać Geralta (poziom 30+) i odpowiedni ekwipunek.
Serca z Kamienia rozpoczynają się od standardowego wiedźmińskiego zlecenia, które otrzymujemy od Olgierda – gościa o wyglądzie krzyżówki Kmicica z Beckhamem(!?). Podczas polowania na potwora wszystko idzie nie tak jak powinno i Geralt wplątuje się dużo większą kabałę zaciągając przy tym dług u bardzo podejrzanego człowieka. Nie zdradzę nic więcej, ponieważ przygotowana linia fabularna to małe mistrzostwo świata. Rozplanowana na kilkanaście godzin opowieść (no, z zadaniami pobocznymi) pełna jest zwrotów akcji, fantastycznie nakreślonych bohaterów, świetnego humoru i napięcia. Niby wszystko to mieliśmy w podstawce, ale przez zmniejszenie skali i krótszy czas gry wrażenia są dużo intensywniejsze. Całość zamknięta jest w mocno zróżnicowanych zadaniach. W sandboxach często odstawiam główny wątek i skupiam się na zadaniach pobocznych, a tutaj wsiąkłem bez reszty w zadania popychające fabułę do przodu i tylko czasem zbaczałem z drogi, aby zająć się runami lub kompletowaniem ekwipunku.
Największą nowością są wspomniane runy. Ofirski zaklinacz proponuje umieszczenie run na naszym rynsztunku. Warunkiem jest odpowiednia ilość gotówki oraz przedmioty z trzema slotami na glify. Runa zajmuje wszystkie trzy sloty i usuwa aktywne glify (swoją drogą ich ikonki zmieniono na bardziej czytelne), ale warto się na to skusić. Możemy na przykład zakląć pancerz aby odbijał wszystkie fizyczne ataki dystansowe. Można zakląć broń, aby niektóre znaki dawały mocniejszy efekt lub aby utrzymał się na zawsze bonus otrzymany za ostrzenie miecza. Możliwości jest sporo i naprawdę ciężko się zdecydować. Pomysł z runami nie jest to może „game changer”, ale fajna alternatywa dla glifów.
Jeśli liczyliście na poprawę loadingów to niestety się zawiedziecie. Podróż pomiędzy poszczególnymi punktami w danym regionie jest bardzo szybka, ale już wczytanie gry po śmierci potrafi trwać nawet 40 sekund. A ginąć będziecie częściej niż w podstawce! Przeszedłem Dziki Gon na poziomie trudności Krew, pot i łzy (trzeci z czterech dostępnych) i muszę przyznać, że jest tutaj sporo ciężej. Nawet obozy bandytów, które dotąd były spacerkiem potrafią napsuć sporo krwi. Nowi wrogowie używają nieznanych wcześniej technik i zadają większe obrażenia. I to mi się podoba! Szybko musiałem zweryfikować swoje umiejętności. Bieganie na pałę z dobrym rynsztunkiem i rozwiniętymi znakiem Igni musiałem porzucić i zacząć podchodzić do potyczek bardziej ostrożnie. Wróciłem do czytania bestiariusza, stosowania olejów i odwarów, czego w na późniejszych etapach podstawki robić nie musiałem. Na starcie Serc z Kamienia miałem 10 niewykorzystanych wcześniej punktów umiejętności i już pierwszy większy boss zmusił mnie do doinwestowania w inne znaki, a także skille.
Bossowie to klasa sama w sobie. Jest ich sporo, są dużo bardziej zróżnicowani i posiadają wiele oryginalnych technik ataku. Potyczki z nimi trwają po kilka minut i bardzo łatwo paść od dwóch szybkich ciosów. Wachlowanie znakami bardzo szybko weszło mi w nawyk, a same walki zaczęły przypominać starcia z Lords of the Fallen (bo Dark Souls to jednak zupełnie inna para kaloszy). Więcej uników, trzymania gardy i ciągłe dbanie o poziom zdrowia. Taki Wiedźmin jak najbardziej mi odpowiada. Pamiętajcie tylko, aby przed zaczęciem zabawy z dodatkiem po kilkumiesięcznej przerwie od Wieśka przypomnieć sobie mechanikę gry. Spędźcie trochę czasu na walce z błąkającymi się po lasach i polanach cieniasami lub wykonajcie jakieś zaległe zadania, bo już pierwsi przeciwnicy z Serc z Kamienia mogą napsuć wam wiele krwi.
Rozszerzenie dodaje również ponad 30 interesujących miejsc oznaczonych znakiem zapytania. Miejscówki są tak wkomponowane w mapę, że nie można pozbyć się wrażenia, że zostały wycięte z podstawki lub podstawka została przygotowana pod grunt DLC. Większość nowych lokacji to obozowiska bandytów, siedliska potworów i strzeżone skarby. Nie różni się to od tego z czym mieliśmy do czynienia w maju. Na szczęście miejsca te w większości przypadków zamieszkują nowe rodzaje potworów. Są między innymi bardzo upierdliwe pająki i wielkie, atakujące stadnie, dziki. Ludzcy przeciwnicy nie doczekali się nowych jednostek, ale usprawniono istniejące do tej pory rodzaje. Dzierżący wielkie młoty i halabardy żołnierze potrafią nas znokautować jednym uderzeniem, a znienawidzonych kuszników w każdym gangu jest więcej. W skrócie: eksploracja nowych obszarów jest jeszcze bardziej angażująca niż w Dzikim Gonie!
CD Projekt Red w dalszym ciągu idzie pod prąd w branży. Wydanie tak dopracowanego dodatku w cenie 42zł to solidny prztyczek w nos konkurencji (ok. 60zł za każde fabularne DLC do Dragon Age: Inkwizycja), a zarazem ukłon w stronę wiernych graczy. Serca z Kamienia często zaskakują, czasem szokują, zmuszają do kombinowania i szukania nowych rozwiązań. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że każda minuta spędzona z DLC to czysta przyjemność. Kupić? O TAK!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here