UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Trzecia książka Chrisa Cartera, w której głównym bohaterem jest detektyw Robert Hunter. Wieki temu napisałem recenzję pierwsze książki z serii, drugą przeczytałem, ale nie wiedzieć czemu nie napisałem tekstu. Dzisiaj za to recenzja tomu trzeciego pt. „Nocny Prześladowca”.

Książka zaczyna się od razu z grubej rury. Znaleziona martwa dziewczyna z zaszytymi ustami i wargami sromowymi trafia do patologa sądowego. Podczas sekcji jej ciało dosłownie eksploduje zabijając zarówno patologa jak i jego asystenta. Na miejsce wezwany zostaje Robert Hunter, detektyw ze specjalnej serki policji Los Angeles zajmującej się najbrutalniejszymi morderstwami.Jeśli znacie serię to nie muszę mówić, że nie będzie to jedyne morderstwo. Hunter po raz kolejny będzie musiał się zmierzyć z seryjnym mordercą, który jest nie tylko inteligentny, ale też niesamowicie szczegółowy i przebiegły.

W ogóle o samym mordercy wiemy bardzo nie wiele aż do końcowych rozdziałów. Jego charakter poznajemy głównie dzięki obserwacjom Huntera, który mógłby prowadzić sekcję behawioralną w FBI. Z resztą adepci w Quantico korzystają z napisanej przez niego książki od wielu lat. Oglądając miejsca zbrodni i studiując modus operandi Hunter potrafi wyciągnąć wnioski pomagające zidentyfikować sprawcę. Jego analizy nie są tak rozbudowane i szczegółowe jak u bohaterów książek Maxime Chattama (na przykład tutaj i tutaj i tutaj), ale może przez to brzmią nieco wiarygodniej. Czasem odnosiłem takie wrażenie, że Hunter zauważa szczegóły, które każdy mógłby wyłapać gdyby miał trochę doświadczenia, czego nie można powiedzieć o postaciach Chattama.

Troszkę rozczarowała mnie końcówka. Charakterystyka sprawcy mimo pewnej dozy oryginalności nie wyszła poza schemat psychotyków i psychopatów z innych książek. Trochę to zbyt klasyczne i ograne.

Mimo tej łyżki dziegciu Nocny Prześladowca to prawdziwa beczka miodu dla fanów mocnych opowieści o pracy policji. Jest brutalnie, jest nerwowo i czasem mocno zaskakująco. Chris Carter wykonał kawał dobrej roboty!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here