UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Jesienny finał Walking Dead za nami. Bywało lepiej, bywało gorzej, ale ogólny poziom był niezły. Doszliśmy w ten sposób do jesiennego finału, ponieważ serial powróci dopiero 15 lutego 2016 roku. Ja wyszło? Przeczytajcie w spoilerowej recenzji.

Odcinek zaczyna się od bzdurnej sceny z dzieckiem nowej dziewczyny Ricka, a potem akcja przeskakuje do walącej się wierzy i wysypu zombie. Grupa rozbija się na mini grupki i każdy gdzieś się barykaduje. Maggie siedzi na wieży, Glenn na nią patrzy przez płot, Rosita i Eugene i Tara siedzą w garażu, Carol utknęła z Morganem, a Rick Carl, Michonne, ranna Deanna, Jessie z synami chowają się w jej domu.

I tym jest praktycznie cały odcinek. Dużo gadania, mało wydarzeń. Rosita, Tara i Eugene nie mają dosłownie nic do roboty w tym serialu i chyba czas najwyższy się z nimi pożegnać. Zabieranie czasu antenowego dla głupich rozmówek – tyle z ich roli. Carol, która wyrosła na najfajniejszą postać serialu tym razem też ma bardzo mało do roboty. Wpada w szarpaninę z Morganem przy trzymanym przez niego rannym członkiem gangu wilków, co ostatecznie kończy się do bólu banalną ucieczką tego ostatniego. Brak jakiegokolwiek sensu.

Kompletnie pominięto Daryla, Abrahama i Sashę, którzy odebrali wzywanie o pomoc dwa odcinki temu. Jedynym jasnym punktem jesiennego finału są sceny w domu Jessie. Starszy syn próbując zabić Carla zwraca uwagę zombiaków i grupa musi walczyć o życie. Ostateczny pomysł to znane z pierwszych odcinków upapranie się wnętrznościami zombie i próba przejścia pomiędzy umarlakami. Zastanawiam się czemu nie robią tego na co dzień, jeśli jest to niezawodny sposób na ominięcie zagrożenia. Jasne smród nie do zniesienia, ale zwiadowcy mogliby w ten sposób oszczędzić dużo amunicji.

Zgodnie z tradycją finał jesieni oraz finał sezonu przynoszą ze sobą ofiarę. Tym razem padło na Deannę, która została ugryziona nie wiadomo kiedy, ale jednak. Co prawda ten sezon przygotowywał nas na to co i rusz zmniejszając jej decyzyjność w Alexandrii, ale uważam, że nie był to trafiony pomysł. Babka była naprawdę fajna i wnosiła więcej niż połowa znanej nam od dawna grupy. Oczywiście jest to prawdopodobnie robienie miejsca i zwiększenie roli Maggie, ale o tym przekonamy się w przyszłości.

Dotarliśmy do końca. Finał jesieni szóstego sezonu The Walking Dead mocno rozczarowuje. Niby ma wszystko, ale nie da się ukryć, że jest bardzo przewidywalnie i wielu momentach mamy do czynienia z wieloma głupotami, których można było uniknąć. Niemniej szósty sezon prezentuje się nieźle, ale pamiętajcie, że powoli robi się z tego czysta soap opera…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here