UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Cóż to był za hype. Miałem się zbytnio nie jarać i nie nakręcać, ale siedząc przed kinem, a potem w sali kinowej naprawdę czułem ciarki. W momencie, gdy pojawił się legendarny napis Star Wars okraszony legendarną muzyką, a sala zaczęła bić brawo czułem, że jestem częścią czegoś niesamowitego. A to niby tylko film…

Akcja Przebudzenia Mocy ma miejsce około 30 lat po wydarzeniach z oryginalnej i jedynej słusznej trylogii. Imperium przerodziło się w organizację zwaną Nowym Porządkiem, a Republika działa jako ruch oporu wobec rosnącej potęgi tych złych. Obie frakcje poszukują ostatniego Jedi, czyli Luke’a Skywalkera. Tyle o fabule, bo tyle też było powszechnie wiadomo. Czy scenariusz daje radę? Jak najbardziej tak! Jest mroczniej niż w trylogii prequeli, a i widać większy plan na nowe trzy filmy. Mimo to Epizod VII sprawdza się również jako oddzielny film, ponieważ zamyka główne wątki tej części, a pozostawia jedynie poszlaki na przyszłość. Jest dobrze!

11875118_1007880092596925_2204135516599208531_o

Nowi bohaterowie w sadze odnajdują się bardzo dobrze. Były szturmowiec Finn wprowadza trochę humoru, a także rzuca trochę światła na działania i taktyki Ciemnej Strony Mocy. Dzięki niemu będący mięsem armatnim szturmowcy nabierają trochę życia i… sensu? Młoda dziewczyna Rey to wielkie odkrycie. Wpasowała się wręcz idealnie i zdecydowanie powinna pozostać główną bohaterką w kolejnych odsłonach. Dziewczyna ma kilka tak kapitalnych scen z Hanem Solo i Chewiem, że aż trudno uwierzyć, że nie było jej w paczce od początku (aktorka Dauisy Ridley urodziła się w 1992, a epizod IV powstał w 1977). Starszy o 38 lat Harrison Ford znów kradnie większość scen, w których się pojawia. Dalej jest zabawny, dalej intrygujący i dalej ma przy sobie niezawodnego Chewbaccę. Po prostu miód. Jest jeszcze nowy droid BB-8, którego pewnie widzieliście na milionie różnych reklam i zajawek filmu. I tak, jest lepszy i o niebo zabawniejszy niż C3PO!

star-wars-the-force-awakens-official-teaser-2-000

Zawiódł mnie nieco Kylo Ren, ale w zasadzie nie wiem czego po nim oczekiwałem. Nie mógł być dokładnie taki sam jak Vader, ale z drugiej strony na kogoś takiego czekaliśmy. Ren jest gdzieś po środku. Trudno powiedzieć, żeby był niesamowitym czarnym charakterem, ale do opowiadanej historii pasuje jak ulał. Oprócz sceny otwierającej film nie poczułem, że to gość, który potrafi trząść całą Galaktyką. Za to ma kapitalnie modulowany głos i zadziwiająco fajny miecz świetlny. Pomijając te dwa dodatkowe płomienie miecz świetlny wygląda nieco inaczej, do tych, którymi posługują się Jedi. Z bliska szumi jak palnik i wygląda jak żarzący się płomień, nie laser do jakich się przyzwyczailiśmy.

Star Wars: The Force Awakens Ph: Film Frame ©Lucasfilm 2015

Gwiezdne Wojny według Abramsa to też nieco inne podejście do efektów specjalnych. Sceny kręcone na zielonym tle pomieszane są z bardzo rozbudowaną scenografią. Targ na Jakku jest zwykłym targiem jaki znamy z okolicznych bazarków, jedynie klienci nieco inni. Warto wspomnieć, że przedstawiciele obcych ras nie są generowani komputerowo, a noszą maski jak było to kiedyś. W niektórych momentach kosmici wyglądają bardzo sztucznie, ale uważam to za celowe działanie Abramsa i jego chęć zbliżenia się do starej trylogii. Wracając do efektów, połączenie scenografii z efektami komputerowymi wypada bardzo, bardzo dobrze. Sceny na Jakku wyglądają tak realistycznie, że byłbym skłonny uwierzyć, że zbudowano wszystkie przewijające się na ekranie pojazdy. Pod względem technicznym Przebudzenie Mocy również nie zawodzi.

Podsumowując Gwiezdne Wojny Epizod VII: Przebudzenie Mocy to najlepsze co mogło spotkać fana Star Wars! J.J. Abrams stworzył film, który szanuje dokonania Lucasa, a jednocześnie dokłada coś od siebie. Nowi bohaterowie zdają egzamin, fabuła trzyma w napięciu i potrafi zaskoczyć, a serwowany humor jest tak naturalny, że nie mogę się przyczepić do niczego. Jestem zachwycony i polecam każdemu!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here