UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

Polska premiera filmu Zjawa (The Revenant) miała miejsce już po ogłoszeniu oscarowych nominacji, których najnowszy film z Leonardo Di Caprio zgarnął aż 12! Sprawdźmy czy to naprawdę tak wielki film. Oto moja recenzja.

Podobnie jak w recenzowanej całkiem niedawno Nienawistnej Ósemce przenosimy się do XIX wiecznych Stanów Zjednoczonych. I znów nie mamy do czynienia z prerią i wesołymi panami w kapeluszach z lassem u boku, a z prawdziwymi twardzielami tamtych czasów – traperami. Hugh Glass (Leonardo DiCaprio) oraz jego pół indiański syn są członkami wyprawy mającej na celu zdobyć jak najwięcej przeznaczonych na handel zwierzęcych skór. Przez atak Indian szeregi grupy zostają bardzo uszczuplone, a ocaleli zmuszeni są szukać innej drogi powrotnej.

Wtedy do Glass przeżywa niesamowite spotkanie z niedźwiedziem grizzly. Jedna z najbardziej niesamowitych sekwencji w historii kina kończy się dla bohatera średnio szczęśliwie. Nieprawdopodobnie poturbowany Glass nie może poruszać się o własnych siłach, więc zdany jest na łaskę grupy. A gdy w grę wchodzą pieniądze nie ma czegoś takiego jak sumienie…

279255

Oczywiście to nie wszystko, streściłem jedynie zawiązanie akcji pomijając najważniejsze wątki jakie przewijają się od pierwszych minut. Patrząc na konstrukcję fabuły nie ma tutaj nic nadzwyczajnego. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że filmów opierających się na podobnym schemacie mieliśmy już wiele poczynając od gniotów ze Stevenem Seagalem. Poważnie! Praktycznie nic nie zaskakuje, no może poza tym, że spodziewałem się nieco więcej czystej akcji. Reżyser Alejandro González Iñárritu zaserwował nawet ograne i wałkowane do bólu sceny sennych majaków/wizji/urojeń czy cholera wie, jak to nazwać.

Skąd te 12 nominacji w takim razie? REALIZACJA! Sposób przedstawienia wszystkich tortur i sprawdzianów siły jakie musiał przechodzić Glass to maestria. Prym wiedzie oczywiście scena z niedźwiedziem, którą magicy od CGI zaczarowali widownię. Wygląda to bardzo brutalnie, niemal bolą nas kości od samego patrzenia. To trzeba po prostu zobaczyć, bo scena przejdzie do historii kina. W trakcie filmu pojawia się kilka momentów rażących sztucznością, takich jak jak zabicie cyfrowo stworzonego konia, ale są to jedynie malutkie łyżki dziegciu w beczce pełnej miodu.

revenant2015

Oprócz tego doskonałe zdjęcia i montaż, a dokładając do nich posępny klimat mamy obłędny obraz dziewiczych, dzikich terenów Ameryki Północnej. Chwaliłem Tarantino za przedstawienie pięknego, mroźnego Wyoming, ale Zjawa i jej Południowa Dakota robi to jeszcze lepiej. Również Indianie to nie zwykłe dzikusy w kolorowych pióropuszach, a skoordynowani i bardzo przebiegli tropiciele.

No i aktorstwo. Najbardziej niedoceniony przez Akademię aktor wszech czasów chyba wreszcie dostanie wyczekaną statuetkę. Warto jednak zaznaczyć, że czysto aktorskich popisów Leonardo DiCaprio nie ma tutaj zbyt dużo. Występ Leo jest zupełnie inny niż w dotychczasowej karierze, ponieważ rola Glassa wymagała od niego gigantycznego wysiłku fizycznego. Nie wiem ile scen zagrał sam, a ile jego dublerzy, ale praca na planie Zjawy nie należała do łatwych. O wiele częściej od słów usłyszycie krzyki bólu i zobaczycie towarzyszące im przerażająco autentyczne grymasy twarzy.

2912

Mamy jeszcze Toma Hardy’ego w roli Johna Fitzgeralda – wroga Glassa. Hardy również otrzymał nominację, za rolę drugoplanową i wydaje mi się, że powinien zostać za to doceniony. Fitzgerald w jego wykonaniu budzi grozę swoim zachowaniem i odpowiednio modulowanym głosem. Jest po prostu świetny.
Zaskakująco fajnie wypada również Will Poulter jako Jim Bridger. Chłopak znamy m.in. z roli dzieciaka – lamusa w komedii Millerowie jest bardzo autentyczny, co jeszcze bardziej podkreśla klasę w wyborze obsady.

Krótko, warto? Napisałem kilka dni temu na twitterze, że Zjawa to 2,5 godzinny film o Leonardo DiCaprio dostającym wpierdziel od wszystkich i wszystkiego. I jest w tym dużo prawdy. To film, który przeraża swoją brutalnością i dosadnością, jednocześnie dobrze ją uzasadniając. Jeśli chcecie wyskoczyć na randkę do kina do odradzam. Jeśli natomiast chcecie tonę emocji, przymykania oczu, zaciskania zębów i chwytania poręczy fotela to żaden horror nie da wam tego więcej niż Zjawa!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here