UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

↑ REKLAMA ↑


Finał jesieni szóstego sezonu The Walking Dead był dość rozczarowujący. W recenzji wspominałem o mocno przewidywalnej fabule, która mocno odstawała od poprzednich odcinków. Cliffhanger zaserwowany na koniec również był dość słaby, bo twórcy mogli z niego łatwo wybrnąć i to na kilka sposobów. Jak wyszło? Przeczytacie w PEŁNEJ SPOILERÓW poniższej recenzji. Jeśli nie chcecie wiedzieć, nie czytajcie dalej.

Rewelacyjny jest początek odcinka, gdzie mamy ciąg dalszy sceny, w której Daryl, Sasha i Abraham natknęli się na ludzi wyczekiwanego Negana. Widać, że ludzie z grupy Saviors to prawdziwi „madafakerzy” i jest szansa, że ich charakterystyka zostanie nieźle odwzorowana w serialu. Wątek kończy się zaskakująco i równie dobrze jak się zaczął. Wielki plus.

Rick, Carl, Michonne, ojciec Gabriel oraz Jesse z synami opuścili dom, w którym pożegnaliśmy Deannę upaprani wnętrznościami zabitych zombie. Trick, który sprawdził się wieki temu, na początku serialu dalej działa. Przez sporą część odcinka grupa nerwowo przesuwa się do przodu, a Rick próbuje opracować jakiś sensowny plan.

maxresdefault

Tymczasem budzą się oszołomieni Carol i Morgan by dowiedzieć się, że przetrzymywany przez udziwnionego Morgana członek gangu W uciekł biorąc Denise za zakładniczkę. Wątek uciekającego wroga, który powoli zaczyna się nawracać, aż wreszcie poświęca życie, aby uratować Denise to totalna, zupełnie niepotrzebna głupota. Można to było rozegrać dużo ciekawiej.

Tak samo zupełnie niepotrzebny okazuje się wątek Glenna i Enid. Sceny w kościele mają swoje uzasadnienie, ale patetyczna przemowa Glenna mocno je kompromituje. Nikt, NIKT tak nie mówi i nie traci czasu, gdy życie jego bliskich jest zagrożone. Zresztą w momencie, gdy Glenn z pomocą dziewczyny ratują Maggie okazuje się, że ta sama mogła zająć dużo bezpieczniejszą pozycję. Jakby tego mało mamy drugą „prawie śmierć” Glenna i cudowny ratunek z rąk powracających do Alexandrii Daryla, Abrahama i Sashy.

Reszta na szczęście na zdecydowany plus. Spacer Ricka i reszty zakłóca najsłabsze ogniowo, czyli Sam – syn Jesse. Chłopak przypomina sobie przerażające słowa Carol, które wypowiedziała, gdy nakrył ją podczas przeszukiwania zbrojowni w zeszłym sezonie i paraliżuje go strach. Zaalarmowani szwendacze pożerają chłopaka i zaraz potem rozpaczającą Jess. Scena śmierci nowej dziewczyny Ricka totalnie mnie zszokowała. Spodziewałem się, że co najwyżej straci syna, ale zostanie w serialu. A jednak twórcy zaszaleli i postanowili dowalić Rickowie, jakby miał mało zmartwień. Gdy już zdążyłem ochłonąć przyszedł kolejny cios…
TAK! Carl został postrzelony i stracił oko! Chociaż sam moment postrzału był mocno naciągany, a reakcja Michonne zbyt wolna to i tak wyszło świetnie!

carl-the-walking-dead

Następstwem była wielka, choć mocno umowna bitwa ze szwendaczami. Do rozwścieczonego Ricka stopniowo dołączają kolejni bohaterowie. Po pewnym czasie tchórzliwi mieszkańcy Alexandrii wychodzą z domów i również przełamują strach, aby walczyć o swoją przyszłość. Fajny pomysł, przy okazji rozwiązujący kilka wkurzających wątków. Ojciec Gabriel wreszcie zasłużył na szacunek grupy, tak samo zażegnaliśmy (mam nadzieję) kryzys Morgana akcentowany od początku tego sezonu.

Co dalej? Za tydzień pewnie uspokojenie akcji, ewentualnie jakiś przeskok w czasie i kładzenie podwalin do zapowiedzianego finału z debiutanckim udziałem Negana. Zraniony przez jednego z Saviors Daryl możliwe, że został zarażony, bo nie zapominajmy, że ludzie Negana nosili skażone krwią zombie ostrza. Byłby to wielki cios dla fanów i również dla mnie, bo czuję straszną sympatię do jego postaci, aczkolwiek od przybycia do Alexandrii scenarzyści nie mają na niego dobrego pomysłu. Jest jeszcze Enid, która ma jakąś tajemnicę i strzelam, że w jakiś sposób związana jest z grupą Saviors. W innym przypadku nikt nie rozwijałby jej wątku, nie?

Podsumowując wiosenny pilot The Walking Dead to szalenie intensywny i co za tym idzie bardzo dobry odcinek. Chyba najlepszy powrót w historii tego serialu i jeden z najlepszych epizodów w ogóle. Oby tak dalej!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here