UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Czas na drugi sezon Better Call Saul. Pierwsza seria zaskoczyła zgrabnie napisaną historią i na nowo przedstawiła nam człowieka, który  jakiś czas później będzie posługiwał się nazwiskiem Saul Goodman. Sprawdźmy, czy nowa seria jest tak samo dobra.

Po nieoczekiwanych wydarzeniach z końcówki pierwszego sezonu Jimmy odstresowuje się znów naciągając i oszukując ludzi. Po namowach Kim przyjmuje jednak pracę w sporej kancelarii i zajmuje się pierwszymi sprawami. Ale to Jimmy, więc wiadomo, że nie będzie łatwo dostosować się do panujących tam ścisłych reguł.

Jak pamiętamy z rozmowy McGilla z Mike’em podsumowującej sprawę skradzionych pieniędzy, Jimmy postanowił już nigdy nie popełnić podobnego „błędu”, czyli oddania oficjalnie nieistniejącej fortuny. Sytuacja co prawda nie powtarza się w tej serii, ale Jimmy wykorzystuje swoje wyjątkowe „talenty” przy sprawach jakie otrzymuje. Jest dużo kombinowania, oszukiwania i naciągania faktów, aby tylko odnieść sukces. Pod tym względem Better Call Saul wypada fantastycznie! Podobnie jak poprzednio twórcy bardzo pozytywnie zaskakują konkluzjami wszystkich spraw. Nigdy nie wiadomo, co szykują dla nas scenarzyści i jak Jimmy się z tego wyplącze. Udało się przy tym uniknąć wtórności i każdy problem jest zupełnie inny. Świetna sprawa.

BCS_S2_201_SP_MidLifeCrisis

Powraca też Mike Ehrmantraut, czyli ulubiony gość od czarnej roboty z Breaking Bad i fantastycznie pogłębiona postać z pierwszego sezonu. Tym razem wątek Mike’a nie jest zbytnio powiązany z McGillem. Ich drogi spotykają się jedynie w zasadzie jedynie przy problemie z powracającym handlarzem szpitalnymi lekami (genialny Lester z GTAV). W dalszej części sezonu Mike zacieśnia współpracę z Nacho przez co wpada w konflikt z samymi Tuco Salamancą i jego wujem Hectorem (dziadek na wózku z BB).

Recenzja serialu
Breaking Bad

Podział wątków McGilla i Mike’a sprawił, że mamy wrażenie obcowania z dwoma innymi serialami. Wieczne problemy Jimmy’ego napisane są z polotem i okraszone bardzo dużą dawką inteligentnego humoru. Świetnie wpasowała się partnerująca mu Kim, która jest jednocześnie jego sumieniem i największym wsparciem. Wątek Mike’a jest przeciwwagą dla tej tragikomedii, ponieważ to czysty kryminał, któremu bardzo blisko do Breaking Bad. Podobny klimat, podobne sytuacje oraz powroty znanych postaci (nie tylko panowie Salamanca). Najciekawsze jest to, że wszystko idealnie ze sobą współgra i z równym napięciem czekamy na kolejne wydarzenia.

Recenzja SEZONU 1
Better Call Saul

Raz jeszcze pochwalić muszę Kim Wrexler. Urocza blondynka otrzymała większą rolę niż poprzednio i jest to strzał w dziesiątkę. Kim na nawet swoją, bardzo interesującą, historię rozwijaną z odcinka na odcinek, co sprawia, że jest najlepszą postacią kobiecą zarówno w BCS jak i w BB. Męczyły mnie za to problemy Chucka. Starający się wrócić do zawodu paranoik, bojący się wszystkiego co elektryczne zszedł na szczęści na dalszy plan i widzieliśmy go mało, aż do ostatnich dwóch odcinków…

Dwa ostatnie epizody to jeden długi finał sezonu. Nie zdradzając wiele mogę powiedzieć, że dochodzi do konfrontacji braci McGill. Konfrontacji szalenie interesującej, bardzo dramatycznej i napakowanej zwrotami akcji aż do ostatnich sekund dziesiątego odcinka. Jest to kapitalny finał, aczkolwiek zakończenie mogłoby być mniej bezlitosne dla widzów, którzy muszą czekać kolejny rok na wyjaśnienie potężnego cliffhangera.

Podsumowując, drugi sezon Better Call Saul ogląda się jeszcze lepiej niż poprzedni. Jest to serial bardzo spokojny, wolno snujący kolejne wątki, ale dzięki genialnie napisanym postaciom, wspaniałej grze aktorskiej i niepowtarzalnemu klimatowi ogląda się to z wielkim zaangażowaniem. Miejmy nadzieję, że trzeci sezon nie obniży lotów i dorzuci kolejną cegiełkę do przemiany Jimmy’ego McGilla w Saula Goodmana. POLECAM!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here