UDOSTĘPNIJ

Nie jestem fanem Krzysztofa Stanowskiego. Nie jako człowieka, ale dziennikarza. Nie przepadam za jego stylem pisania mimo, że często zdarzy mu się trafić w punkt. Wiedzy nie czerpię też z portalu weszlo.com, ale od czasu do czasu tam zaglądam. Skąd więc na moim czytniku znalazła się książka Stanowskiego pt. Stan Futbolu? Chyba z jakiejś dużej promocji wyłapanej na upolujebooka.pl. Usiadałem, przeczytałem i muszę uczciwie przyznać, że to prawdziwa perełka traktująca o polskiej piłce nożnej. Ale po kolei.

Stano, bo tak o sobie pisze autor, podzielił książkę na rozdziały rozpoczynające się od słowa dlaczego… Każdy z rozdziałów to pytanie jakie zadaje sobie autor, a treść to mocno rozwinięta na nie odpowiedź. Stano zaczyna od rozdziału o Zbigniewie Bońku, człowieku który mu zaimponował i którego uważa za najlepsze co mogło przytrafić się PZPN-owi. Już ten pierwszy rozdział pokazuje, że będzie to książka o bardzo niestandardowym charakterze. Stanowski nie owijając w bawełnę przedstawia wszystkie grzechy starego PZPN-u, układy i układziki, a najważniejsze, że nie boi się podzielić własnym zdaniem o, wymienionych z nazwiska, pazernych działaczach i kombinatorach.

Pracując w dziennikarstwie sportowym ponad 20 lat Stanowski ma pod ręką dziesiątki anegdot  i ciekawostek, które burzą wyobrażenie o polskiej piłce. Dowiecie się jak to możliwe, że zarabiający bardzo duże pieniądze piłkarze w kilka lat po zakończeniu kariery zostają z niczym. I tutaj też dostajemy parę nazwisk i ich historie. Nazwisk, które mnie zaskakiwały i stały się bardzo wdzięcznym tematem podczas oglądania meczu z kumplami.

Stan Futbolu można uznać za pamiętnik dziennikarza. Jest tutaj bardzo dużo prywaty i odważnych stwierdzeń. Stanowski bez ogródek pisze dlaczego nie lubi Cezarego Kucharskiego, a swoje poglądy podpiera ciekawymi, dającymi do myślenia anegdotami. Znalazło się sporo o Smudzie, o byłych kolegach z Przeglądu Sportowego, o braku lojalności piłkarzy. Ciekawych rozdziałów jest tutaj mnóstwo.

Podczas lektury najbardziej urzekł mnie ten brak jakiegokolwiek obiektywizmu. Pewnie, gdyby zapytał bohaterów niektórych rozdziałów o jakieś ważne wydarzenia, przedstawiliby wszystko nieco inaczej. I Stanowski się tego nie boi. Pisze co myśli, przedstawia sprawy tak jak je zapamiętał, a gdzie nie jest pewny dodaje chyba lub jeśli dobrze zapamiętałem. Ktoś może się tego przyczepić, ale mi bardzo to się podobało. Niekiedy drażniły dość niezrozumiale napisane zdania. Za długie i często zaczynające/wtrącające inną myśli sprawiały, że zdarzało mi się czytać dwa-trzy razy żeby zrozumieć co Stano chciał przekazać. Z drugiej strony to chyba najlepszy dowód, że Stanowski książkę napisał sam, bez ubierającego wszystko w piękne słowa – ghostwritera.

Krzysztof Stanowski dostarczył bardzo fajną książkę. Stan Futbolu to zbiór opinii, ciekawostek i miodnych anegdot z polskiego futbolowego podwórka. Jest trochę zaczepnie, trochę zabawnie, trochę pesymistycznie, a czyta się to wyśmienicie. Często słyszałem, że Stanowskiego albo się kocha albo nienawidzi. Ja nie zaliczam się do żadnej z tych grup, ale jeśli jesteście po jednej, bądź drugiej stronie barykady to i tak znajdziecie tutaj coś dla siebie. Polecam.

oceny-08