UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Chwilę po zakupie New Nintendo 3DS XL zacząłem rozglądać się za flagowymi produkcjami wielkiego N. Naturalnie wybór padł na Pokemony, serię której próżno szukać na innych platformach (pomijam Pokemon GO), a którą zawsze bardzo lubiłem. Na krótko przed premierą Pokemon Sun/Moon zapraszam do przeczytania recenzji Pokemon Alpha Sapphire/Omega Ruby.

Jeśli nazwy wydają się wam znajome to jest to bardzo dobre skojarzenie. Recenzowany tytuł to remake wydanych na GameBoy Advance Pokemon Saphhire/Ruby. Przedstawiona historia idzie tropem oryginalnych odsłon, aczkolwiek dodano kilka fajnie wplecionych wątków, aby wydłużyć rozgrywkę. Jak zwykle chodzi o to, by złapać je wszystkie*, podróżować po świecie, pokonać 8 liderów Pokemon w rozsianych po regionie Salach Gimnastycznych (Pokemon Gym), a następnie wziąć udział w turnieju mistrzowskim i być najlepszym, jak dotąd nikt*. Stara formuła, która ciągle działa i o dziwo wystarcza, aby czerpać wielka radochę z gry.

Każda nowa odsłona serii Pokemon wychodzi w dwóch odsłonach, które różnią się pewnymi szczegółami i legendarnymi pokemonami jakie można złapać. W tym przypadku jest są to Alpha Sapphire oraz Omega Ruby

omega-ruby-alpha-sapphire-1940x881

Rozgrywka nie zaskoczy nikogo, kto miał do czynienia z pokemonami w ciągu ostatnich 15 lat. Jako młodziutki trener wybieramy jednego z trzech startowych pokemonów (typ trawiasty, wodny lub ognisty) i ruszamy na podbój regionu Hoenn, który jest areną tej odsłony. Jak zawsze nasz bohater to niemowa, któremu możemy nadać dowolne imię, co z kolei jest bronią obosieczną. Dzieciaki lubiące identyfikować się z bohaterami będą zachwycone, wszak sam kiedyś nazywałem bohaterów FFVII imionami szkolnych kolegów i koleżanek. Będąc już doświadczonym graczem wolę, gdy bohater gry ma jakiś kręgosłup, potrafi przedstawić swoje zdanie, a wydarzenia z gry mają na niego jakiś wpływ. Niestety trzeba obejść się smakiem.

Nie znam osoby, która nie kojarzy motywu przewodniego jaki towarzyszył pierwszym seriom anime. By wczuć się w klimat warto posłuchać jak brzmiało (i wyglądało) oryginalne nagranie piosenki z czołówki.

Fabuła posiada kilka odrębnych wątków, które spinają Team Aqua (Alpha Sapphire) i Team Magna (Omega Ruby). Przyjdzie nam z nimi walczyć wielokrotnie. Niestety cały gang ma bliźniacze zestawy pokemonów przez co pokonanie ich nie stanowi żadnego wyzwania. W mojej wersji gry mierzyłem się z Team Aqua, którego członkowie posiadali praktycznie same wodne pokemony. Dla mojego Pikachu, który jest typem elektrycznym przeciwnicy okazali się „jednostrzałowcami”. Na papierze jedna z mocniejszych stron produkcji w praktyce nie stanowi jakiegokolwiek wyzwania. Szkoda.

Stworki z Sapphire i Ruby nie różnią się zbytnio od liczącej 151 pokemonów pierwszej generacji, którą do tej pory uważam za najlepszą. Pewnie na mój osąd miało wpływ emitowane przez długi czas anime, ale idealna drużyna pokemonów zawsze składać się będzie z Bulbosaura, Squirtle’a, Charmandera i oczywiście Pikachu. Niestety w Alpha Sapphire/Omega Ruby dostaniemy (dosłownie dostaniemy) jedynie Pikachu, pozostała trójka nie załapała się do gry. Szkoda, ponieważ w Hoenn możemy znaleźć większość pokemonów pierwszej generacji…

Pokemon_THUMB-1414442280683_large

System walki jest do bólu klasyczny. Walka podzielona jest na tury podczas, których pokemon gracza oraz przeciwnika mogą wykonać jedną akcję. Na rozpoczęciu tury wybieramy czy chcemy zaatakować, użyć przedmiotu, zmienić pokemona, czy uciec (nie można uciec w pojedynkach z trenerami). Przedmioty mają priorytet i wykorzystywane są jako pierwsze, natomiast jeśli wybierzemy atak to pierwszeństwo ma pokemon o wyższych statystykach (szybkość/speed). Każdy z pokemonów posiada nie więcej niż cztery ataki. Oczywiście przez cała przygodę podopieczny może nauczyć się kilkunastu sztuczek, ale „może” jest tutaj słowem kluczowym. Jeśli pokemon ma zajęte cztery sloty to decydując się na nowy skill musimy bezpowrotnie usunąć jeden z nich. Oczywiście warto rezygnować z umiejętności i ataków uniwersalnych i dążyć do tego, aby pokemon miał cztery skille unikalne dla jego typu (ognisty – cztery ogniowe ataki, wodny – wodne itd.). Ciągle, po tylu latach, brakuje skromnego opisu umiejętności podczas walki. Po jakimś czasie pamiętamy jaki będzie skutek użycia LEER, czy GROWTH, ale można było to rozwiązać krótkim opisikiem.

soaring

Mimo pokaźnych rozmiarów świata jesteśmy cały czas prowadzeni za rączkę. Wychodzi tutaj kolejny z archaizmów czyli specjalne umiejętności zwane HM. Zdobywamy je wraz z postępami w fabule i po nauczeniu pokemona HM można wykonać specjalną akcję podczas eksploracji. Cut przetnie oznaczone krzaki i otworzy przejście, swim pozwoli poruszać się po wodzie, strenght przesunie wielkie kamienne bloki. Sam pomysł się sprawdza i przypomina metriodvanię, ale wykonanie to już prehistoria. Wszystkich HM jest siedem, przy sobie możemy mieć sześć pokemonów, co oznacza, że co najmniej jeden musi mieć zaimplementowane dwa HM, jeśli nie chcemy co i rusz wymieniać stworków w centrum pokemon. I teraz najgorsze – umiejętność HM zabiera jeden z czterech slotów umiejętności pokemona, co oznacza, że chcąc ścinać drzewa musimy zrezygnować z jednego z mocnych ataków. Bardzo do nieprzemyślane, a na domiar złego usunięcie HM wymaga interwencji specjalnego NPC, który występuje tylko w jednym miejsc w grze. Pod HM polecam poświęcić jakiegoś słabego pokemona i zaimplementować mu cztery z tych umiejętności i korzystać z niego podczas eksploracji.

pokemon-omega-ruby-alpha-sapphire-mega-rayquaza_1763a

Fajną nowością jest polowanie na pokemony. W zaroślach, gdzie narażeni jesteśmy na ataki dzikich pokemonów co jakiś czas pojawia się wystające ucho, czy ogonek. Wychylając lekko gałkę możemy się skradać i zaskoczyć stworka, którego brakowało nam w kolekcji. Powracają tez chwilowe megaewolucje wywoływane specjalnymi kamieniami. Pamiętano też o możliwości dzielenia zdobytego XP na wszystkie sześć pokemonów, które nosimy przy sobie. Już nie musimy żmudnie grindować wszystkich po kolei, bo cała nasza drużyna rozwija się wraz z najważniejszym pokemonem.

Hoenn-Region

Pokemon Alpha Sapphire/Omega Ruby wygląda bardzo ładnie na konsoli 3DS. Efekt 3D, co prawda mógłby być dużo lepszy, ale gdy wyłączymy trójwymiar gra potrafi zachwycić. Sama eksploracja dużo się nie zmieniła, ale podczas walki widzimy świetne animacje pokemonów, zróżnicowane areny i efektowne ataki (bez przemocy). Dodano też sporo animowanych scenek (na silniku gry) w ważnych dla fabuły momentach, które wyglądają bardzo dobrze. Do tego bardzo przyjemna dla ucha muzyka i trudno przyczepić się do jakichkolwiek aspektów technicznych.

Troszkę narzekałem, ale gry Pokemon mają to do siebie, że niesamowicie wciągają. Każda odsłona jest podobna, każda posiada bardzo podobny schemat, każda kopiuje 90% poprzedniej, a jednak cały czas chce się grać, grindować i pojedynkować się. Nadchodzący wielkimi krokami Pokemon Sun/Moon też nie odkryje Ameryki, ale już nie mogę się doczekać! Brać i grać!

oceny-08

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here