UDOSTĘPNIJ

Po obejrzeniu zwiastuna postanowiłem wybrać się do kina na Nowe Przygody Aladyna. Nie, zwiastun nie zachwycił. Po prostu świetnie bawię się za każdym razem, gdy oglądam Asterix i Obelix: Misja Kleopatra i znów chciałem posłuchać dobrego polskiego dubbingu w głupawej francuskiej komedii. Było śmiesznie?

Film zaskakująco zaczyna się w czasach współczesnych. Główny bohater pracuje jako Mikołaj w dużej galerii handlowej, gdzie musi zajmować się zostawionymi, przez buszujących po sklepach rodziców, dzieciakami. Dla zabicia czasu Sam opowiada dzieciakom bajkę o Aladynie i jego magicznej lampie w „nieco” zmienionej wersji. Wątek współczesny powraca podczas filmu kilkukrotnie i przez większość czasu wydaje się zupełnie niepotrzebny. Wszystko zmienia fajnie napisana, dość wzruszająca końcówka zgrabnie wyjaśniająca ten pomysł.

les-nouvelles-aventures-d-aladin-la-critique

Potem przeskakujemy do XI wiecznego Bagdadu, gdzie drobny złodziejaszek i oszust – Aladyn przy pomocy swojego kumpla Majkela (w oryginale Khalid) obrabia sakiewki poczciwych i łatwowiernych mieszkańców. Zrządzeniem losu poznaje piękną księżniczkę Shallię i podpada, jak zwykle złemu, Wezyrowi. Później Aladyn znajduje lampę z bardzo dziwnym Dżinnem i… resztę już znacie.

Fabuła trzyma się ogólnie znanych ram opowieści o Aladynie, a i tak wydaje się, że nie było pomysłu na film. Niektóre gagi trwają zbyt długo, inne są tak głupie i dziecinne, że przykro patrzeć. Czy granie na zaczarowanym flecie za pomocą odbytu jest śmieszne? Dla pięciolatka pewnie tak, ale film skierowany jest do dużo starszych widzów przez wszechobecne podteksty seksualne i  dość wymowne sceny. Film trwa 100 minut, ale po wycięciu bzdurnych fragmentów materiału starczyłoby na mniej niż 60…

alad-j32-5d3-0674_d824e90cc8

Stanie w rozkroku pomiędzy kinem familijnym, a komedią z podtekstami jest chyba największym problemem filmu. Z jednej strony muzyczna wstawka rodem z bollywood i bardzo slapstickowy humor, a z drugiej teksty typu „wasza miękkość”, czy klękanie przed kobietą, gdy ta na tekst „pocałuję cię” odpowiada „nie tutaj”. Są to co prawda zabawne momenty i nie mam nic do takiego humoru, ale gryzą się one z całym filmem.

Aladyna ratuje polski dubbing. Twórca tekstów do polskiej wersję językowej dwoił się i troił, aby nawet w trakcie zwykłych dialogów wpleść jakieś nawiązanie, czy znany w Polsce tekst. Motłoch na rynku to naturalnie „ludzie gorszego sortu”, a księżniczka potrzebuje „mężczyzny o pięćdziesięciu twarzach”. Są to naprawdę trafione i bardzo zabawne kwestie kompletnie zmieniające odbiór filmu.

z20582372iernowe-przygody-aladyna-monolith

Marcin Hycnar jako Aladyn wypadł poprawnie, ale sama postać głównego bohatera jest mało ciekawa. Robert Górski w roli Wezyr sprawdził się świetnie. Charakterystyczna barwa głosu lidera Kabaretu Moralnego Niepokoju przywołuje natychmiastowy uśmiech za każdym razem, gdy się odzywa. Weronika Rosati jako Shallia i Arkadiusz Jakubik w roli Sułtana nie mają do zagrania nic ciekawego, bo ich postaci są tylko tłem. Od tej dwójki dużo zabawniejsza jest Izabela Dąbrowska i grana przez nią służka Rababa.

Podsumowując Nowe Przygody Aladyna to bardzo słaby film, który zyskuje dzięki dobremu, polskiemu dubbingowi. Gdyby nie dubbing nie wiem czy zaśmiałbym się przynajmniej raz. Główny bohater jest nudny, Dżinn jest wkurzający, a fabuła praktycznie nie istnieje. Krótko – nie warto.

oceny-03