UDOSTĘPNIJ

Z zaskoczenia w telewizji pojawił się drugi sezon Wayward Pines. Serial w pierwszym sezonie skompresował i w wielu miejscach pomieszał trzy książki Blake’a Croucha i wydawało się, że to koniec wizyt w tym dziwnym miasteczku. Czy druga seria rzeczywiście jest niepotrzebna i nie powinna była powstać? Dowiecie się w recenzji.

Samo powstanie drugiego sezonu wyjaśniło kontrowersyjne, a w moim odczuciu kretyńskie, zakończenie wątku Ethana Burke’a. W serialu Ethan zginął w bardzo durny sposób i przez dłuższy czas zastanawiałem się co scenarzyści chcieli tym osiągnąć, ponieważ w książkowej trylogii Ethan pozostał jak najbardziej żywy do samego końca. Wygląda na to, że Matt Dillon nie chciał już grać w serialu, który dostał zamówienie na drugi sezon i z tego powodu zdecydowano się na taki krok… No nic, sprawdźmy o czym jest ta seria.

MIASTECZKO WAYWARD PINES Sezon 1 – Recenzja

wayward-pines

Akcja przeskakuje o ponad trzy lata do przodu. Ben, syn Ethana ocknąwszy się w uspokojonym i odbudowanym miasteczku rozpoczął prywatną krucjatę przeciw Jasonowi, który zastąpił Pilchera. Chłopak zebrał kilka osób i razem z nimi utworzył ruch oporu. Pomińmy fakt, że żołnierze szukający rebeliantów w miasteczku z 3 uliczkami na krzyż, nie zaglądają do bardzo podejrzanego vana na środku głównej ulicy. W tym samym momencie zostaje wybudzony nowy bohater – doktor Theo Yedlin, który przejmuje pałeczkę głównego bohatera.

Dziwne jest to, że drugi sezon sukcesywnie pozbywa się bohaterów pierwszej serii. W pierwszych odcinkach ginie większość ważnych postaci, często z bezsensownych powodów. Kilka śmierci wydaje się iść według klucza „zabijemy tego faceta, albo tę kobietę to będą mówić, że taki zaskakujący i szokujący serial”. Wynikiem takich rozwiązań jest fabularny chaos i brak możliwości rozróżnienia bohaterów, którzy mają wpływ na wydarzenia od tych, którzy są tylko mięsem armatnim.

Polecam recenzję książkowej trylogii Wayward Pines autorstwa Blake’a Croucha:

1. Wayward Pines: Szum

2. Wayward Pines: Bunt

3. Wayward Pines: Krzyk

Drugi sezon Wayward Pines nabiera charakteru i udowadnia, że za serialem stoi jakiś pomysł dopiero w drugiej połowie. W okolicach 6 odcinka robi się ciekawiej. Dużo ciekawiej. Twórcy pozwalają nam lepiej poznać Abby (lub Abiki jeśli czytaliście książki), a przy tym wprowadzają kilka fajnych twistów fabularnych. W retrospekcjach powraca Pilcher, a my dowiadujemy się bardzo ciekawych informacji o samym miasteczko, jak również o Jasonie, który aktualnie stoi na jego czele. Finał mimo wielkich zapowiedzi okazał się mało widowiskowym przedstawieniem. Zamiast na fajerwerki postawiono na ciekawe, chociaż ograne zakończenie (prawie identyczne jak w Gwiezdne Wrota: Wszechświat), które może być zarówno lekko niedopowiedzianym zakończeniem serialu jak i zapowiedzią całkiem innego sezonu trzeciego.

Jak wypadają nowi bohaterowie? Doktor Yedlin (Jason Patric) to odpowiednik Ethana. W zasadzie jedyna różnica między nimi to ich zawód, bowiem Yedlin jest lekarzem, a Ethan był szeryfem (a wcześniej agentem Secret Service). Yedlin też walczy o sprawiedliwość, jest jedyną rozsądną osobą wśród zaślepionych ideologią Pilchera oficjeli, a także nie boi się ubrudzić sobie rąk, gdy zachodzi taka potrzeba. Żona Yedlina, Rebecca (Nimrat Kaur) dobrze się zapowiadała, ale w trakcie wydarzeń jej postać traciła na znaczeniu, by ostatecznie stać się tylko jedną z wielu. To samo można powiedzieć o Xanderze (Josh Helman) i CJ’u (Djimon Hounsou). Na plus za to Jason Higgins (Tom Stevens), którego poznaliśmy w końcówce pierwszej serii jako niezrównoważonego małolata. Pełniąc rolę zarządcy Wayward Pines daje się jednak poznać z nieco innej strony. Jego zachowanie z czasem nabiera sensu, a jego motywacje są całkiem przyziemne.

Mimo kilku jaśniejszych punktów trzeba uczciwie przyznać, że drugi sezon Wayward Pines to twór zupełnie niepotrzebny. Pierwsza połowa sezonu to bzdury goniące bzdury nie mające żadnego przełożenia na główny wątek. Później jest lepiej, nawet interesująco, ale… nie zaoferowano zupełnie nic czego nie widzielibyśmy w innych serialach. Dzisiejsza telewizja ma w swojej ofercie dziesiątki lepszych produkcji.

oceny-04