UDOSTĘPNIJ

Połknąłem haczyk i złapałem się na Batmana pomysłu Telltale, co mogliście zauważyć w recenzji pierwszego odcinka. Zasiadając do drogiego epizodu liczyłem na podtrzymanie wysokiego poziomu, a jednocześnie bałem się o stronę, w którą zmierza historia. I jak to w życiu bywa, dostałem trochę jednego i trochę więcej drugiego, Telltale spełniło zarówno moje nadzieje, jak i moje obawy.

RECENZJE WSZYSTKICH ODCINKÓW TELLTALE BATMAN:

TELLTALE BATMAN EPISODE 1: REALM OF SHADOWS
TELLTALE BATMAN EPISODE 2: CHILDREN OF ARKHAM
TELLTALE BATMAN EPISODE 3: NEW WORLD ORDER
TELLTALE BATMAN EPISODE 4: GUARDIAN OF ARKHAM
TELLTALE BATMAN EPISODE 5: CITY OF LIGHT

W Gotham City trwa medialna nagonka na Bruce’a Wayne’a. Okazało się, że Thomas Wayne, jego nieżyjący ojciec, świętoszkiem nie był, a ślady rodzinnej fortuny prowadzą do największych rodzin mafijnych w mieście. Jest to olbrzymi cios dla miasta, tym bardziej, że walczący o fotel burmistrza, nazywany „Nadzieją Gotham”, Harvey Dent prowadził kampanię za pieniądze Wayne’a. Na domiar złego w siłę rośnie, co raz śmielej zaznaczająca swoją obecność, grupa wywrotowców nazywająca siebie Dziećmi Arkham (tytułowe Children of Arkham) dowodzona przez samego Oswalda Cobblepota.

BATMAN EPISODE 1: REALM OF SHADOWS – Recenzja

Tak, w ogólnym rozrachunku Children of Arkham trzyma solidny poziom poprzednika. Fabuła odcina się (póki co) od innych wymiarów, kosmicznych najeźdźców, czy cudaków pokroju Poison Ivy i Mr. Freeze. W zamian serwuje nam brutalne widowisko sensacyjne, w którym to żądni władzy i pieniędzy ludzie stanowią o wiele większe zagrożenie niż poprzebierani w kolorowe ciuszki szaleńcy. Twisty fabularne są przemyślane i potrafią solidnie wstrząsnąć.

Szkoda, że przy tym wszystkim znalazło się miejsce na fabularne głupoty. Scena detektywistyczna (jedyna zresztą) połączona z retrospekcjami w słynnej alejce (Crime Alley), gdzie zamordowano Thomasa i Martę Wayne jest niedorzeczna, a wnioski z niej płynące gracz odgaduje już kilkanaście minut wcześniej. Podobnie zupełnie nielogicznym rozwiązaniem jest scena na komisariacie, gdy porucznik Gordon (jeszcze nie komisarz) zostawia cywila sam na sam z mordercą w pokoju przesłuchań. Przecież za coś takiego powinien zakończyć swoją karierę ze skutkiem natychmiastowym… Jasne, tego typu skróty myślowe są obecne w wielu filmach, ale opierając swój tytuł na narracji, scenarzyści muszą zadbać o wszystkie szczegóły.

Ważnych decyzji, jakie musimy podjąć jest bardzo mało. Raptem trzy razy został postawiony przed trudnym wyborem, który dołożył cegiełkę do rysu psychologicznego Nietoperza. Sytuację ratuje fakt, że w pewnym momencie możemy zdecydować czy z miejską szychą spotka się Bruce Wayne, czy Batman. Spotkanie wygląda zupełnie inaczej mimo, że wyciągnięte z niego wnioski są do siebie zbliżone. Gra potrzebuje więcej takich pomysłów i właśnie na to liczę w przyszłych odcinkach.

Po krótkim, dwugodzinnym pierwszym odcinku drugi jest… jeszcze krótszy. Children o Arkham trwa zaledwie dziewięćdziesiąt minut, z czego kilkanaście to ewidentna gra na czas (wspomniane wyżej Crime Alley). Znalazło się miejsce na kilka widowiskowych scen akcji z bardzo fajną choreografią walk. Bardzo przypadło mi do gustu umieszczanie ikonek przycisków potrzebnych do QTE w miejscach interakcji. Jeśli Batman wyciąga batarang to kółko wyświetla się na jego pasie, a jeśli ma komuś wybić zęby to kwadrat zobaczymy przy twarzy pechowca. Pojawia się też, wzorem pierwszego epizodu, fragment szczegółowego planowania ataku, ale niestety nie jest tak rozbudowany jak poprzednio.

Children of Arkham lekko zawodzi. To dalej solidna, mroczna i zaskakująca opowieść o człowieku pod maską Mrocznego Rycerza. Niestety w ciągu tych dziewięćdziesięciu minut około trzydzieści nie wnosi zupełnie nic do fabuły, co trudno obronić przy tej cenie. Potencjał ciągle jest i ciągle wierzę, że po premierze piątego odcinka uznam, że Telltale wykonało kawał dobrej roboty i dorzuciło solidną cegiełkę do uniwersum DC. Tym razem jednak żółta kartka.

oceny-06