UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑ REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



The Walking Dead to kura znosząca złote jaja. Prędzej czy później ktoś musiał wykombinować jak wykorzystać popularność serialu do zarobienia jeszcze większych pieniędzy. I tak powstał serial Fear The Walking Dead. Zobaczmy, czy warto poświęcić mu te kilka godzin.

W TWD akcja rozpoczyna się na dobre po wybudzeniu Ricka ze śpiączki, 6 miesięcy po wybuchu epidemii. Spin-off wypełnia tę lukę i rozpoczyna się w dniu pierwszych zarażeń. Przeskakujemy do Los Angeles, gdzie żyje sobie rodzinka nieco dysfunkcyjna rodzinka. Madison Clark (Kim Dickens) jest matką ślicznej Alicii (Alycia Debnam-Carey) oraz narkomana Nicka (Frank Dillane). Ojciec rodzeństwa nie żyje, a Madison mieszka z Travisem, który rozwiódł się z żoną i ma nastoletniego syna Chrisa (Lorenzo James Henrie). Trochę jak Moda na Sukces

To właśnie bohaterowie są najsłabszym elementem serialu. Nick frustruje za każdym razem, gdy widzimy jego próby zdobycia narkotyków, Travis jako lekarz chce pomóc każdemu bez wyjątku. Alicia na początku wkurza przez bycie nadętą nastolatką, ale z czasem się ogarnia. Fason trzyma jedynie Madison próbująca trzymać rodzinę w kupie i zarazem szukająca ratunku. W sześciu odcinkach pierwszej serii rodzinne utarczki zajmują zdecydowanie zbyt dużo czasu i są na tyle nieinteresujące, że chętnie bym je wszystkie przewinął.

Jeśli chodzi o sam wątek główny, jest lepiej. Zapoznajemy się z zagrożeniem, dowiadujemy się jak amerykanie reagowali na pierwsze oznaki zarazy. Oczywiście ograniczony budżet sprawił, że wszystko jest na bardzo mała skalę, ale fajnie uzupełnia to, czego nie pokazała główna seria. Szkoda, że wojsko zbierające ocalałych  w odgrodzonych strefach nie dostało więcej do popisu. W zasadzie żołnierze jedynie stoją przy ogrodzeniu i patrolują ulice. Akcji z ich udziałem nie uświadczycie zbyt wiele. Niestety.

Przysiadłem do FTWD by poznać przyczyny zarazy. Kirkman postanowił jednak zachować to dla siebie. Serial, oprócz kilku zdań żołnierzy, nie mówi zupełnie nic przyczynach, a skupia się jedynie na skutkach epidemii zombie. Szkoda, aczkolwiek muszę dać mały plusik za wygląd zarażonych. Z racji tego, że jest to początek zarazy, szwędacze nie przypominają rozłożonych, obleśnych zgnilaków. Mają jakieś tam urazy doznane przed śmiercią, ale wyglądają bardzo ludzko. Dobrze, że o tym pamiętali.

Podobał mi się finał. Nie był zbyt emocjonalny, w wielu momentach przewidywalny, ale skierował akcję na nieznane dotąd wody (dosłownie i w przenośni) i zapewnił, że warto obejrzeć drugą serię. Póki co serial nudzi, czasem frustruje i w zasadzie nie daje żadnej satysfakcji. Drugi sezon sprawdzę i wtedy podejmę decyzję, co dalej. Od biedy można, ale poziom jest dużo, dużo niższy niż w przypadku The Walking Dead.

oceny-05

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here