UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



TELLTALE BATMAN EPISODE 5: CITY OF LIGHT

Przyszedł czas na zwieńczenie pierwszego sezonu przygodowego Batmana od Telltale. Seria charakteryzująca się wyjątkową regularnością i nierównym poziomem zasługiwała na mocny i bezkompromisowy finał. Czy taki otrzymaliśmy? Czytajcie dalej.

RECENZJE WSZYSTKICH ODCINKÓW TELLTALE BATMAN:

TELLTALE BATMAN EPISODE 1: REALM OF SHADOWS
TELLTALE BATMAN EPISODE 2: CHILDREN OF ARKHAM
TELLTALE BATMAN EPISODE 3: NEW WORLD ORDER
TELLTALE BATMAN EPISODE 4: GUARDIAN OF ARKHAM
TELLTALE BATMAN EPISODE 5: CITY OF LIGHT

Ostatni rozdział poprzedniego odcinka postawił przed nami duży dylemat. Musieliśmy wybrać z którym z dwóch wrogów zmierzymy w końcówce, a któremu zostawimy wolną rękę w realizacji jego planu w finale. Niestety pomysł, podobnie jak w Grze o Tron od Telltale, okazał się wydmuszką. W zależności kogo wybraliście miesiąc temu różnić się będzie pierwsze 20 minut odcinka. Mimo że obydwie opcje kończą się przewidywalnie to jednak mają swoje momenty. Problem w tym, że po tych kilkudziesięciu minutach wszystko oddzielane jest gruba krechą i wracamy do sprawy głównego przeciwnika – Lady Arkham. Po prostu. Co było to było, jedziemy dalej. Nawet wątek medialnej nagonki na Bruce’a Wayne’a kończy się ot tak. Oczywiście spodziewałem się takiego rozwiązania niemniej szkoda, że Telltalte nie spróbowało zaszokować.

Środkowa część odcinka to fabularne zapychacze. Siedzenie przed komputerami w jaskini, szukanie wskazówek i ckliwe spotkanie. Nie czuć tutaj napięcia jakiego moglibyśmy oczekiwać od finału. Nigdzie nie widać zagrożenia jakie wisi nad Gotham od dłuższego czasu. Jest po prostu nudno.

Trzeci akt wskakuje na właściwe tory serwując ostatecznie rozstrzygnięcia. I znów muszę ponarzekać. Wszystkie dotychczasowe działania Dzieci Arkham miały jakiś motyw uzasadniający mobilizację większej liczby złoczyńców, widać było zalążki większego planu, który mógłby zatrząść uniwersum. I co? I nic… Wszystko sprowadziło się do zemsty za trudne dzieciństwo. Bardzo ograne i do bólu przewidywalne zakończenie.

Po raz pierwszy w całym sezonie dopadły mnie problemy technicznie. Spadki klatek nie były specjalnie odczuwalne, ale zawieszania gry na konsoli wybaczyć nie mogę. Podczas ostatniej konfrontacji gra się po prostu zwiesiła przez co musiałem ją restartować i powtarzać nieduży fragment. Natomiast druga zwiecha sprawiła, że gra przestała się uruchamiać, a gdy się uruchomiła nie mogłem wznowić przygody. Dopiero ponowne uruchomienie konsoli pozwoliło dokończyć historię. Coś takiego nie może mieć miejsca w grach konsolowych.

W samej rozgrywce nie zmieniło się zupełnie nic. Leciutko wpływamy na dialogi, bierzemy udział w kilku, napakowanych QTE, scenach akcji i prowadzimy bardzo uproszczone śledztwo. Łącznie poszlak jest banalne i łopatologicznie wyłożone żebyśmy tylko za dużo się nie naklikali. Fajnie wyglądająca scena planowania ataku jest z kolei niesamowicie liniowa. Poszczególnych przeciwników załatwić możemy na dwa, góra trzy sposoby i to w zasadzie tyle. Aż prosi się o danie większej swobody graczom, aby choć przez chwilę poczuli, że mają na coś wpływ.

Dzisiejsza recenzja do litania żalów, ale nie dało się inaczej. Do tej pory dawałem Batmanowi od Telltale kredyt zaufania mając nadzieję, że studio wynagrodzi to prawdziwym rozmachem w końcówce. Tymczasem finał okazał się najsłabszym odcinkiem w sezonie, całkowicie wypranym z emocji i pomysłów. Pójście po najniższej linii oporu sprawiło, że wszystkie zalety tej produkcji wyparowały. Wielkie rozczarowanie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here