UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
⇑REKLAMA⇑


THE WALKING DEAD: A NEW FRONTIER EPISODE 1: TIES THAT BIND PART I

Dramatyczna przygoda skazańca Lee opiekującego się, nie do końca zdającą sobie sprawę z zagrożeń, małą dziewczynką podbiła serca graczy na całym świecie. Studio Telltale zgarnęło masę nagród, co zaprocentowało drugim, nieco słabszym, ale dalej dobrym sezonem. Podczas gdy Rick i Negan udali się na telewizyjną zimową przerwę na konsolach zadebiutował trzeci sezon przygodowej serii The Walking Dead o podtytule A New Frontier. Sprawdzamy pierwszy odcinek zatytułowany Ties that Bind Part I.


THE WALKING DEAD SEASON 3: A NEW FRONTIER
1. EPISODE 1: TIES THAT BIND PART I – Recenzja
2. EPISODE 2: TIES THAT BIND PART II – Recenzja
3. EPISODE 3: ABOVE THE LAW – Recenzja
4. EPISODE 4: THICKER THAN WATER – Recenzja
5. EPISODE 5: FROM THE GALLOWS – Recenzja


Wraz z premierą trzeciego sezonu postanowiono zabrać się za sprawę importu zapisanych stanów gry. Poprzednie sezony mogliśmy zaliczyć na PS4, PS3, PC, tabletach bądź smartfonach, więc wybór innej platformy oznaczał utratę nie tyle postępów, co fabularnych niuansów, na które mieliśmy wpływ. Tym razem mamy możliwość wykorzystania swoich zapisów na każdej z dostępnych platform. Twórcy udostępnili łatki do sezonu drugiego, by każdy mógł wysłać swoje dane do chmury Telltale i ściągnąć je w menu sezonu trzeciego na dowolnym urządzeniu. W teorii. W moim przypadku nie udało się wykorzystać zapisów ani z PS3, ani z PS4, a z wywiadu wśród znajomych wiem, że nie jestem jedyny. Na szczęście twórcy pomyśleli i o tym i zaimplementowali wzorowany na Mass Effect „generator opowieści”. W praktyce wygląda to tak, że gra zadaje nam kilka pytań związanych z ważnymi wydarzeniami dwóch poprzednich sezonów, a nasze decyzje wpłyną na charakter Clementine i umieszczą nas w jednym z 42 punktów startowych trzeciego sezonu. Znów w teorii, ale o tym za chwilę. Jeśli natomiast nie macie pojęcia kim jest Clem, skąd ma charakterystyczną bejsbolówkę, ani kto był jej mentorem to możecie zdać się na wylosowanie jej przeszłości.

Trzeci sezon przedstawia nam nowego protagonistę, który przestawia Clementine na drugi plan. Javi, podobnie jak Lee to człowiek o dobrym sercu, ale trudnym charakterze. Poznajemy go w momencie, gdy po roku nieobecności powraca do rodzinnego domu kilka chwil po śmierci ojca. Zmarły senior spokojnie leży w swoim łóżku, a nieświadoma rodzina skupia się na sprzeczkach i wypominkach zamiast odpowiednio „zająć” się zmarłym. Po tym mocno przewidywalnym wstępie przeskakujemy o cztery lata do przodu, gdy świat rządzi się już zupełnie nowymi prawami. Javi i część jego rodziny wiodą dość spokojny, koczowniczy tryb życia, dopóki przez jedną błędną decyzję nie popadają w konflikt z miejscową grupą o nazwie New Frontier.

Mdła opowieść nabiera kolorów, gdy pojawia się wreszcie Clementine. Dorosła już dziewczyna wyposażona w bardzo duży bagaż doświadczeń to już nie słodka dziewczynka jaką pamiętamy z pierwszego sezonu i ucząca się „jak przeżyć” nastolatka z drugiej serii. To wyrachowana, cyniczna postać, na której nie robią wrażenia ani szwendacze, ani ludzie. To właśnie Clementine przykuwa nas do ekranu i sprawia, że trzeci sezon przestaje jawić się jako powtórka z rozrywki.

Rozpoczęcie gry w jednym z 42 punktów startowych dotyczy właśnie Clem. W pewnym momencie pojawiają się retrospekcje, które krótko streszczają wydarzenia jakie nastąpiły po finale drugiego sezonu. Zależnie od naszych decyzji Clem mogły towarzyszyć inne postaci, mogła znaleźć się w innym miejscu, a mogła też zostać sama. Zgodnie z moimi obawami wybrano najmniejszą linię oporu, ponieważ to co zobaczymy w retrospekcjach nie ma żadnego przełożenia na wydarzenia w trzecim sezonie. Twórcy zaakcentowali „tak, pamiętamy o waszych wyborach” i zafundowali kilka filmików kierujących Clem do miejsca, w którym się aktualnie znajduje. Retrospekcje urywają się w ważnych momentach, co sugeruje odkrywanie kolejnych kart w nadchodzących odcinkach. Jest, więc szansa na ciekawe zwroty akcji.

 O rozgrywce można napisać, że jest taka, do jakiej przyzwyczaiło nas Telltale. Większość czasu oglądamy serial, wybierając mniej lub bardziej znaczące kwestie dialogowe. W pewnym momencie dostajemy odrobinkę swobody i możemy pokierować postacią. Chyba tylko po to, aby można było to odnotować… Dużo lepsze wrażenie robi reżyseria scen akcji. Potyczki ze szwendaczami i ludźmi zaskakują widowiskowością. Dostaliśmy kilka bardzo filmowych sekwencji, które są bardzo brutalne i dosadne. Naturalnie nasza ingerencja ogranicza się w nich do wciskania wskazanych przycisków.

Nowy silnik graficzny sprawił, że gra wygląda całkiem nieźle. Skąpane w komiksowym klimacie lokacje doczekały się wielu detali, których brakowało poprzednio. Jednak największy progres zaliczyły twarze postaci. Główni bohaterowie wyglądają bardzo dobrze mimo, że ich facjaty strzelają dziwne miny, gdy trzeba okazać emocje. Design zombie również zaliczył solidną poprawę. Sezon trzeci oferuje dużo nowych modeli szwendaczy i nie stroni od brutalnej ich eksterminacji. Wybuchające głowy, przebijane czaski, czy urywane kończyny są tutaj na porządku dziennym.

Ukończenie odcinka Ties that Bind Part I zajmuje niespełna 90 minut. Początkowe zapychacze dość szybko ustępują miejsca intrygującym wydarzeniom, by wraz z pojawieniem się Clementine złapać wiatr w żagle. Zawodzi wykorzystanie zapisów z drugiej serii, zawodzi główny bohater, ale Clem i New Frontier mogą pociągnąć ten sezon w dobrą stroną i na to właśnie liczę w kolejnych odcinkach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here