UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



MARVEL’S AGENTS OF S.H.I.E.L.D. Sezon 4A

Dramatyczne i niezbyt optymistyczne zakończenie trzeciej serii oznaczało nowy początek dla serialu. Nie zobaczymy już wyeksploatowanego Warda, nie zobaczymy Lincolna i nie zobaczymy już SHIELD w postaci, do jakiej przyzwyczaiły nas poprzednie sezony. Czy ten swoisty restart zrobił serii dobrze? Recenzja pierwszej części sezonu 4. Zapraszam.

Marvel’s Agents of S.H.I.E.L.D. Sezon 3 – Recenzja

Od unicestwienia Hive’a minęło ponad pół roku. Uznana za terrorystkę Daisy/Sky ścigana jest przez rząd i media. Jej tropem podążają Coulson, Mack i reszta SHIELD. Największe jednak zmiany dotyczą samej organizacji. Przez akta Sokovii SHIELD (Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów) zmuszone zostało do działania w świetle fleszy z pełną przejrzystością dla społeczeństwa. Coulson na własne życzenie został tylko agentem, a prezydent wyznaczył nowego dyrektora, który zamiast skupiać się na pracy musi zwoływać konferencje i odpowiadać na trudne pytania dziennikarzy.

Zmiana SHIELD w oficjalną organizację wnosi dużo nowego. Ekipa Coulsona przydzielona została do różnych zespołów, co wprowadza wiele komplikacji. Fitz prowadzi zespół techniczny, Simmons kieruje komórką ds. biologicznych, a May dorobiła się własnego oddziału. Ludzie Coulsona nie mogą ze sobą współpracować, jak było to dawniej, tym bardziej, że są wyrywkowo sprawdzani na wariografie. Przejrzystość i gra „według podręcznika” to dla nich ciężki orzech do zgryzienia.

Koszmarne dwa filmu Ghost Rider z Nicolasem Cage’em nie należą do Kinowego Uniwersum Marvela.

Najważniejszym aspektem pierwszej części 4. sezonu jest nowa postać. W Agentach T.A.R.C.Z.Y. pojawia się sam Ghost Rider, a dokładniej jego odświeżona wersja – Robbie Reyes. Szczerze powiedziawszy nie wierzyłem w przedsezonowe plotki, bo nie potrafiłem wyobrazić sobie tak mrocznej postaci w serialu tego typu. Przy okazji, pojawienie się GR w serialu chyba rozwiewa nadzieje, na pełnometrażowy film osadzony w MCU. Nie dlatego, że jest to niemożliwe, a dlatego, że w jednym z odcinków przedstawiono origin tej postaci i film musiałby to odtworzyć lub przedstawić zupełnie innego Ghost Ridera, by każdy zrozumiał o co chodzi. Poza tym jest jeszcze Kevin Faige dbający o spójność MCU i jeśli dał zielone światło na Reyesa w Agentach, to w najbliższych latach nie należy spodziewać się solowego filmu.

Jak wypada Ghost Rider? Zaskakująco dobrze. Postać Robbie Reyesa nie jest zbyt mroczna, co jest niestety „zasługą” aktora o zbyt łagodnych rysach twarzy (Gabriel Luna), który próbując robić groźną minę wypada co najmniej śmiesznie. Jednak po pewnym czasie przywykłem do tej postaci i mocno wyczekiwałem momentu, w którym ujawni się Ghost Rider. Spece od efektów specjalnych zasłużyli na pochwały, ponieważ animacja płonącej czaski prezentuje się fantastycznie, nawet mimo „plastikowej” szczęki rzucającej się w oczy na zbliżeniach. Efekt ognia robi robotę zarówno przy czaszce GR jak i przy jego samochodzie.

DOKTOR STRANGE – Recenzja

Jednak to nie Ghost Rider jest przeciwnikiem rozbitej drużyny Coulsona. Fabuła sezonu 4A kręci się wokół magii i zjawisk niewytłumaczalnych nawet dla Fitza i Simmons. Fragmenty, w których etatowi jajogłowi rozkładają bezradnie ręce to coś, czego w serialu jeszcze nie mieliśmy. Magia mocno nawiązuje do Doktora Strange mającego premierę podczas pierwszej części sezonu, ale nie stwierdziłem dużych crossoverów z filmem. Na drodze bohaterów pojawia się też tajemnicza księga o nazwie Darkhold, która zawiera wiedzę wykraczającą ponad pojmowanie zwykłego człowieka. Jak ją wykorzystać i kto to zrobi zobaczcie już sami. Przygotujcie się na kilka solidnych twistów fabularnych, które ciągle udają się producentom.

Wątki poboczne wypadają różnie. Fitz i poznany w poprzednim sezonie dr. Radcliffe (John Hannah, Spartacus, Mumia) postanawiają stworzyć inteligentnego androida, który mógłby służyć za naukową pomoc lub chronić ludzi. Problem w tym, że po Ultronie takie praktyki są zakazane i tajny projekt nie może wyjść na jaw. Wątek Daisy z drugiej strony jest niesamowicie nudny. Dziewczyna zbuntowała się po stracie Lincolna i w zasadzie nie wiadomo co chce osiągnąć na własną rękę. Dużo bardziej wolę tą słodką, śliczną Skye z pierwszego sezonu.

Pierwsza część 4. sezonu kończy się na 8. odcinku i zamyka główne wątki. Magia i Ghost Rider mają swoją konkluzję, która nie będzie kontynuowana w drugiej części. Trzeba przyznać, że mimo różnych problemów ogląda się bardzo dobrze i chce się więcej. Serial idzie własną ścieżką i co raz rzadziej odwołuje się do MCU, ale póki robi to dobrze, nie będę narzekał. Ciekaw jestem co wymyślą scenarzyści na dalszą część sezonu, chociaż mały cliffhanger na końcu sugeruje nowego, głównego przeciwnika Agentów S.H.I.E.L.D.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here