UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Maxime Chattam to człowiek, którego twórczość uwielbiam od pierwszego spotkania z jego „trylogią zła”. Chattam jak nikt potrafi zmrozić krew w żyłach samą charakterystyką psychopatów, którzy tak często goszczą w jego książkach. W zasadzie tylko seria Inny Świat wyłamuje się z tego przerażającego i zarazem niesamowicie wciągającego schematu. Jak wypada najnowsza książka mistrza suspensu o niewiele mówiącym tytule Niech będzie wola twoja? Moja recenzja.

Carson Mills to miasteczko położone w stanie Kansas, położone kawałek od stolicy stanu – Wichity. Szeryf jest ze wszystkimi po imieniu, a przestępstwa to dla wielu mieszkańców abstrakcja. Wszystko zmienia Jon Petersen, chłopak wychowywany przez dziadka, którego przyjście na świat naznaczyła przemoc i śmierć.

Maxime Chattam od zawsze zachwycał niesamowicie szczegółowym „wchodzeniem w głowę” psychopatów. Pierwsze jego książki porównywane były do Milczenia Owiec, ale ja uważam, że zdecydowanie je przebijały. W najnowszej powieści Chattam postanowił wykorzystać swój największy atut i głównym bohaterem Niech będzie wola twoja jest sam Jon Petersen. Jesteśmy z nim od urodzenia, przez wczesne lata dzieciństwa, okres nastoletni, aż do momentu, gdy Jon zakłada rodzinę. Jesteśmy świadkami jego przemiany z nieświadomego swoich rządzy dzieciaka w bezwzględnego brutala szukającego sposobu na zaspokojenie swojego popędu.

To nie jest książka dla ludzi o słabszych nerwach. I nie chodzi o bardzo obrazową przemoc, która i tak jest bardziej oszczędna niż w poprzednich pozycjach autora. Śledząc Jona z każdą stroną nienawidzimy go bardziej i co raz mocniej życzymy mu brutalnego końca. Argumenty, którymi podpiera swoje działania brzmią abstrakcyjnie dla „normalnego” człowieka, ale gdy uświadomimy sobie, że również tacy ludzi chodzą po świecie, nasze podejście diametralnie się zmienia.

Maxime Chattam nie byłby sobą, gdyby nie zaserwował wielkiego zwrotu akcji. Tym razem bomba pojawia się nie tylko na końcu, ale też w trakcie lektury. Kapitalny twist dokłada czytelnikowi mnóstwo znaków zapytania i sprawia, że ta mroczna opowieść staje się jeszcze cięższa. Całość podsumowuje genialne zakończenie, które sponiewiera każdego czytelnika. Gwarantuję!

Niech będzie wola twoja to nie jest kolejny thriller o poszukiwaniu psychopaty, socjopaty, czy psychotyka. Książka jest trudniejsza w odbiorze, ponieważ próbuje w niespotykany dotychczas sposób przybliżyć nam naturę człowieka z poważnymi zaburzeniami. Nawet jeśli pierwsza część książki przypomina genezę Dextera (Jeff Linsay i serial telewizyjny) to im dalej, tym mroczniej i bardziej przerażająco. Polecam nie tylko fanom Chattama. Bardzo mocna książka!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here