UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Kolejna odsłona cyklu Sigma Force zaliczona. Postawiłem sobie za punkt honoru przeczytanie wszystkich książek do połowy tego roku i cel wygląda na co raz bardziej realny. Jak wypada Klucz Zagłady? O tym w poniższej recenzji.


Seria SIGMA Force składa się z:

  1. Burza Piaskowa – Recenzja
  2. Mapa Trzech Mędrców – Recenzja
  3. Czarny Zakon – Recenzja
  4. Wirus Judasza – Recenzja
  5. Ostatnia Wyrocznia – Recenzja
  6. Klucz Zagłady – Recenzja
  7. Kolonia Diabła – Recenzja
  8. Linia Krwi – Recenzja
  9. Oko Boga 
  10. Szósta Apokalipsa 
  11. Labirynt Kości 
  12. Siódma Plaga 

Śmierć znanego profesora genetyki zbiega się w czasie z morderstwem pracującego w Watykanie Ojca Marco Giovanniego, a w obozie Czerwonego Krzyża w afrykańskim Mali ginie syn wpływowego senatora. Dlaczego na ciałach pozostawiono pogański znak zwany krzyżem druidów. Co ma z tym wspólnego tajemnicza Księga Obrachunku, korporacja pracująca nad genetycznie modyfikowaną żywnością i odwieczny wróg Sigmy – Gildia?

Po raz drugi do Gray’a dołącza Rachelle Verona prowadząca śledztwo w sprawie śmierci Ojca Giovanniego, który był bliskim współpracownikiem jej wuja, znanego czytelnikom Vigora Verony. Jakby tego było mało w sprawę wplątuje się też Seichan, agentka Gildii, która pomagała i jednocześnie przeszkadzała Sigmie. Obie panie łączyło z Gray’em coś więcej niż tylko zawodowa współpraca i konkurencja. Nie bójcie się jednak, Rollins nie zaserwował nam Mody na Sukces, ani innego romansidła. Ten swoisty trójkąt nie ma czasu na sercowe rozterki, ponieważ akcja goni akcję, a uczucie zagrożenie nie opuszcza bohaterów  nawet na chwilę. Szczególnie fajnie wygląda relacja Rachell i Seichan, które nie miały do tej pory wspólnych scen.

Do akcji powraca też Monk, który doszedł do siebie po przejściach z ostatnich dwóch książek. Od jego odnalezienia minął prawie rok, więc sympatyczny łysol zaczyna przypominać dawnego siebie. Monk towarzyszy Painterowi Crowe na imprezie podejrzanej korporacji, dzięki czemu dostaliśmy duet, jakiego do tej pory jeszcze nie było. Bardzo spodobał mi się pomysł z zaangażowaniem Paintera, który w ostatnich odsłonach zaczął kostnieć za dyrektorskim biurkiem.

Klucz Zagłady bierze na tapetę problem przeludnienia Ziemi, czyli wątek, którym zajął się Dan Brown w Inferno. Oprócz tego trafiamy na nowy wirus i tajemnice Księgi Obrachunku. Te pozornie zupełnie różne problemy Rollins połączył z gracją i sensem. Uwielbiam jak łączy naukowe fakty z fikcją, jak łączy ze sobą legendy i odkrycia naukowe. Jest w tym temacie prawdziwym mistrzem i w tej książce również nie zawodzi.

Warto? Pewnie, że tak. Tym razem dostaliśmy bardzo satysfakcjonującą, pełną zwrotów akcji, intrygę. Na zdecydowany plus należy zaliczyć dynamikę pomiędzy bohaterami, nawet jeśli marudzący i mało zabawny Kowalski zdążył nam się znudzić w poprzedniej, lub jeszcze wcześniejszej odsłonie. Dobra robota!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here