UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



Po tradycyjnej dwumiesięcznej przerwie na anteny powraca serial The Walking Dead. Siódmy sezon zaczął się mocarnie, ale ten stan rzeczy utrzymywał się przez trzy odcinki, po których dostaliśmy fillery i niezłe zakończenie pierwszej połowy sezonu. Jak wypada odcinek dziewiąty zatytułowany Rock in the Road? Moja recenzja. Uważajcie na spoilery.

Pierwsza część siódmego sezonu zakończyła się nawróceniem Ricka. Człowiek, który całkowicie podporządkował się Neganowi ot tak wziął się w garść i postanowił stawić czoła tyranowi. Sytuacja z jego wahaniami nastrojów, w mniejszym bądź większym stopniu powtarzała się na przestrzeni poprzednich sześciu sezonów, więc zero-jedynkowa przemiana Ricka raczej nikogo nie dziwi.

Rick i jego najbardziej zaufani ludzie pojawiają się w Wzgórzu, by za pomocą Maggie, Sashy i Jezusa namówić Gregory’ego do potajemnego sojuszu przeciwko Zbawcom. Gregory, jak to Gregory oczywiście odmawia i nie chce mieć nic wspólnego z mieszkańcami Alexandrii. Jestem w ogóle zdziwiony, że ten komiczny gość jeszcze żyje, ale nie wieszcze mu kariery dłuższej niż do finału tej serii. Twórcy jasno pokazują, że Wzgórzem dowodzić będzie Maggie, co zgadzałoby się z komiksowym materiałem źródłowym.

O wiele ciekawiej robi się, gdy Jezus zabiera ekipę do Królestwa. Rick otrzymuje audiencję u Ezekiela, gdzie próbuje przekonać króla, że jedynie podjęcie walki ze Zbawcami da szansę przeżycia mieszkańcom wszystkich osad. Mimo, że Królestwo ma wyszkolonych mieszkańców, nie wiedzą oni o układzie jaki Ezekiel zawarł z Neganem. Żyjący w błogiej nieświadomości ludzie nie borykali się z najazdem Zbawców, ponieważ przekazywanie zapasów odbywa się poza murami osady. Twórcy i tutaj dają znać, co zmieni nastawienie Ezekiela, ponieważ chłopak, którego szkolił Morgan pcha się w niebezpieczeństwo i jestem w stanie założyć się, że prędzej czy później padnie ofiarą Zbawców.

Warto wspomnieć o Rosicie. Dziewczyna z szarej myszki wyrasta nam na zadziorną postać, która może sporo namieszać w przyszłości. Podobało mi się jej wojownicze i zdecydowane podejście w sytuacjach zagrożenia, aczkolwiek jej foch skierowany do każdego, kto ośmieli się odezwać wygląda żenująco. Niemniej jest to naprawdę dobra zmiana.

Podczas powrotu z Królestwa ekipa trafiła na hordę i pułapkę z materiałami wybuchowymi. Pomysł z przecięciem na pół setek Szwendaczy zaczerpnięto bezpośrednio z kina Roberta Rodrigueza i jest masakrą na skalę, jakiej serial The Walking Dead jeszcze nie widział. Czy scena zrobiła na mnie wrażenie? Nie bardzo. Wygląda fajnie, krew tryska na wszystkie strony (na ekran też), zombie łamią się jak zapałki, ale nie jest to coś wyjątkowo spektakularnego.

Ciekawostką jest rozpoczęcie i zakończenie odcinka premierowego. Gdzieś w jesiennej części sezonu widzieliśmy postać z ukrycia obserwującą Alexandrię. Wątek powraca, ale z dużo większą mocą. Ojciec Gabriel ni z tego, ni z owego zbiera jedzenie ze spiżarni i broń białą z przetrzebionej zbrojowni i opuszcza osadę, a w jego samochodzie siedzi niezidentyfikowany człowiek. Po powrocie z Królestwa szukając Gabriela Rick wpada na Biblię pastora, w której widnieje słowo „łódź”. Jak pamiętamy Rick i Aaron na rzeczonej łodzi szukali zapasów, a z krzaków ktoś śledził ich ruchy. Wracając na miejsce bohaterowie zostają osaczeni przez dziesiątki uzbrojonych osób. Wszystko wskazuje na to, że właśnie poznaliśmy mieszkańców zupełnie nowej osady, o której nikt nie słyszał. Może nawet nie odkrytej przez Zbawców. To w połączeniu z osadą kobiet, na które trafiła Tara daje całą masę nowych bohaterów. A co znaczył uśmiech Ricka w ostatnich sekundach? Czy zobaczył Gabriela? Mi się wydaje, że zdał sobie sprawę, że ich szanse przeciwko Neganowi nagle wzrosły.

Dziewiąty odcinek siódmej serii był zaskakująco dobry. Nie siląc się na wymuszone shockery, nie serwując durnych egzystencjonalnych rozważań, twórcy fajnie nakreślili akcję pod przyszłe odcinki. Ciekawie wygląda umieszczenie Daryla w Królestwie, co może sugerować jego rychłe spotkanie z pustelnikiem Carol. Dziwnym trafem losy tych postaci rozeszły się jakiś czas temu, ale może przez jakieś ckliwe momenty Daryl sprawi, że wróci twarda i zdecydowana Carol. Pozostało siedem odcinków i oby jak najmniej fillerów!

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here