UDOSTĘPNIJ
REKLAMA
⇑REKLAMA⇑


LEGO BATMAN

Czekałem na ten film od pierwszej zapowiedzi, od pierwszego zwiastuna, a tak naprawdę to od momentu, gdy zobaczyłem Batmana w Lego Przygoda. Sprawdźmy czy klockowy Mroczny Rycerz to materiał na cały solowy film.

Otwierając film scena, a w zasadzie pierwsze tablice informacyjne to małe mistrzostwo świata. Czarny ekran, logo WB, logo DC widujemy zawsze, ale tym razem wszystko zostało okraszone przekomicznym komentarzem Batmana. Gacek głośno zastanawia się czemu studio to Warner Bros. a nie Warner Brothers, albo nie szczędzi komentarzy odnośnie marnej kondycji kinowego uniwersum DC. Już po tej scenie wiedziałem, że film trafi w mój gust.

Recenzja LEGO Przygoda

Główna oś fabularna opowiada o starciu Batmana z jego najbardziej znanym przeciwnikiem – Jokerem. Po jednej z potyczek Batman nie chciał uznać klauna za swojego arcy wroga, co skłoniło Jokera do opracowania niesamowicie spektakularnego planu pozbycia się Nietoperza i przy okazji zrównania z ziemią całego Gotham. Fantastycznie wypadają potyczki słowne olewającego wszystkich, zadufanego w sobie Batmana z potrzebującym podziwu Jokerem. Oczywiście pada kilka dwuznacznych sugestii jakoby tliło się pomiędzy nimi jakieś uczucie. Również przy okazji spotkania ikonicznych postaci DC twórcy nie mogli odmówić sobie nawiązań do Zabójczego Żartu. Niestety nie cały film jest równie zabawny i dynamiczny, co jego początkowe i ostatnie sekwencje. Gdzieś tam wkrada się trochę dłużyzn, trochę drętwych rozmów lekko usypiających widza. Na szczęście nie jest tego dużo.

Co ciekawe Lego Batman bierze pod lupę aspekt pomijany w aktorskich filmach z Nietoperzem – samotność. U Burtona i Nolana prywatne życie Bruce’a Wayne’a stanowiło aspekt humorystyczny (nie licząc tzw. origin story) i nie przywiązywano wiele uwagi jego uczuciom. Był to człowiek, który podporządkował wszystko swojej misji, bankiety, spotkania, nawet prowadzenie firmy służyły jako podtrzymywanie przykrywki obrzydliwie bogatego snoba. Film Lego Batman pokazuje, co zbawca Gotham robi po godzinach, jak zabija czas, jakie ma rozrywki i dlaczego nie ma przyjaciół. Pod płaszczykiem komedyjki dla całych rodzin udało się uchwycić coś, nad czym nie pochylił się żaden z dotychczasowych scenarzystów.

Jednak Lego Batman błyszczy humorem. I to zarówno sytuacyjnym jak i słownym. Rozbrajają polewki z aktorskich filmów o Batmanie (dostało się nawet serialowi z Adamem Westem z lat 60.), obrywa całe DC i oczywiście Marvel. Nie zabrakło też mniej lub bardziej zabawnych one-linerów, czy żartów dla młodszej widowni. Uwielbiałem też momenty, gdy twórcy bawili się specyfiką klocków lego, aczkolwiek żartów z wykorzystaniem klockowych budowli było mnie niż w Lego Przygoda.

Bardzo dobrze wypada dubbing. Polskie głosy Alfreda (Marek Barbasiewicz), Robina (Józef Pawłowski) i Joker (Waldemar Barwiński) nie dorównują może oryginałowi, ale ogólny poziom nie jest zły. Za to Krzysztof Banaszyk w roli Batmana wypada wyśmienicie. Głos Willa Arnetta trudno podrobić, ale pan Krzysztof dał radę i złapał te charakterystyczną barwę. Jest dobrze.

Lego Batman to świetny film, chociaż Lego Przygoda trochę zabrakło. Niemniej bawiłem się świetnie, kilka razy parskając głośnym śmiechem. Rewelacyjna pozycja na rodzinny wypad do kina, nie zanudzi też dziewczyny/żony/kochanki/chłopaka. Czas na kolejne filmy, bo przecież Lego ma w swojej garści dziesiątki licencji, z którym może skorzystać. Klockowi Avengers? Harry Potter? Gwiezdne Wojny? Wszystko biorę w ciemno!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here