UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA PŁATNEJ USŁUGI⇑



xXx: Reaktywacja

Kontynuacja xXx wyskoczyła trochę z zaskoczenia. Nie spodziewałem się, że po marnym filmie z Ice Cubem jest jeszcze szansa na reaktywację marki. A tu bach, xXx powraca! Ba powraca też Vin Diesel w roli Xandera Cage! Oto moja recenzja filmu xXx: Reaktywacja.

Film rozpoczyna się przekomiczną sceną z Samuelem L. Jacksonem i… Neymarem. Gibbons (SLJ) szuka nowego agenta xXx, a Neymar jest jednym z kandydatów. Sam zainteresowany nie bardzo czai język angielski i myśli, że jest właśnie rekrutowany do Avengersów. Tak, nowy xXx to bardziej słaba komedia niż widowiskowy film sensacyjny.

Fabuła jest bzdurna. A jakże. Ktoś namierzył agentów xXx i kolejno ich eliminuje, a przy okazji zyskał dostęp do sterowania satelitami. Pomóc może tylko uznany za zmarłego Xander Cage (Vin Diesel). Xander kompletuje zespół ze swoich zaufanych ludzi i rusza do ratowania świata. Umówmy się na jedno. Idąc do kina na film z Vinem Dieselem nie można nastawiać się na coś ambitnego. Ma to być prosta nawalanka z durnymi one-linerami. I tak właśnie jest. Akcja, kretyńskie dialogi, akcja i tak dalej. Dokładnie to, czego oczekiwałem siadając na sali.

Jeśli chodzi o akcję to czego tu nie ma. Jeżdżenie na nartach po dżungli, walka w spadjacym samolocie, gra w „gorącego kartofla” przy użyciu odbezpieczonego granatu, jazda motorami crossowymi po… oceanie to tylko część z wyczynów głównego bohatera i jego towarzyszy. W całym tym szaleństwie zabrakło jednak widowiskowości. Zupełnie nie przeszkadzają mi pomysły twórców, natomiast chciałbym, aby to wszystko wyglądało jeszcze lepiej. Diesel swoimi drętwymi minami i Donnie Yen swoimi umiejętnościami robią co mogą, ale brakuje wsparcia pirotechników i speców od efektów specjalnych. Nie jest źle, ale widywałem absurdalną rozwałkę, która robiła dużo większe wrażenie.

Przyczepić się muszę do zespołu Xandera. Nicks (Kris Wu), młody Azjata tylko narzeka i chowa się przed przeciwnikami. Wolff (Ruby Rose) zapowiada się na rewelacyjnego snajpera, ale jej popisy niczym się nie wyróżniają. Tennyson Torch (Rory McCann – Ogar z Gry o Tron) wszystko niszczy, a Serena Unger (Deepika Padukone) ładnie wygląda. To ma być zespół najlepszych z najlepszych xXx? Zachowują się jak bohaterowie trzeciorzędnej komedii pomyłek, a nie jak niesamowicie wyszkoleni zabójcy. Dobrze wypada jedynie na Becky (Nina Dobrev z Pamiętników Wampirów), która nie tylko ślicznie wygląda w okularach, ale też często zabawna.

xXx: Reaktywacja to film dokładnie taki, jaki zapowiadały zwiastuny. Bezmyślne kino rozrywkowe, które nie pozostaje długo w pamięci, ale pozwala miło spędzić czas. Można się pośmiać, można się złapać za głowę widząc kolejną głupotę lub słysząc kolejny debilny dialog. A mimo to seans upływa bezboleśnie. I o to właśnie chodziło.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here