UDOSTĘPNIJ
REKLAMA

⇑REKLAMA⇑



THE WALKING DEAD: A NEW FRONTIER EPISODE 2: TIES THAT BIND PART II 

Trzeci sezon przygodowej serii The Walking Dead zadebiutował premierą dwóch odcinków tego samego dnia. Po interesującym, aczkolwiek niepozbawionym wpadek pierwszym epizodzie przyszedł czas na ciąg dalszy przygody Javiera i Clementine. Recenzja Ties that Bind Part II.


THE WALKING DEAD SEASON 3: A NEW FRONTIER
1. EPISODE 1: TIES THAT BIND PART I – Recenzja
2. EPISODE 2: TIES THAT BIND PART II – Recenzja
3. EPISODE 3: ABOVE THE LAW – Recenzja
4. EPISODE 4: THICKER THAN WATER – Recenzja
5. EPISODE 5: FROM THE GALLOWS – Recenzja


Po szokującej konkluzji poprzedniego odcinka Javi, jego rodzina i Clementine szukają schronienia w osadzie Prescott. Niestety napastnicy z New Frontier przegrupowali się i podążyli ich śladem, by dokończyć to, co zaczęli. Trudno napisać coś więcej, ponieważ fabuła tego epizodu przypomina nieco jeden intensywniejszych odcinków serialu The Walking Dead. Ciągle osaczeni bohaterowie próbują przebić się to przez hordy nieumarłych, to przez zastępy żądnych zemsty ludzi zaliczając po drodze wewnętrzne konflikty skutkujące dużymi konsekwencjami. To do czego przywykliśmy w serialu tutaj sprawdza się wyśmienicie. Trwająca lekko ponad godzinę przygoda dostarcza dramatów, spektakularnej akcji i emocjonalnych scen pozwalających lepiej poznać anonimowych do tej pory bohaterów.

Nie będzie tajemnicą, ani spoilerem, że grupa spotyka Jezusa, personę znaną zarówno z komiksów jak i serialu. Oprócz Glenna na początku pierwszego sezonu nie spotkaliśmy żadnej znaczącej postaci z uniwersum, ale tym razem wynagrodzono nam to niedopatrzenie. Pojawienie się tego charyzmatycznego zwiadowcy daje kilka fajnych scen akcji i ekwilibrystycznych popisów z jakich znany jest Jezus, a co równie ważne, przypomnienie fanom, że to ten sam świat i gdzieś tam znajduje się Alexandria dowodzona przez brodatego pana bez dłoni.

Dziwi natomiast zachowanie scenarzystów, którzy przy pierwszym spotkaniu z Jezusem stawiają przed nami idiotyczne wybory. Jasne, jest to dla bohaterów ktoś obcy i muszą być ostrożni. Jednak pytanie nas czy zaufamy obcemu, czy może spróbujemy go obezwładnić jest nie tyle niepotrzebne, co nie ma sensu. Gracze wiedzą kim jest Jezus i wiedzą, że można mu ufać i nie warto z nim zadzierać. Potwierdzenie moich słów przynoszą plansze podsumowujące decyzje graczy na świecie, gdzie zaledwie ułamek zdecydował się na wojowniczą postawę.

Akcja trzeciego sezonu rozgrywa się prawdopodobnie w trzyletnim przeskoku czasowym pomiędzy „erą Negana”, a aktualnymi wydarzeniami z komiksów (gra odcina się od serialu). Dzięki temu bieganie po lasach i opuszczonych domkach zastąpiono dużo większym światem, pełnym osad zamieszkałych przez całe rodziny. Małe społeczeństwa prowadzą między sobą handel, wytwarzają towary i próbują normalnie funkcjonować. Niektórych mogą razić analogie osad Prescott i Richmond do Alexandrii, Wzgórza i Królestwa, ale ja uważam to za potrzebny powiew świeżości w serii.

W międzyczasie poznajemy kolejny fragment przeszłości Clementine. Stopniowe wypełnianie kilkuletniej luki pomiędzy seriami zrealizowano fajnie, a wyjawiane w trakcie retrospekcji tajemnice zaskakują zwrotami akcji. Liczę, że ten wątek będzie kontynuowany w kolejnych odcinkach.

Odcinek Ties that Bind Part II bardzo mi się podobał. Mimo, że jest krótki dostarczył więcej zabawy niż sporo dłuższe epizody z poprzednich serii. Rozgrywka się nie zmieniła, grafika dalej chrupie, ale scenariusz robi dobrą robotę i optymistycznie nastraja przed dalszą częścią sezonu. I ta końcówka!ą

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here